"Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo Pan miłuje, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego przyjmuje za syna"... Hbr 12,4n
W greckim oryginale owo „nie upadaj na duchu...” jest: „ani nie bądź osłabiany prez Niego zawstydzany”. I bardzo mnie to dziś poruszyło wewnętrznie, bo na dniach miałam doświadczenie właśnie zawstydzenia i osłabienie jak uparte ciele przywiązało do mnie. Nawet coś wspólnego jest między „osłabiony” a „osioł”...
Pan nie odpuszcza - Jego Słowo drąży temat i przemienia serce.
Niech Duch pracuje, jestem otwarta. A ból rodzenia jest nieunikniony...
środa, 6 lutego 2019
poniedziałek, 4 lutego 2019
4 II, paradoksy się porządkują
...dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach.
Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy...
[...] Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to... (Mk 5,1-20)
Ileż tu paradoksów i ambiwalencji!
Opętany mieszka w grobach, w ukryciu, ale tłucze się i woła... Przybiega do Jezusa i zarazem woła "nie dręcz mnie"...
Mieszkańcy widzą cud i człowieka o zdrowych zmysłach, ale nie chcą Jezusa u siebie...
Uzdrowiony chce zostać przy Jezusie, ale Jezus zostawia go tym, którzy Jezusa nie przyjęli...
Patrzę na swoje paradoksy. Też ich trochę mam :). Przy Jezusie się porządkuję (w uczuciach, myśleniu, postępowaniu) i chcę wybierać wiarą to, co Miłość podpowiada.
Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy...
[...] Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to... (Mk 5,1-20)
Ileż tu paradoksów i ambiwalencji!
Opętany mieszka w grobach, w ukryciu, ale tłucze się i woła... Przybiega do Jezusa i zarazem woła "nie dręcz mnie"...
Mieszkańcy widzą cud i człowieka o zdrowych zmysłach, ale nie chcą Jezusa u siebie...
Uzdrowiony chce zostać przy Jezusie, ale Jezus zostawia go tym, którzy Jezusa nie przyjęli...
Patrzę na swoje paradoksy. Też ich trochę mam :). Przy Jezusie się porządkuję (w uczuciach, myśleniu, postępowaniu) i chcę wybierać wiarą to, co Miłość podpowiada.
niedziela, 3 lutego 2019
3 II, miłość w zasięgu...
...Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma... (1 Kor 12,31-13,13)
Na innym miejscu św. Paweł napisze o "trudzie miłości" (1 Tes). Tak chodzi za mną dziś ważny aspekt ukierunkowania. Ukierunkowania na miłość. Miłość ma być dla mnie papierkiem lakmusowym rozeznania czy to, co robię, co mówię, co wybieram jest właściwe. Tylko ze względu na miłość i w miłości czynione ma sens.
Nawet jeśli będą to z mojej strony słowa mocne, lub jeśli będzie to moje działanie krytykowane - jeśli będzie to wypływające z miłości - ma sens. Zostanie po nich miłość. Bo i tak wszystko przeminie. Miłość ujawni się jako królowa tej szarej rzeczywistości. Odkryjemy Boga wokół nas, ale także i w nas, jeśli tylko będziemy miłowali.
Jeśli podejmiemy trud miłości. Jest to miłość w zasięgu i kosztuje:
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma... (1 Kor 12,31-13,13)
Na innym miejscu św. Paweł napisze o "trudzie miłości" (1 Tes). Tak chodzi za mną dziś ważny aspekt ukierunkowania. Ukierunkowania na miłość. Miłość ma być dla mnie papierkiem lakmusowym rozeznania czy to, co robię, co mówię, co wybieram jest właściwe. Tylko ze względu na miłość i w miłości czynione ma sens.
Nawet jeśli będą to z mojej strony słowa mocne, lub jeśli będzie to moje działanie krytykowane - jeśli będzie to wypływające z miłości - ma sens. Zostanie po nich miłość. Bo i tak wszystko przeminie. Miłość ujawni się jako królowa tej szarej rzeczywistości. Odkryjemy Boga wokół nas, ale także i w nas, jeśli tylko będziemy miłowali.
