Świętych Piotra i Pawła!
Każdy inny, a jednak świętujemy ich wielkość razem, bo świętość jest nie z nas - od Pana.
... O szczęsny Rzymie, grodzie poświęcony
Dwóch Apostołów chwalebnym męczeństwem,
Ty jeden w szkarłat krwi ich przystrojony
Wśród wszystkich blasków jaśniejesz pierwszeństwem.
Trójcy Najświętszej niechaj wszystko składa
Hołdy i chwałę, cześć i uwielbienie,
Która w jedności całym światem włada
Przez wszystkie wieki wieków nieskończenie. (Liturgia Godzin)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świętość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świętość. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 czerwca 2016
niedziela, 1 listopada 2015
1 XI, kim jestem?
...Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: «Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie, i Barankowi».
[...] «Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?» I powiedziałem do niego: «Panie, ty wiesz». I rzekł do mnie: «To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka». (Ap 7,2-14)
Dziś świętujemy Communio Sanctorum - prawdę naszej wiary: obcowanie świętych.
Jestem wśród nich. Jesteś wśród nich.W jednym Ciele - Kościele - Chrystusowym Ciele.
Wczoraj s. Monika podzieliła się piosenką (załączam), która bardzo pasuje na dziś, bo święty, to odważny. Odważny, by kochać w każdej sytuacji, też w takiej, w której błogosławieństwa, czyli szczęścia po ludzku nie widać... Święty przemienia sytuacje ucisku w szkołę miłości. Moc ziarna chrztu w nas, zamienia przeciwności w szkołę wtajemniczenia.
Zadanie dla nas - zrozumieć swoje boskie dziecięctwo, które jest królewskością! I żyć nim.
Dziś wspomnę i podziękuję za osoby, które odeszły już z tego świata, a w mojej pamięci został po nich ślad...
Fot. z wigilii paschalnej - ci, którzy wybielili swe szaty w zanurzeniu chrzcielnym...
[...] «Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?» I powiedziałem do niego: «Panie, ty wiesz». I rzekł do mnie: «To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka». (Ap 7,2-14)
Dziś świętujemy Communio Sanctorum - prawdę naszej wiary: obcowanie świętych.
Jestem wśród nich. Jesteś wśród nich.W jednym Ciele - Kościele - Chrystusowym Ciele.
Wczoraj s. Monika podzieliła się piosenką (załączam), która bardzo pasuje na dziś, bo święty, to odważny. Odważny, by kochać w każdej sytuacji, też w takiej, w której błogosławieństwa, czyli szczęścia po ludzku nie widać... Święty przemienia sytuacje ucisku w szkołę miłości. Moc ziarna chrztu w nas, zamienia przeciwności w szkołę wtajemniczenia.
Zadanie dla nas - zrozumieć swoje boskie dziecięctwo, które jest królewskością! I żyć nim.
Dziś wspomnę i podziękuję za osoby, które odeszły już z tego świata, a w mojej pamięci został po nich ślad...
Fot. z wigilii paschalnej - ci, którzy wybielili swe szaty w zanurzeniu chrzcielnym...
poniedziałek, 2 lutego 2015
2 II, Światło
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
Łk 2,22-40
Piękny dzień.
Był bogaty w wydarzenia. Jestem zmęczona i jest późno, ale chciałam tego dnia zamieścić coś. Zdjęcie z dzisiejszej uroczystości w katedrze szczecińskiej :)
A słowo komentarza oddaję św. Sofroniuszowi:
Blask gorejących świec oznacza najpierw Bożą chwałę Tego, który przychodzi, przez którego wszystko jaśnieje od czasu, kiedy blask światła wiecznego rozproszył złe ciemności. Oznacza także i nade wszystko, że trzeba nam z jasną duszą wyjść na spotkanie Chrystusa.
