sobota, 13 sierpnia 2011

13 VIII świadczy, byśmy nie wyparli się Boga

Jozue przemówił do całego narodu:
„Bójcie się więc Pana i służcie Mu w szczerości i prawdzie. Usuńcie bóstwa, którym służyli wasi przodkowie po drugiej strome Rzeki i w Egipcie, a służcie Panu. Gdyby jednak wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu służyć chcecie, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu”.

Naród wówczas odrzekł tymi słowami: „Dalekie jest to od nas, abyśmy mieli opuścić Pana, a służyć bóstwom obcym. Czyż to nie Pan, Bóg nasz, wyprowadził nas i przodków naszych z ziemi egipskiej, z domu niewolników? Czyż nie On przed oczyma naszymi uczynił wielkie znaki i ochraniał nas przez całą drogę, którą szliśmy, i wśród wszystkich ludów, pomiędzy którymi przechodziliśmy? Pan ponadto wypędził przed nami wszystkie te ludy wraz z Amorytami, którzy mieszkali w tym kraju. My chcemy również służyć Panu, bo On jest naszym Bogiem”.

I rzekł Jozue do ludu: „Wy nie możecie służyć Panu, bo jest On Bogiem świętym i jest Bogiem zazdrosnym i nie przebaczy wam występków i grzechów. Jeśli opuścicie Pana, aby służyć bogom obcym, ześle na was znów nieszczęścia, a choć przedtem dobrze wam czynił, wtedy sprowadzi zagładę”.

Lecz lud odrzekł Jozuemu: „Nie! My chcemy służyć Panu”. Jozue odpowiedział ludowi: „Wy jesteście świadkami przeciw samym sobie, że wybraliście Pana, aby Mu służyć”. I odpowiedzieli : „Jesteśmy świadkami”. „Usuńcie więc bogów obcych spośród was i zwróćcie serca wasze ku Panu, Bogu Izraela”. I odrzekł lud Jozuemu: „Panu, Bogu naszemu, chcemy służyć i głosu Jego chcemy słuchać”.

Zawarł więc Jozue w tym dniu przymierze z ludem i nadał mu ustawę i nakaz w Sychem. Jozue zapisał te słowa w księdze Prawa Bożego. Wziął następnie wielki kamień i wzniósł go tam pod terebintem, który jest w miejscu poświęconym Panu. Następnie Jozue rzekł do zgromadzonego ludu: „Patrzcie, oto ten kamień będzie dla was świadkiem, ponieważ on słyszał wszystkie słowa, które Pan mówił do nas. Będzie on świadkiem przeciw wam, abyście się nie wyparli waszego Boga”.
Joz 24,14-28

Czytam ten długi tekst starotestamentalny w kontekście dzisiejszego święta w diecezji krakowskiej: Matki Bożej Kalwaryjskiej.
Maryja jest ŚWIADKIEM wierności Boga i wierności Bogu. Ona służyła Bogu naszemu i Ona Jego głosu słuchała (por. Joz 24,24).
Wierzę, że to Ona jest i będzie tym "kamieniem", tym świadkiem, który nie pozwoli (w.27), wręcz przeszkodzi jeśli się ku wyparciu Boga serce się zacznie kierować...

Matko, do Syna Twego nas prowadź! Synowi Twojemu nas oddawaj!

piątek, 12 sierpnia 2011

12 VIII są i bezżenni...

Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu? On odpowiedział: Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela. Odparli Mu: Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją? Odpowiedział im: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo. Rzekli Mu uczniowie: Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić. Lecz On im odpowiedział: Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje! Mt 19,3-12

Przed 20 laty szukałam odpowiedzi, jaką drogą mam iść. Ta perykopa była wielkim światłem. Choć cała skupia się na małżeństwie i mówi, że "od początku" Bóg zamierzył, że dwoje będą jednym ciałem, to jednak ci, którzy sami zostali "bezżenni dla królestwa" nie dawali mi spokoju... Aż wreszcie pojęłam i zostałam bezżenna dla królestwa, ze względu na Króla, dla Niego.

czwartek, 11 sierpnia 2011

11 VIII przebaczenia dar

"Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?" Jezus mu odrzekł: "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. [...]

... jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu".
Mt 18,21n.35

Przebaczenie. Nie prosta sztuka. Niedawno miałam możliwość się przekonać.
W momencie nieoczekiwanym dostałam niesłuszną (według moich intencji i czynów) reprymendę. Co istotne: od bliskiej osoby, niesłusznie i w momencie nieoczekiwanym, kiedy nie byłam chroniona np. przemyśleniami; wręcz w chwili, gdy byłam zaangażowana w pomoc tej osobie.
Pamiętam ten moment. Dotknięcie jak żyletką: zaskoczenie, smutek, bezradność, przykrość. Jakieś tąpnięcie wewnętrzne. Przepaść emocjonalna między mną i tą osobą.
I co dalej? Gdybym poszła za uczuciami, to bym podziękowała za dotychczasową współpracę, odwróciłabym się i unikałabym tej osoby. Ale nie o to chodzi w przebaczeniu z serca.
Próbowałam zrozumieć tą osobę. Sobie samej też pozwoliłam czuć przykrość, powiedziałam przy okazji o tym. Jednak przekroczyłam tym razem siebie i swoje uczucia (tzn. uszanowałam je, przeżyłam, ale nie poszłam za nimi), przebaczyłam i jestem dalej w relacji miłości do tej osoby.
Przekonana jestem, że przebaczenie to dar Najwyższego. Upodabnia nas do Niego...
Dziś więc poszłam na dodatkową adorację, by wystawiając się na ciepło promieni Jego Miłości, pozwolić Mu, by mnie uzdrawiał, bym potrafiła zawsze przebaczać z serca.

środa, 10 sierpnia 2011

10 VIII obumrzeć, by żyć

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity... J 12,24n

Ziarno przynosi plon obfity... Ziarno rzucone w ziemię, obumarłe w niej. A co dopiero człowiek, który przeżył własną śmierć w chrzcie. Ten ma możliwość obumierania temu, co nie jest miłością i ma możliwość obfitowania miłością już tu na ziemi.
Tym człowiekiem jestem ja, jesteś ty.
Pamiętajmy więc, że jesteśmy w ręku Siewcy i mimo lęku pozwólmy się obumierać, by ŻYĆ pełnią miłości.

wtorek, 9 sierpnia 2011

9 VIII Ty jesteś ze mną

Po długiej nieobecności byłam dziś na Eucharystii na Wawelu.
Dzisiejsza Liturgia, Słowo i postać św. Teresy Benedykty od Krzyża i jej życie, zogniskowały mi się w jednym zdaniu antyfony pokomunijnej:
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną (Ps 23)

Być dzieckiem Boga znaczy oddać się w ręce Boga, czynić Jego wolę, złożyć w Jego Boskie ręce swoje troski i swoje nadzieje, nie męczyć się obawą o przyszłość. Na tym polega prawdziwa wolność i wesele synów Bożych. Posiada je niewielu ludzi, nawet prawdziwie pobożnych i po bohatersku gotowych na każde poświęcenie. (E. Stein, Z własnej głębi)

O dar świadomości obecności Boga w każdym ułamku życia modlę się dla siebie i dla tych, których w sercu noszę.

Fot. Ostatnie zdjęcie Edyty Stein, lato 1942 r.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

8 VIII początek mądrości...

A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, Bóg twój? Tylko tego, byś się bał Pana, Boga swojego, chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go, służył Panu, Bogu twemu, z całego swojego serca i z całej swej duszy, strzegł poleceń Pana i Jego praw, które ja ci podaję dzisiaj dla twego dobra. Pwt 10,12n

Jasna odpowiedź, czego chce od nas Pan, Bóg nasz.
Zatrzymało mnie pierwsze sformułowanie: "byś się bał Pana, Boga swojego". Skojarzyło mi się to z książką V. Frankla "Psycholog w obozie koncentracyjnym", której ostatnie zdanie brzmi tak:
"... ukoronowaniem wszystkich przeżyć człowieka, który wrócił do domu, jest wspaniałe uczucie, że po tym wszystkim, co wycierpiał, już niczego na świecie nie musi się bać - poza swoim Bogiem."