Jeśli podejmiemy trud miłości. Jest to miłość w zasięgu i kosztuje:
Bo jest to trud, kiedy opanowujesz siebie, by działać cierpliwie i z życzliwością;
kiedy zauważasz dobro u innych i pochwalasz go, nie zazdroszcząc skrycie;
kiedy nie szukasz uznania, choć wiesz, ile zachodu kosztowało cię dobre działanie;
kiedy nie wywyższasz się, choć jesteś dumny;
kiedy nie wykorzystasz tak zwanej okazji;
kiedy nie domagasz się, a nawet nie szukasz, nagrody za wydanie siebie;
kiedy nie zastraszysz gniewem;
kiedy nie będziesz mielił w pamięci zła doświadczonego i snuł zemstę;
kiedy szukać będziesz dobra w innym;
kiedy wierzyć będziesz bardziej Bogu=Miłości niż sobie... To jest trud, nie łudźmy się. Ale trud ten wart swej nagrody!
sobota, 2 lutego 2019
2 II, świętujemy
Światło na oświecenie pogan
i chwała ludu Twego, Izraela.
Z dzisiejszej homilii: to światło nie tylko świeci, ale też i spala się...
Tyle na dziś.
Pozdrawiam wszystkich, którzy w tym święcie jakoś się odnajdują! Z darem modlitwy!
Fot. świeża fotka, bo dziś zrobiona :)
i chwała ludu Twego, Izraela.
Z dzisiejszej homilii: to światło nie tylko świeci, ale też i spala się...
Tyle na dziś.
Pozdrawiam wszystkich, którzy w tym święcie jakoś się odnajdują! Z darem modlitwy!
Fot. świeża fotka, bo dziś zrobiona :)
czwartek, 31 stycznia 2019
31 I, Słowo ku nawróceniu
„Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku?... (Mk 4,21-25)
Te słowa mnie dziś nawracają. Są jak miecz obosieczny oceniający me serce i wydarzenie posługi, w którym brałam udział. Dziś właśnie wróciłam do Krakowa z s. Marzeną, z którą prowadziłyśmy dla jednej ze wspólnot zakonnych warsztaty liturgiczne nt. Liturgii Godzin.
Zostało nam dane w charyzmacie umiłowanie Liturgii i posługa wokół niej... Nie robiłyśmy tam nic innego, jak służyłyśmy charyzmatem naszego Zgromadzenia.
Nie spodziewałam się, że starsze wspólnoty będą prosić nas z taką posługą. Dziś widzę w tym palec Boży.
A dzisiejsze Słowo rąbnęło mną ku nawróceniu: skoro dostałaś - dawaj! Dawaj, nie marudź!
Te słowa mnie dziś nawracają. Są jak miecz obosieczny oceniający me serce i wydarzenie posługi, w którym brałam udział. Dziś właśnie wróciłam do Krakowa z s. Marzeną, z którą prowadziłyśmy dla jednej ze wspólnot zakonnych warsztaty liturgiczne nt. Liturgii Godzin.
Zostało nam dane w charyzmacie umiłowanie Liturgii i posługa wokół niej... Nie robiłyśmy tam nic innego, jak służyłyśmy charyzmatem naszego Zgromadzenia.
Nie spodziewałam się, że starsze wspólnoty będą prosić nas z taką posługą. Dziś widzę w tym palec Boży.
A dzisiejsze Słowo rąbnęło mną ku nawróceniu: skoro dostałaś - dawaj! Dawaj, nie marudź!
niedziela, 27 stycznia 2019
27 I, przyjmuję Słowo DZIŚ
... Rozwinąwszy księgę natrafił na miejsce, gdzie było napisane: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana”. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. (Łk 1,1-4;4,14-21)
Próbuję słuchać tych słów w klimacie zwiastowania... Już tłumaczę, co to dla mnie znaczy:
Nie czuję się jakoś najlepiej, doświadczam niemocy, niechęci, czy też bezsilności. Więc odnajduję się w tym Słowie właśnie w ślepocie, ucisku, uwięzieniu... A Jezus głosi dobrą nowinę i przejrzenie, i uwolnienie... Jezus mówi, że dziś spełniają się te słowa, które słyszę. Wiem, że podczas Eucharystii są one Jego Słowem i takąż moc mają, jak wówczas w Nazarecie.