Jak bowiem Bogurodzica, Dziewica niepokalana, niosła w swoich ramionach Światło prawdziwe idąc na spotkanie tych, którzy pozostawali w mroku śmierci, tak też i my oświeceni jego promieniami i trzymając w ręku widoczny dla wszystkich płomień, pośpieszajmy naprzeciw Tego, który jest prawdziwym Światłem. "Światło przyszło na świat" i oświeciło go pogrążonego w mrokach. "Nawiedziło nas z wysoka Wschodzące Słońce" i oświeciło tych, którzy przebywali w ciemnościach. To misterium dotyczy nas. Dlatego właśnie podążamy trzymając zapalone pochodnie, dlatego biegniemy niosąc światła. Okazujemy w ten sposób, że zajaśniało nam Światło; wskazujemy także na blask, który my sami od niego otrzymamy. Idźmy więc wszyscy razem, śpieszmy na spotkanie Boga.
Oto pojawiło się "Światło prawdziwe, które oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi". Oświećmy się nim, bracia, i świećmy nim wszyscy.(św. Sofroniusz)
Piękny dzień.
Był bogaty w wydarzenia. Jestem zmęczona i jest późno, ale chciałam tego dnia zamieścić coś. Zdjęcie z dzisiejszej uroczystości w katedrze szczecińskiej :)
A słowo komentarza oddaję św. Sofroniuszowi:
Blask gorejących świec oznacza najpierw Bożą chwałę Tego, który przychodzi, przez którego wszystko jaśnieje od czasu, kiedy blask światła wiecznego rozproszył złe ciemności. Oznacza także i nade wszystko, że trzeba nam z jasną duszą wyjść na spotkanie Chrystusa.
Jak bowiem Bogurodzica, Dziewica niepokalana, niosła w swoich ramionach Światło prawdziwe idąc na spotkanie tych, którzy pozostawali w mroku śmierci, tak też i my oświeceni jego promieniami i trzymając w ręku widoczny dla wszystkich płomień, pośpieszajmy naprzeciw Tego, który jest prawdziwym Światłem. "Światło przyszło na świat" i oświeciło go pogrążonego w mrokach. "Nawiedziło nas z wysoka Wschodzące Słońce" i oświeciło tych, którzy przebywali w ciemnościach. To misterium dotyczy nas. Dlatego właśnie podążamy trzymając zapalone pochodnie, dlatego biegniemy niosąc światła. Okazujemy w ten sposób, że zajaśniało nam Światło; wskazujemy także na blask, który my sami od niego otrzymamy. Idźmy więc wszyscy razem, śpieszmy na spotkanie Boga.
Oto pojawiło się "Światło prawdziwe, które oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi". Oświećmy się nim, bracia, i świećmy nim wszyscy.(św. Sofroniusz)
sobota, 1 listopada 2014
1 XI, dar świętości
Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: «Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie, i Barankowi». [...]
A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: «Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?» I powiedziałem do niego: «Panie, ty wiesz». I rzekł do mnie: «To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka». Ap 7,2-4.9-14
Świętujemy dziś!
Odświeżmy nasze białe szaty, które mamy od chrztu! Każdy ochrzczony ma białą szatę!
Ja mam ten przywilej, że noszę białą szatę na co dzień (habit, który przypomina mi o darze wybielenia we krwi Baranka).
Bóg jest piękny, Bóg jest dobry, Bóg jest święty. Tym wszystkim, czyli sobą samym, dzieli się z nami. Chcę świadomie przyjmować dar zbawienia, dar świętości i żyć pełnią tej łaski umiłowania, by przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie miłować jak On. Żaden "wielki ucisk" nie jest ku temu przeszkodą! Błogosławieństwa ewangeliczne dziś to udowadniają (Mt 5,1-12), choć wchodząc w realizm doświadczeń ja wiem, że bez Baranka nie dałabym rady wytrwać w ucisku...
Tym bardziej wołam dziś we wszystkimi świętymi: chwała Barankowi - Jezusowi Zmartwychwstałemu!
Fot. z internetu
A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: «Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?» I powiedziałem do niego: «Panie, ty wiesz». I rzekł do mnie: «To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka». Ap 7,2-4.9-14
Świętujemy dziś!
Odświeżmy nasze białe szaty, które mamy od chrztu! Każdy ochrzczony ma białą szatę!