Ludzie na świecie boją wielu rzeczy, spraw, osób, opinii, notowań na giełdzie itp. Właśnie różności się boją poza swoim Bogiem..., a jeśli ON jest na pierwszym miejscu, wtedy wiele, a nawet wszystko się upraszcza, bo bojaźń Boża jest początkiem mądrości.

niedziela, 7 sierpnia 2011

7 VIII pośpiesz, ku ratunkowi memu

Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!» Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?» Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym». Mt 14,22-33

Pierwsza sprawa, która mnie dziś pociągnęła, to modlitwa Jezusa. Przecież oddalił się za jezioro po usłyszeniu o śmierci Jana Chrzciciela, aby się modlić, ale ludzie pośpieszyli za Nim i był dla nich. Jednak zamiar choć odłożył, to zrealizował!
Ważna nauka dla mnie. Bywają dni bogate w wydarzenia, w spotkania, czasem przesłaniają mi to jedyne najważniejsze spotkanie...

Druga sprawa, to obecność Jezusa przy Apostołach walczących z falami. Pierwszy raz w tym roku miałam możliwość pływać w rzece i to pod prąd. I nic z tego, ledwo utrzymywałam się w miejscu. Trochę więc rozumiem Apostołów.
Ewangelia zaś niesie pewność, że Jezus jest blisko, że nie zostawia.

"Panie, ratuj mnie!" - wołanie Piotra. Każdego dnia i to kilka razy wołam podobnymi słowami: "Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu! Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu!". Ramię Jezusa nie zostało skrócone i mnie podnosi i stawia na nogi.

Fot. Piotr kroczący po wodzie, James Tissot, między 1886 a 1894.

sobota, 6 sierpnia 2011

6 VIII Oblicze jak słońce

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Mt 17, 1-9

Dziś cytuję.
Wacław Hryniewicz OMI: "Ciemność i mrok ludzkich dróg muszą ustąpić przed potęgą niezwyciężonej światłości jaśniejącej na Obliczu Zmartwychwstałego. Światłość ta jaśnieje w każdym człowieku, stworzonym na obraz Boży i odkupionym za cenę życia i śmierci Chrystusa".

M. Biskup OP: "Światło Taboru to zapowiedź eschatologicznego odpoczynku szabatu, który zaczął się wraz ze zmartwychwstaniem. Tak, w świetle Oblicza Chrystusa można odpocząć od pokus, zwłaszcza od tej najbardziej diabelskiej i przerażającej, a ukrytej w rozpaczy, że Bóg może zostawić człowieka".

Fot. Przemienienie Pańskie, ikona z Klasztoru św. Katarzyny na Synaju, XII w.

piątek, 5 sierpnia 2011

5 VIII swój nieść krzyż

Jezus rzekł do swoich uczniów: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je". Mt 16,24n
Krzyż swój...
To prawdziwa asceza nieść swój krzyż, naśladując Jezusa.
Bóg nam (mi) krzyży nie zsyła, Bóg nie szuka naszego cierpienia, ale Bóg schodzi do naszej codzienności, schodzi do naszych trudów, do naszych relacji. Schodzi do naszego serca, by je obdarzyć swoją miłością, by ono w tych wszelkich trudnych sytuacjach potrafiło kochać, potrafiło stracić... by żyć pełnią Życia otrzymywanego od Ojca.
Nie jest łatwo, zwłaszcza, gdy ktoś bliski skrytykuje, posądzi, obmówi... Wtedy raczej chcę sama brać swoje życie w swoje ręce. Wtedy łatwiej się obrazić, zamknąć, obwarować... inaczej mówiąc: zachować swoje.
Dobry Pasterz czuwa i cnotę nadziei podsuwa na czas, by jako tarcza obronna zadziałała przed zamknięciem się własnym. Przecież nadzieja, to pewność, że zwycięstwo już jest przesądzone! Jezus zwyciężył świat i my w Nim zwyciężamy.

Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości,
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności,
Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami.

czwartek, 4 sierpnia 2011

4 VIII refleksje I czwartkowe

Wczoraj miałam niesamowite widzenie. Brzmi (to co napisałam) niepokojąco. Ale już się tłumaczę i uspokajam Czytelników.
Byłam na Eucharystii w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie.
Podczas Eucharystii jest tu używane czerwone wino i Komunia święta jest pod dwiema postaciami. Osób było niewiele i widziałam, jak każda podchodziła do Komunii: kapłan zamaczał Chleb w Kielichu i podnosił małą Hostię biało-czerwoną. W świątyni tej obraz Jezusa Miłosiernego jest w centrum ołtarza, czyli tuż za kapłanem udzielającym Komunii. Jednym spojrzeniem ogarniałam biało-czerwoną Hostię i promień wychodzący z boku Jezusa czerwono-biały...