W Nazarecie :). W Nazarecie Maryja usłyszała Słowo i dała Mu wiarę, przyjęła Je. Jakkolwiek czuła się wówczas, to powiedziała: "niech mi się stanie według Twego Słowa".
Właśnie na tym polega dziś moja wiara, że czując się niezaciekawie, odpowiadam na usłyszane Słowo: "niech mi się stanie według tego Słowa", niech dobra nowina odbije się jak w lustrze w moim życiu.
Utkwione mam oczy w Nim. Dziękuję za niemoc i przyjmuję łaskę. Niech się stanie według Twego Słowa.
Próbuję słuchać tych słów w klimacie zwiastowania... Już tłumaczę, co to dla mnie znaczy:
Nie czuję się jakoś najlepiej, doświadczam niemocy, niechęci, czy też bezsilności. Więc odnajduję się w tym Słowie właśnie w ślepocie, ucisku, uwięzieniu... A Jezus głosi dobrą nowinę i przejrzenie, i uwolnienie... Jezus mówi, że dziś spełniają się te słowa, które słyszę. Wiem, że podczas Eucharystii są one Jego Słowem i takąż moc mają, jak wówczas w Nazarecie.
W Nazarecie :). W Nazarecie Maryja usłyszała Słowo i dała Mu wiarę, przyjęła Je. Jakkolwiek czuła się wówczas, to powiedziała: "niech mi się stanie według Twego Słowa".
Właśnie na tym polega dziś moja wiara, że czując się niezaciekawie, odpowiadam na usłyszane Słowo: "niech mi się stanie według tego Słowa", niech dobra nowina odbije się jak w lustrze w moim życiu.
Utkwione mam oczy w Nim. Dziękuję za niemoc i przyjmuję łaskę. Niech się stanie według Twego Słowa.
sobota, 26 stycznia 2019
26 I, do umiłowanego dziecka
... Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana. Dziękuję Bogu, któremu służę jak moi przodkowie z czystym sumieniem, gdy zachowuję nieprzerwaną pamięć o tobie w moich modlitwach. W nocy i we dnie pragnę cię zobaczyć, pomny na twoje łzy, by napełniła mnie radość na wspomnienie wiary bez obłudy, jaka jest w tobie; ona to zamieszkała pierwej w twej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że mieszka i w tobie... (2 Tm 1,1-8)
Św. Paweł list, który cytuję, pisze do "Tymoteusza, swego umiłowanego dziecka". Wzrusza mnie ta czułość Pawłowa. Wzrusza, kiedy pisze o pragnieniu spotkania, kiedy wspomina historie rodzinne adresata. Jak ważne są nasze relacje! I te rodzinne i te duchowe więzi!
Każdy ma komu powiedzieć i życzyć "łaski, miłosierdzia i pokoju", jak również każdy ma za co dziękować Bogu w swojej historii.
A wdzięczność czyni cuda. Wdzięczność Bogu za wszystko, z zaufaniem Mu we wszystkim, jest jak petarda. A trzeba przyznać, że wiara i zaufanie są aktem woli (jak i wdzięczność), a nie jakimś uczuciowym doświadczeniem. Ta świadomość pomaga w sytuacjach trudniejszych... I niech pomaga.
Św. Paweł list, który cytuję, pisze do "Tymoteusza, swego umiłowanego dziecka". Wzrusza mnie ta czułość Pawłowa. Wzrusza, kiedy pisze o pragnieniu spotkania, kiedy wspomina historie rodzinne adresata. Jak ważne są nasze relacje! I te rodzinne i te duchowe więzi!