Ja mam ten przywilej, że noszę białą szatę na co dzień (habit, który przypomina mi o darze wybielenia we krwi Baranka).
Bóg jest piękny, Bóg jest dobry, Bóg jest święty. Tym wszystkim, czyli sobą samym, dzieli się z nami. Chcę świadomie przyjmować dar zbawienia, dar świętości i żyć pełnią tej łaski umiłowania, by przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie miłować jak On. Żaden "wielki ucisk" nie jest ku temu przeszkodą! Błogosławieństwa ewangeliczne dziś to udowadniają (Mt 5,1-12), choć wchodząc w realizm doświadczeń ja wiem, że bez Baranka nie dałabym rady wytrwać w ucisku...
Tym bardziej wołam dziś we wszystkimi świętymi: chwała Barankowi - Jezusowi Zmartwychwstałemu!
Fot. z internetu
sobota, 28 czerwca 2014
29 VI, jedna i ta sama miłość
Powiedział mu po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?”
Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”.
Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. J 21,15-19
Piotr i Paweł - różne drogi - jedna miłość Jezusa.
Nie jestem, nie jesteśmy z niej wyłączeni, wręcz przeciwnie zanurzeni w niej. Przyjąć miłość i dawać miłość. Tylko tyle i aż tyle... po męczeństwo.
Fot. Żyrandol w kształcie łodzi w wileńskim kościele p.w. św. Piotra i Pawła. Już niedługo w stronę Wilna wyruszę...
Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”.
Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. J 21,15-19
Piotr i Paweł - różne drogi - jedna miłość Jezusa.
Nie jestem, nie jesteśmy z niej wyłączeni, wręcz przeciwnie zanurzeni w niej. Przyjąć miłość i dawać miłość. Tylko tyle i aż tyle... po męczeństwo.
Fot. Żyrandol w kształcie łodzi w wileńskim kościele p.w. św. Piotra i Pawła. Już niedługo w stronę Wilna wyruszę...
sobota, 7 czerwca 2014
7 VI, bogactwo świętości
Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: „Panie, a co z tym będzie?”
Odpowiedział mu Jezus: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną”. J 21,20-25
Różnymi drogami Pan prowadzi nas ku Ojcu. I nie warto się porównywać, bo nikt na tym nie zyska ani wygra, a utracić można świeżość kolorytu własnego i drugiego.
Moja droga jest niepowtarzalna i co komu do tego :).
Twoja też niepowtarzalna! Bóg jest tak hojny i nie nudny. Jeśli nie ma, a podobno nie ma dwóch identycznych śnieżynek, to tym bardziej nie powtarzają się ludzkie życiorysy, choć mogą być podobne w wydarzenia. Odpowiedź serca jest wyjątkowa i jedyna.
Nie pamiętam już kto to powiedział, ale "tyle sposobów na świętość jest, ile ludzi na ziemi"...
Dziś, ze względu, że jutro Zesłanie Ducha Świętego, wspominamy i czcimy św. Jadwigę Królową.
"Panie Jezu Chryste, Ty przez św. Jadwigę uczysz nas
patrzeć oczyma wiary i czynić zgodnie z tym, co nam objawiasz.
Za jej wstawiennictwem obdarzaj nas łaską swojej bliskości i uległego przyjmowania woli Ojca".
Świętość jest otwarciem się na Ducha. A tego życzę sobie i Tobie... :)
Fot. Św. Jadwiga Królowa, "odwiedziny" w katedrze szczecińskiej :)
Odpowiedział mu Jezus: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną”. J 21,20-25
Różnymi drogami Pan prowadzi nas ku Ojcu. I nie warto się porównywać, bo nikt na tym nie zyska ani wygra, a utracić można świeżość kolorytu własnego i drugiego.
Moja droga jest niepowtarzalna i co komu do tego :).
Twoja też niepowtarzalna! Bóg jest tak hojny i nie nudny. Jeśli nie ma, a podobno nie ma dwóch identycznych śnieżynek, to tym bardziej nie powtarzają się ludzkie życiorysy, choć mogą być podobne w wydarzenia. Odpowiedź serca jest wyjątkowa i jedyna.
