„Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: «Oni wszyscy będą uczniami Boga». (J 6,44-51)
Tak napisano: jesteśmy uczniami Boga!
Stawiam sobie pytanie, czy jestem bardziej w szkole Boga, czy w szkole świata?
Od kogo uczę się życia?
Uczę się od Baranka, przynajmniej tak deklaruję :) ale czasem zdarzają się duchowe wagary i potem trudno jest nadgonić opuszczoną lekcję...
Czwartek dziś - dzień ustanowienia Eucharystii - posiedzę przy tabernakulum na osobistej korepetycji.
Fot. niedawno odkryta przeze mnie mozaika Rupnika - Baranek na kolanach Ojca, siedzącego na tronie niebieskim.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczeń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczeń. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 kwietnia 2016
środa, 4 listopada 2015
4 XI, wrócić z wagarów
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem...". (Łk 14, 25-33)
Można iść za Jezusem z tłumem i wcale nie być Jego uczniem. Można przybliżyć się do Niego w tłumie i wcale nie być blisko...
Dzisiejsze słowo potrząsa. Potrząsa umysł i serce.
Umysł zaczyna rozmyślać nad życiem, nad postawami i robi analizę wartości i życia nimi. I na ile wartości są czytelne i afirmowane przez umysł i serce (jako ideały), to realne "ja" odbiega często od "ja idealnego"... Nie zawsze chcę to widzieć, czasem zamykam na tę prawdę oczy. Trudno jest zostawić siebie samego i zdać się w tej relacji z Jezusem na Niego. W tej szkole Jezusowej jakoś często wymykam na wagary... nie jestem wówczas, w trudnych dla mnie sytuacjach, Jego uczennicą.
A sprawdzian paschalny nie ominie nikogo. W takim momencie tylko jedna ściąga możliwa - synowskie zaufanie Ojcu - a to nie stanie się moim udziałem, jeśli wciąż ja sama i świat będzie moim zabezpieczeniem.
Dzisiejszą Eucharystię przeżyję prosząc o warunki pokoju, tj. o dar zostawiania siebie i swojej wizji, i stawania w postawie dziecka z pustymi rękami wobec Ojca i prosząc Księcia Pokoju: Baranku Boży, który gładzisz grzech świata, obdarz nas pokojem.
Fot. z internetu. Czas wrócić z wagarów i popatrzeć Prawdzie w oczy. :)
Można iść za Jezusem z tłumem i wcale nie być Jego uczniem. Można przybliżyć się do Niego w tłumie i wcale nie być blisko...
Dzisiejsze słowo potrząsa. Potrząsa umysł i serce.
Umysł zaczyna rozmyślać nad życiem, nad postawami i robi analizę wartości i życia nimi. I na ile wartości są czytelne i afirmowane przez umysł i serce (jako ideały), to realne "ja" odbiega często od "ja idealnego"... Nie zawsze chcę to widzieć, czasem zamykam na tę prawdę oczy. Trudno jest zostawić siebie samego i zdać się w tej relacji z Jezusem na Niego. W tej szkole Jezusowej jakoś często wymykam na wagary... nie jestem wówczas, w trudnych dla mnie sytuacjach, Jego uczennicą.
A sprawdzian paschalny nie ominie nikogo. W takim momencie tylko jedna ściąga możliwa - synowskie zaufanie Ojcu - a to nie stanie się moim udziałem, jeśli wciąż ja sama i świat będzie moim zabezpieczeniem.
Dzisiejszą Eucharystię przeżyję prosząc o warunki pokoju, tj. o dar zostawiania siebie i swojej wizji, i stawania w postawie dziecka z pustymi rękami wobec Ojca i prosząc Księcia Pokoju: Baranku Boży, który gładzisz grzech świata, obdarz nas pokojem.
Fot. z internetu. Czas wrócić z wagarów i popatrzeć Prawdzie w oczy. :)
wtorek, 14 kwietnia 2015
14 IV, uczniem być
...Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego.
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. (J 3,7-15)
Wywyższenie Syna Człowieczego to dla mnie azyl życia!
Tam, gdzie po ziemsku widać koniec, zaczyna się życie wieczne. Tam, gdzie po ziemsku porażka i śmierć, jeśli wierzę w Jezusa, jest życie Boga we mnie.
A przecież ciągle dryfuję pomiędzy zaufaniem sobie a zaufaniem Bogu. Kto lubi ziemskie porażki? A kto ich nie doświadcza?...
Ciekawe, że jedną z nazw naszej relacji z Jezusem jest "bycie uczniem". Łapię się na tym, że dopiero składam literki Ducha... A to jest piękne i wciągające!
Nikodem, ten, któremu Jezus odpowiada w dzisiejszej Ewangelii, zaczął dość późno, ale dał się wciągnąć w wir życia Bożego. Jednak najpierw musiał Ciało Jezusa pogrzebać. Stał się człowiekiem paschalnym. Nie ma innej drogi.
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. (J 3,7-15)
Wywyższenie Syna Człowieczego to dla mnie azyl życia!
Tam, gdzie po ziemsku widać koniec, zaczyna się życie wieczne. Tam, gdzie po ziemsku porażka i śmierć, jeśli wierzę w Jezusa, jest życie Boga we mnie.
A przecież ciągle dryfuję pomiędzy zaufaniem sobie a zaufaniem Bogu. Kto lubi ziemskie porażki? A kto ich nie doświadcza?...
Ciekawe, że jedną z nazw naszej relacji z Jezusem jest "bycie uczniem". Łapię się na tym, że dopiero składam literki Ducha... A to jest piękne i wciągające!
Nikodem, ten, któremu Jezus odpowiada w dzisiejszej Ewangelii, zaczął dość późno, ale dał się wciągnąć w wir życia Bożego. Jednak najpierw musiał Ciało Jezusa pogrzebać. Stał się człowiekiem paschalnym. Nie ma innej drogi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