Każdy ma komu powiedzieć i życzyć "łaski, miłosierdzia i pokoju", jak również każdy ma za co dziękować Bogu w swojej historii.
A wdzięczność czyni cuda. Wdzięczność Bogu za wszystko, z zaufaniem Mu we wszystkim, jest jak petarda. A trzeba przyznać, że wiara i zaufanie są aktem woli (jak i wdzięczność), a nie jakimś uczuciowym doświadczeniem. Ta świadomość pomaga w sytuacjach trudniejszych... I niech pomaga.
niedziela, 13 stycznia 2019
13 I, umiłowany/a
Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. (Łk 3,21-22)
Dziś na modlitwie osobistej nie robiłam ze swej strony nic innego, jak odwracałam pewien kierunek: żeby nie patrzeć na siebie poprzez to, co robiłam czy robię, ale by patrzeć na siebie poprzez to, co otrzymałam w chrzcie świętym. Mówi o tym II czytanie:
Kiedy siedziałam sobie na adoracji przy tabernakulum, to w tym ciemnym dziś dniu przebiło się słońce i przez dłuższą chwilę przez okno wpadł promień światła i ogrzał mi ucho i oświetlił twarz. Symboliczne... ? :) Dla tego kto zauważy!, bo można tego nie zauważyć, jak wiele innych drobnych i dobrych szczegółów dnia..., bo jak potwierdza dziś zasłyszany tekst:
A dla moich towarzyszy drogi moje słówko, które kiedyś w dniu Chrztu Pańskiego napisałam:
***
Jeszcze jeden cytacik na dziś:
Większość ptaków została stworzona do latania. Chodzenie po ziemi jest dla nich ograniczeniem możliwości latania, a nie na odwrót. (...) Ty natomiast zostałeś stworzony do tego, żeby być kochanym, a więc to nie miłość ciebie ogranicza, tylko jej brak. (William Paul Young, z książki Chata)
Dziś na modlitwie osobistej nie robiłam ze swej strony nic innego, jak odwracałam pewien kierunek: żeby nie patrzeć na siebie poprzez to, co robiłam czy robię, ale by patrzeć na siebie poprzez to, co otrzymałam w chrzcie świętym. Mówi o tym II czytanie:
Gdy ukazała się dobroć i miłość zbawiciela naszego, Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego. (Tt 2, 11-14; 3, 4-7)Chodzi o to, by żyć doświadczeniem miłości Boga, a jeśli doświadczenie czasem zaciera się, to żyć wiarą w miłość Boga. Wiarą, że jestem Jego dzieckiem (i dziedzicem!), że jestem umiłowana i że On złożył we mnie swoje postanowienia (to jest inne tłumaczenie sformułowania "ma upodobanie"). Jakie postanowienia złożył? Bym umiłowana - miłowała!
Kiedy siedziałam sobie na adoracji przy tabernakulum, to w tym ciemnym dziś dniu przebiło się słońce i przez dłuższą chwilę przez okno wpadł promień światła i ogrzał mi ucho i oświetlił twarz. Symboliczne... ? :) Dla tego kto zauważy!, bo można tego nie zauważyć, jak wiele innych drobnych i dobrych szczegółów dnia..., bo jak potwierdza dziś zasłyszany tekst:
Ziemia jest pełna nieba, A każdy zwykły krzew płonie Bogiem, Ale tylko ci, którzy widzą, zdejmują sandały; Reszta siada i zrywa jagody. (Elizabeth Barrett Browning)Boże mój, Ojcze mój, dziękuję! Jestem, bo JESTEŚ.
A dla moich towarzyszy drogi moje słówko, które kiedyś w dniu Chrztu Pańskiego napisałam:
Tyś UMIŁOWANY(A)!Fot. Niepozorna chrzcielnica jest dla każdego z nas namacalnym miejscem faktu umiłowania!