Nie pamiętam już kto to powiedział, ale "tyle sposobów na świętość jest, ile ludzi na ziemi"...
Dziś, ze względu, że jutro Zesłanie Ducha Świętego, wspominamy i czcimy św. Jadwigę Królową.
"Panie Jezu Chryste, Ty przez św. Jadwigę uczysz nas
patrzeć oczyma wiary i czynić zgodnie z tym, co nam objawiasz.
Za jej wstawiennictwem obdarzaj nas łaską swojej bliskości i uległego przyjmowania woli Ojca".
Świętość jest otwarciem się na Ducha. A tego życzę sobie i Tobie... :)
Fot. Św. Jadwiga Królowa, "odwiedziny" w katedrze szczecińskiej :)
wtorek, 15 października 2013
15 X, na całego
«Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza?...». Łk 11,37-41
Pozorami można oszukać ludzi, ale nie Boga.
Troska o czystość serca, o czystość intencji kosztuje wiele. Ogałaca moją sakiewkę egoizmu, samostanowienia i samozadowolenia.
Co zostanie?
Pustka, która czeka na Boga, którą On sam chce wypełnić.
I wypełnia!
Chcesz spróbować - spróbuj - ale tylko na całego.
Św. Teresa od Jezusa tak uczyniła - nie zawiodła się.
***
Trochę lektury
Z dzieł św. Teresy z Avila, "Droga doskonałości" ( ze strony: http://www.karmel.pl/klasyka/droga/index.php) ,
z rozdziału 12:
...Kto szczerze i naprawdę zaczął służyć Bogu, ten, sądzę, oddawszy Mu wolę swoją, nic mniejszego ofiarować Mu nie może, niż tę trochę życia swego. Rzecz jasna, że prawdziwy zakonnik i człowiek prawdziwie bogomyślny, nie ziemskich, jeno Bożych rozkoszy pożądający, nie będzie się lękał, owszem, będzie pragnął umrzeć dla Niego i ponieść męczeństwo. A czyż nie wiecie o tym, siostry, że życie prawdziwego zakonnika i każdego, kto pragnie zaliczyć się do rzędu najbliższych przyjaciół Boga, jest rzeczywiście długim męczeństwem? Długie, mówię, w porównaniu ze śmiercią męczennika, któremu prześladowca w jednej chwili głowę ucina, ale w porównaniu z czasem tego życia nie jest ono długie, bo każde życie jest krótkie, a bywają i bardzo krótkie; kto wie, czy nasze nie skończy się w samejże chwili, w której postanowimy całe poświęcić je Bogu? Wszak to być może. Ostatecznie, na tym co się kończy polegać nie można, a najmniej już na tym życiu doczesnym, w którym jednego dnia nie mamy pewnego. Kto pamięta o tym, że każdy dzień może być dla niego ostatnim, czy nie będzie się starał dobrze użyć każdego?
[...]
Powiecie może, "że są to błahostki, na które i uwagi zwracać nie warto?" - Upominam was jednak, nie bierzcie tego na lekko; miłość własna ze swymi uroszczeniami, gdy nie jest trzymana na wodzy, w klasztorze zwłaszcza, rośnie i wzdyma się jak piana na brzegu morskim; nie ma rzeczy małej, gdzie takie wielkie grozi niebezpieczeństwo względem tych zaszczytów czy znoszenia przykrości. - Spotka, na przykład, którąś jakaś przykrość, rzecz mała sama z siebie i prawie jej nie uczuła, ale drugiej, za sprawą ułudy diabelskiej, wyda się to czymś wielkim. Będzie sobie poczytywała za obowiązek miłości bliźniego okazać jej współczucie; powie jej: jak może to ścierpieć? niech jej Bóg da cierpliwość; zachęci ją, by to ofiarowała Bogu, bo i święty nie ścierpiałby więcej. Tak to diabeł w usta tamtej kładzie wabik na was, że mimo iż siebie zwyciężycie i zachowacie cierpliwość, ale za to zostanie wam w sercu pokusa próżności i upodobania w sobie i cierpienie to nie będzie należycie wykorzystane.