"Widziałam" więc, jak kapłan rozdaje Jezusa...
Biało-czerwona Hostia znikała w poszczególnych osobach, przystępujących do Komunii.
Teraz kiedy patrzę na obraz Jezusa Miłosiernego kojarzy się mi on z Eucharystią jeszcze bardziej niż kiedyś...

środa, 3 sierpnia 2011

3 VIII w pokorze sięgać po owoce zbawienia

Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha". Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami!" Lecz On odpowiedział: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: "Panie, dopomóż mi!" On jednak odparł: "Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom". A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów". Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa. Mt 15,21-28

On nie odezwał się ani słowem...
A jednak kobieta miała nadzieję. Ta kobieta miała w sobie nie tylko nadzieję, miała wiarę i była przede wszystkim pokorna. To wszystko sprawiło, że została wysłuchana.
A nie tak, jak w I czytaniu lud izraelski zwątpił w wejście do ziemi Kanaanu, choć widział owoce tej ziemi i wiedział, że Pan mu obiecał... (Lb 13.14)

Modliłam się dziś o nadzieję, byśmy wytrwali w pokusie, w próbie, byśmy pozwolili się Panu wprowadzić do ziemi obiecanej i kosztowali jej owoców. Byśmy poprzez wiarę smakowali owoców zbawienia. Byśmy w pokorze wyciągnęli rękę "po prośbie" po owoce zbawienia, jak kobieta kananejska lub jak ufne dziecko.

wtorek, 2 sierpnia 2011

2 VIII nie zatruwasz?

Przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: «Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem». [...]
«Słuchajcie i chciejcie zrozumieć. Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym».
Wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to powiedzenie?» On zaś odrzekł: «Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana. Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».
Mt 15,1-14

Co z człowieka wychodzi? Co z ciebie wychodzi? Co ze mnie wychodzi?
Jezus mówi tu o złych myślach, czynach itp. A bywa i tak, że samo spotkanie z kimś niesie już jakąś niedobrą aurę. Nie chcę tu oceniać innych, tylko myślę sobie, że i ja sama, kiedy wewnątrz jestem "nieczysta" wydaję na zewnątrz coś, co mogą inni wyczuć. Można więc powiedzieć, że każdy grzech zatruwa powietrze.

Podoba mi się odpowiedź Jezusa o roślinie, którą Ojciec nie sadził i jeszcze bardziej Jego rada w sytuacjach takich, kiedy ktoś jest uparty w swej autosprawiedliwości: "zostawcie ich!" Mt 15,14

***
Z I czytania niesamowita jest natychmiastowa "reakcja" Pana na narzekającą postawę Miriam i Aarona (Lb 12,1-13).
W kontekście wczorajszego czytania, kiedy porównywałam się do Mojżesza w trudnościach, dziś jego wstawiennictwo za Miriam: wtedy Mojżesz błagał głośno Pana: "O Boże, spraw, proszę, by znowu stała się zdrowa" Lb 12,13, uczy przebaczenia i oddawania dobrym za zło.
Mam za kogo się tak modlić. Niejeden z nas ma za kogo modlić się w ten sposób...

Fot. z internetu. Podoba mi się tytuł zdjęcia: dzieci dzielą się na brudne i nieszczęśliwe.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

1 VIII odwaga nadziei

Tłum pospolitego ludu, który był wśród nich, ogarnęła żądza. Izraelici również zaczęli płakać, mówiąc: "Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? Wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Tymczasem tu giniemy, pozbawieni tego wszystkiego. Oczy nasze nie widzą nic poza manną". [...]
Mojżesz usłyszał, że lud narzeka rodzinami - każda u wejścia do swego namiotu. [...]
Rzekł więc Mojżesz do Pana: "Czemu tak źle się obchodzisz ze sługą swoim, czemu nie darzysz mnie życzliwością i złożyłeś na mnie cały ciężar tego ludu? Czy to ja począłem ten lud w łonie albo ja go zrodziłem, żeś mi powiedział: "Noś go na łonie swoim, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą poprzysiągłem dać ich przodkom?" [...]
Nie mogę już sam dłużej udźwignąć troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży...
Lb 11,4-15

Były w życiu moim momenty odpowiedzialności za ludzi, podczas których doświadczałam postawy Mojżesza... Wiem, że nie jest łatwo przewodzić, kiedy wokół słyszy się narzekanie.

Modliłam się więc dziś za przełożonych, o dobrych przełożonych i o odwagę nadziei dla nich.