- ja dziś tylko cytuję -
Ojca głos
niech w twych uszach zamieszka,
Duch niech przeniknie do serca
i rozgości się w nim
SYNowsko
na zawsze!
***
Jeszcze jeden cytacik na dziś:
Większość ptaków została stworzona do latania. Chodzenie po ziemi jest dla nich ograniczeniem możliwości latania, a nie na odwrót. (...) Ty natomiast zostałeś stworzony do tego, żeby być kochanym, a więc to nie miłość ciebie ogranicza, tylko jej brak. (William Paul Young, z książki Chata)
piątek, 11 stycznia 2019
11 I, zwycięstwo
Kto zwycięża świat,
jeśli nie ten, kto wierzy,
że Jezus jest Synem Bożym?
[...] A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia... (1 J 5,5-13)
Bóg dał nam Syna - dał Jezusa. A z Nim dał nam życie. A skoro przyjmujemy Go w sakramentach, to mamy życie.
Mam życie - mam Jego synowskiego Ducha w sobie. A czemu czasem tak żyję, jakbym o wszystko musiała zadbać sama?! Nie myślę teraz o obowiązkach codziennego życia, ale o samym darze życia. Myślę o miłości, która we mnie jest, a którą czasem chowam pod korcem... Dlaczego?
Jest dziś mowa, już w pierwszym zdaniu, o zwycięstwie. Skoro o zwycięstwie, to i o walce... Kochani Wszyscy Święci, módlcie się za nami, módlcie się za mną, wspomóżcie w walce duchowej zająć właściwe stanowisko i wejść w zwycięstwo Jezusa w nas, byśmy:
[...] A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia... (1 J 5,5-13)
Bóg dał nam Syna - dał Jezusa. A z Nim dał nam życie. A skoro przyjmujemy Go w sakramentach, to mamy życie.
Mam życie - mam Jego synowskiego Ducha w sobie. A czemu czasem tak żyję, jakbym o wszystko musiała zadbać sama?! Nie myślę teraz o obowiązkach codziennego życia, ale o samym darze życia. Myślę o miłości, która we mnie jest, a którą czasem chowam pod korcem... Dlaczego?
Jest dziś mowa, już w pierwszym zdaniu, o zwycięstwie. Skoro o zwycięstwie, to i o walce... Kochani Wszyscy Święci, módlcie się za nami, módlcie się za mną, wspomóżcie w walce duchowej zająć właściwe stanowisko i wejść w zwycięstwo Jezusa w nas, byśmy:
w każdym położeniu mieli wiarę jako tarczę, dzięki której zdołamy zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Byśmy mieli też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności byśmy modlili się w Duchu! (por. Ef 6,16-18)Fot. zbroja zwycięska? - wolę raczej zbroję duchową
czwartek, 10 stycznia 2019
10 I, życie od Niego
... i każdy miłujący Tego, który dał życie,
miłuje również tego,
który życie od Niego otrzymał... (1 J 4,19-5,4)
Bardzo mocne zrobił na mnie wrażenie widziany dziś filmik. Jest po rosyjsku, ale chyba każdy zrozumie o co chodzi.
Zamieszczam dzięki życzliwości i pomocy Leszka.
Bardzo mocne zrobił na mnie wrażenie widziany dziś filmik. Jest po rosyjsku, ale chyba każdy zrozumie o co chodzi.
Zamieszczam dzięki życzliwości i pomocy Leszka.
wtorek, 8 stycznia 2019
8 I, znasz?
Kto nie miłuje, nie zna Boga,
bo Bóg jest miłością. (1 J 4,7-10)
Znam Go czy nie znam?
Troszkę znam (bo troszkę miłuję) i duuużo nie znam (bo więcej jeszcze nie miłuję tak, jakbym mogła...). To jest jak ryzyko wejścia nie nieznane... Ryzyko drogi.
bo Bóg jest miłością. (1 J 4,7-10)
Znam Go czy nie znam?