Taka jest nędza i słabość nasza, że gdy nas spotka jaka nieprzyjemność, choć mówimy sobie, że to nic i nie chcemy na nią zważać, mimo woli jednak czujemy w sobie niejakie podrażnienie. Cóż więc dopiero, gdy temu wewnętrznemu usposobieniu przybędzie jeszcze w pomoc zewnętrzna podnieta, gdy druga niewczesnym swoim nad nami litowaniem się podrażnienie nasze zaostrzy? W dwójnasób wówczas czujemy przykrość doznaną, wyobrażamy sobie, że słuszność po stronie naszej, że niesprawiedliwie cierpimy, i tak dusza traci sposobność do zasługi, jaką jej Bóg w tej próbie nastręczył, a co gorsza, wychodzi z niej słabsza i zostawia drzwi otwarte diabłu, gdy drugi raz przyjdzie z czym gorszym. Może się też zdarzyć, że gdy stłumicie w sobie urazę miłości własnej, przyjdą takie nieproszone przyjaciółki i będą was buntować i mówić: "cóż to? klocem jesteście czy kamieniem, by na taką krzywdę milczeć?" Na miłość Boga, siostry, strzeżmy się takiej niemądrej miłości i takiego niebacznego okazywania jedna drugiej współczucia w rzekomych krzywdach naszych! Nie bądźmy sobie takimi pocieszycielami, jakich na utrapienia swoje znalazł Job w żonie i przyjaciołach swoich.
z rozdziału. 13.:
...Często wam to już mówiłam, siostry, i teraz tu dla pamięci zapisuję, by od tego domu i od każdej duszy dążącej do doskonałości dalekie były takie myśli i wyrażenia, jak: "miałam rację", "postąpiono ze mną bez racji", "nie miała racji ta siostra"... Od takich złych racji broń nas Panie Boże! Jak się wam zdaje, czy była słuszna racja w tych mękach, jakie zadano najwyższemu Dobru naszemu, Chrystusowi Panu, w tych obelgach i krzywdach, jakie Mu wyrządzano? Jeśli która nie chce nosić krzyża, póki jej pewnymi racjami nie przekonają, nie wiem, po co przyszła do klasztoru; niech sobie wraca na świat, gdzie może zachowają w stosunku do niej te względy, których żąda, choć wątpię. Czyż może być cierpienie tak wielkie, byś nie zasługiwała na jeszcze większe? Jaką więc możesz mieć rację skarżyć się? Wyznaję, że nie rozumiem tego.
Gdy nam okazują jaką cześć, dogadzają, albo otaczają nas troskliwością, wówczas wystąpmy z naszymi racjami, bo to rzeczywiście nie zgadza się z słusznością, by tak postępowano z nami za życia. Ale na te rzekome krzywdy - kiedy już tak je nazwiemy - jakim prawem możemy się skarżyć? Albo jesteśmy oblubienicami wielkiego Króla naszego, albo nie. Jeśli tak, to któraż jest uczciwa niewiasta, która by nawet wbrew swojej woli nie odczuwała w głębi duszy zniewagi wyrządzonej małżonkowi? Zaszczyty bowiem i zniewagi są wspólne dla obojga. Jest to więc nierozum, pragnąć uczestniczyć w królestwie Oblubieńca naszego i dzielić z Nim chwałę i szczęśliwość Jego, a w zelżywościach i boleściach Jego żadnego nie brać udziału.
Nie daj Boże, by która z nas tak była usposobiona. Ale przeciwnie, ta, która się widzi niżej poczytywana od wszystkich, niechaj się ma za najszczęśliwszą. I rzeczywiście szczęśliwą będzie, jeśli znosi poniżenie tak, jak je znosić powinna, bo śmiało to twierdzę, wierzcie mi, że będzie miała cześć i w tym życiu, i w przyszłym. Lecz co za niedorzeczność, że żądam od was, byście na słowo moje wierzyły, gdy sama Mądrość przedwieczna nam to mówi.
z rozdziału 29:
... Najlepiej, by upokorzenie wasze trwało, byście zostawały w poniżeniu i zadowolone były z tego dla miłości Pana, który jest z wami. Obróćcie oczy i patrzcie we wnętrze wasze, tam znajdziecie Oblubieńca, który wam nie zrobi zawodu, owszem, im mniej macie pociechy zewnątrz, tym hojniej was wewnątrz pocieszy. Jest dobry i litościwy i nigdy nie opuści duszy strapionej, jeśli w Nim samym całą ufność swoją pokłada. Świadczy o tym Dawid, gdy mówi, że Pan zawsze jest z tymi, którzy są w ucisku. Albo wierzysz w to, albo nie wierzysz. Jeśli wierzysz, czemu się dręczysz?
czwartek, 1 listopada 2012
1 XI, szczęśliwi święci
... przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie..." Mt 5, 1-12a
Dzisiejsze Słowo uświadamia mi, że szczęścia trzeba się uczyć.
Jezus naucza słowami błogosławieństw.
Nauczyć się rozpoznać w swoim życiu te szczególne momenty błogosławieństwa, tj. szczęścia i przyjąć je w swoim życiu, to przynosi nie tylko głęboką radość, to daje poczucie spełnienia pomimo doświadczanego utrapienia i daje poczucie niesamowitej łączności z Jezusem.
Jestem i jesteś zaproszona do szczęścia. I życzę Ci i mi :) szczęścia najgłębszego - jedności z Jezusem.
***
Z modlitwy po Komunii:
Boże, tylko Ty jesteś święty i Ciebie wielbimy jako jedyne źródło świętości wszystkich zbawionych, spraw, abyśmy z pomocą Twojej łaski osiągnęli pełnię miłości...
Dzisiejsze Słowo uświadamia mi, że szczęścia trzeba się uczyć.
Jezus naucza słowami błogosławieństw.
Nauczyć się rozpoznać w swoim życiu te szczególne momenty błogosławieństwa, tj. szczęścia i przyjąć je w swoim życiu, to przynosi nie tylko głęboką radość, to daje poczucie spełnienia pomimo doświadczanego utrapienia i daje poczucie niesamowitej łączności z Jezusem.
Jestem i jesteś zaproszona do szczęścia. I życzę Ci i mi :) szczęścia najgłębszego - jedności z Jezusem.
***
Z modlitwy po Komunii:
Boże, tylko Ty jesteś święty i Ciebie wielbimy jako jedyne źródło świętości wszystkich zbawionych, spraw, abyśmy z pomocą Twojej łaski osiągnęli pełnię miłości...
poniedziałek, 27 lutego 2012
27 II, Bóg chce mej świętości
Pan powiedział do Mojżesza:"Mów do całej społeczności synów Izraela i powiedz im:
"Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz"... Kpł 19,1-2
Rozmyślam czasem nad tym, czego by Bóg ode mnie chciał, a właśnie dziś I czytanie odpowiada mi na to.
Bóg chce mej świętości. Chce bym ją zaczerpnęła od Niego, bym była do Niego podobna. On jest jej źródłem i chętnie chce mi (i tobie) jej udzielać.
Wszystkie upokorzenia, wszystkie wydarzenia jakich ostatnio doświadczam, są wielkim darem łamania (skruszenia) serca, by w zaufaniu przyjąć dar Jego miłosierdzia i Jego miłości. I by okazywać to Jego miłosierdzie i kochać Jego miłością.
Ja czasem jeszcze mylę dobroć ze świętością... Bóg nie chce tylko dobroci, Bóg chce mej (i twej) świętości.