Troszkę znam (bo troszkę miłuję) i duuużo nie znam (bo więcej jeszcze nie miłuję tak, jakbym mogła...). To jest jak ryzyko wejścia nie nieznane... Ryzyko drogi.
poniedziałek, 7 stycznia 2019
7 I, serdeczna wymiana
Najmilsi: O co prosić będziemy, otrzymamy od Boga, ponieważ zachowujemy Jego i czynimy to, co się Jemu podoba... (1 J 3,22)
Co do pierwszej sprawy - otrzymywania - to przypomniało mi się wydarzenie z o. Pio. Poprosił go pewien niewidomy człowiek, by w jego imieniu poprosił Boga o wzrok w jednym oku. I został uzdrowiony. O. Pio zapytał go, czemu tylko o jedno oko poprosił, uzdrowienie mógł otrzymać na dwoje oczu, ale skoro prosił o jedno...
Zawężamy Boże obdarowania, nie prosząc z serca, nie prosząc na full...
Druga sprawa, to czy czynimy to, co Bogu się podoba?
Czy zastanawiamy się nad tym, co w ogóle czynimy? Taki codzienny rachunek sumienia - z pytaniem: czy współpracowałam dziś z Bogiem, czy zauważyłam łaskę i czy zauważyłam to, do czego Bóg mnie dziś zapraszał?
Im więcej współpracy z Nim - takiej wewnętrznej - tym prościej wygląda moja modlitwa. Staje się po prostu serdeczną wymianą.
Co do pierwszej sprawy - otrzymywania - to przypomniało mi się wydarzenie z o. Pio. Poprosił go pewien niewidomy człowiek, by w jego imieniu poprosił Boga o wzrok w jednym oku. I został uzdrowiony. O. Pio zapytał go, czemu tylko o jedno oko poprosił, uzdrowienie mógł otrzymać na dwoje oczu, ale skoro prosił o jedno...
Zawężamy Boże obdarowania, nie prosząc z serca, nie prosząc na full...
Druga sprawa, to czy czynimy to, co Bogu się podoba?
Czy zastanawiamy się nad tym, co w ogóle czynimy? Taki codzienny rachunek sumienia - z pytaniem: czy współpracowałam dziś z Bogiem, czy zauważyłam łaskę i czy zauważyłam to, do czego Bóg mnie dziś zapraszał?
Im więcej współpracy z Nim - takiej wewnętrznej - tym prościej wygląda moja modlitwa. Staje się po prostu serdeczną wymianą.
niedziela, 6 stycznia 2019
6 I, powstań i świeć
Powstań, świeć, Jeruzalem, bo przyszło twe światło
i chwała Pana rozbłyska nad tobą.
Bo oto ciemność okrywa ziemię
i gęsty mrok spowija ludy,
a ponad tobą jaśnieje Pan
i Jego chwała jawi się nad tobą.
I pójdą narody do twojego światła,
królowie do blasku twojego wschodu... (Iz 60,1-6)
i chwała Pana rozbłyska nad tobą.
Bo oto ciemność okrywa ziemię
i gęsty mrok spowija ludy,
a ponad tobą jaśnieje Pan
i Jego chwała jawi się nad tobą.
I pójdą narody do twojego światła,
królowie do blasku twojego wschodu... (Iz 60,1-6)
To słowo jest o każdym chrześcijaninie! Jest to wezwanie do powstania z gnuśności, do powstania z przeciętności, do powstania z niechęci, z narzekania itp... Choć jest ciemność dokoła, to jednak prawdą jest, że Pan jaśnieje nad chrześcijaninem. Chrześcijanin nigdy nie jest sam. Może dokopać się do Ducha Świętego, którego otrzymał i pozwolić, by zajaśniał wschód (by zajaśniał Pan Zmartwychwstały) w jego codzienności.
Bóg chce dziś objawiać się przez nas w tym świecie.
Fot. Aniołem to ja nie jestem :) ale czasem wykonuję anielską robotę ;)
Fot. Aniołem to ja nie jestem :) ale czasem wykonuję anielską robotę ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