***
Kilka zdań z homilii ks. E. Stańka, o poście, popiele i miłości:
Świat, który dziś nie zagląda do kościoła, powinien poznać, że obchodzimy czterdziestodniowy post, po naszej dobroci i miłości. Za chwilę posypię wasze głowy popiołem. Zawsze się zastanawiam nad tym, czy to nie jest teatr? Ludzie ochotnie przychodzą po popiół. Ksiądz swoją poświęconą ręką sypie szczyptę prochu na ich głowę. „Pamiętaj, że jesteś prochem”. Obrzęd ten dokonuje się w kościele raz w roku, ale codziennie na nasze głowy nasi bliscy sypią nie szczyptę, lecz tony popiołu. Wtedy okazuje się, że nie potrafimy pokornie skłonić głowy, nie potrafimy powtórzyć w sercu „prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Tylko oddajemy tonę za tonę. Jeżeli dziś podchodzimy po to, by przyjąć popiół, to przyjmijmy go przez cały rok, bo nie tylko dzisiaj jesteśmy prochem, lecz zawsze jesteśmy prochem.
Druga prośba: nie wysypujmy prochu na głowy bliskich. Niech w okresie Wielkiego Postu z naszej ręki nigdy nie posypie się proch. Przyjmijmy ten, który na nas spadnie, popiół oczernienia, pretensji, obmowy. A w odpowiedzi podejdźmy do bliskich z kawałkiem chleba, z dobrocią, z akceptacją, z miłością. Przyjmijmy tych ludzi, którzy są obok nas. To jest post, którego wymaga Chrystus. Przyjmujemy popiół dziś po to, by się przygotować na przyjmowanie popiołu przez cały Wielki Post. Popiołu z rąk naszych bliskich. Podchodzimy do Komunii św. po to, aby z serca podawać drugiemu człowiekowi nie popiół, ale najwyższe wartości dobroci, miłości i przebaczenia.
wtorek, 1 listopada 2011
1 XI tożsamość świętego
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się to objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jaki jest.Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty. 1 J 3,1n
Zwracajmy uwagę na to, czym jesteśmy wobec Boga i przez Niego.
Jakość naszego jestestwa będzie miarą naszej komunikacji, też tej bezsłownej. Doskonałość jakiej Bóg dla człowieka pragnie, to doskonałość relacji, jaka prowadzi do komunii. Inaczej mówiąc - doskonałość miłości.
Życzę wszystkim świętym (czyli ochrzczonym!) radości z bycia dzieckiem Boga i życia w pełni tej tożsamości. Święci z nieba nas niech dopingują.
Niechaj Cię Panie wielbią wszystkie Twoje dzieła i święci Twoi niech Cię błogosławią!
Niech mówią o chwale Twojego Królestwa i niech głoszą Twoją potęgę.
niedziela, 8 maja 2011
8 V świętość - Chrystus w nas
W Krakowie świętowaliśmy dziś dzień dziękczynienia za beatyfikację Jana Pawła II w dniu św. Stanisława.Z homilii kard. Ruiniego:
"Za postaciami świętego Stanisława i błogosławionego Jana Pawła II, za nimi, a także – można powiedzieć – w nich – zarysowuje się postać Jezusa - Dobrego Pasterza, który daje życie za swoje owce [...], ponieważ w nim w pewien sposób stała się widoczna dla wszystkich wielkość Chrystusa. To jest ten paradoks chrześcijaństwa, opisany przez świętego Pawła: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal 2,20). Wydaje się, że Karol Wojtyła - jak to ujawnia poemat “Magnificat”, napisany przez niego w wieku lat osiemnastu - uświadomił sobie wcześniej swoje powołanie do świętości, niż swoje powołanie do kapłaństwa. Niezwykłe bogactwo jego człowieczeństwa utożsamiało się w nim z siłą i głębią jego relacji z Bogiem, innymi słowami z jego świętością.
[...]
... jako Kościół, użyźniony krwią męczenników, jesteśmy wezwani, aby pobudzać ducha przebaczenia i pojednania, w świecie, który ryzykuje, że pozostanie więźniem nieszczęsnego zderzenia cywilizacji.
Aby wypełnić tę misję, te wyzwania nowe i dawne, Kościół potrzebuje przede wszystkim być sobą, Ludem Bożym, Oblubienicą i Ciałem Chrystusa, a więc kochać Chrystusa i kochać człowieka, który jest “drogą Kościoła”, a także kochać siebie samego, wierzyć w misję, którą Bóg mu powierzył i w możliwość realizowania tej misji w historii, w zjednoczeniu z Oblubieńcem – Chrystusem".
środa, 20 października 2010
bliska świętość
Byłam dziś na Eucharystii przy grobie św. Jana z Kęt. Uczony z XV wieku, znany z postawy miłosierdzia. Ewangelia z Łk 6,26nn mówiła o miłości bezinteresownej.
Świat jest głodny i potrzebuje doświadczyć takiej miłości. Oby byli tacy, którzy zechcą tak kochać. "Bez fałszu i obłudy" - tak mówił kaznodzieja.
W XV wieku w Krakowie byli tacy! Złoty wiek Krakowa. Sześciu świętych: Św. Jan z Kęt, bł. Izajasz Boner, św. Stanisław Kazimierczyk, bł. Świętosław Milczący, bł. Szymon z Lipnicy i bł. Michał Giedroyć. Podobno wszyscy znali się ze sobą.
Spojrzałam na moje otoczenie, na ludzi, których znam. Są wśród nich tacy, których uważam, że są na drodze świętości, tacy, którzy pomimo słabości próbują żyć Bogiem i Jego Ewangelią. Niektórzy z nich: sM., xA., xE., sA., xP., xK. i inni.
Święci (już z nieba i ci, tu na ziemi) dodają odwagi. :)
Świat jest głodny i potrzebuje doświadczyć takiej miłości. Oby byli tacy, którzy zechcą tak kochać. "Bez fałszu i obłudy" - tak mówił kaznodzieja.
W XV wieku w Krakowie byli tacy! Złoty wiek Krakowa. Sześciu świętych: Św. Jan z Kęt, bł. Izajasz Boner, św. Stanisław Kazimierczyk, bł. Świętosław Milczący, bł. Szymon z Lipnicy i bł. Michał Giedroyć. Podobno wszyscy znali się ze sobą.
Spojrzałam na moje otoczenie, na ludzi, których znam. Są wśród nich tacy, których uważam, że są na drodze świętości, tacy, którzy pomimo słabości próbują żyć Bogiem i Jego Ewangelią. Niektórzy z nich: sM., xA., xE., sA., xP., xK. i inni.
Święci (już z nieba i ci, tu na ziemi) dodają odwagi. :)
niedziela, 1 listopada 2009
Communio Sanctorum
Może czasem i trudno uwierzyć, że już w TYM uczestniczymy...
"Gdzie można dzisiaj świętych zobaczyć?" - są między nami..., są, po prostu są... Spróbowałam więc dziś przyjrzeć się moim najbliższym, spróbowałam poszukać w nich jakiegoś Bożego rysu, jakiejś cechy, która przemawia do mnie i pozwala zobaczyć więcej w tym danym człowieku niż tylko to, nad czym w codzienności się potykam...
I znalazłam! Znalazłam w każdej osobie coś, znalazłam "żywotność" i "paradoks mocy i bezradności", znalazłam"delikatność" i "twórczość" i "cierpliwość"... To tylko zewnętrznie widzialne, a ile jeszcze miłości w sercu... W każdej osobie...
I pamiętać warto, że jedno jest tylko Źródło świętości - wybielenie we Krwi Baranka.
"Gdzie można dzisiaj świętych zobaczyć?" - są między nami..., są, po prostu są... Spróbowałam więc dziś przyjrzeć się moim najbliższym, spróbowałam poszukać w nich jakiegoś Bożego rysu, jakiejś cechy, która przemawia do mnie i pozwala zobaczyć więcej w tym danym człowieku niż tylko to, nad czym w codzienności się potykam...
I znalazłam! Znalazłam w każdej osobie coś, znalazłam "żywotność" i "paradoks mocy i bezradności", znalazłam"delikatność" i "twórczość" i "cierpliwość"... To tylko zewnętrznie widzialne, a ile jeszcze miłości w sercu... W każdej osobie...
I pamiętać warto, że jedno jest tylko Źródło świętości - wybielenie we Krwi Baranka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




