"Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. [...]
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz". Łk 11, 29-32
Niniwici z wiarą przyjęli słowa Jonasza. Dali słowom wiarę. I po ludzku mówiąc "opłaciło się".
Słucham Jezusa codziennie. "Tu coś więcej niż Jonasz". Dać Słowom Jezusa wiarę, to wprowadzić je w czyn, to być odbiorcą zbawienia. To doświadczyć na sobie Bożego miłosierdzia.
Gdzieś widziałam karteczkę ze zdaniem: "Chrystus zbawił każdego, tylko trzeba to zbawienie odebrać samemu"...
poniedziałek, 15 października 2012
niedziela, 14 października 2012
14 X, nasyć nas Panie
"Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa Bożego".
A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: "Któż więc może się zbawić?".
Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe". Mk 10, 17-30
Warto więc zapytać i uczciwie sobie odpowiedzieć, w czym więc ja pokładam nadzieję?
A potem... wołać szczerym i tęskniącym sercem słowami dzisiejszego refrenu psalmu responsoryjnego: Nasyć nas, Panie, Twoim miłosierdziem. Ps 90
A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: "Któż więc może się zbawić?".
Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe". Mk 10, 17-30
Warto więc zapytać i uczciwie sobie odpowiedzieć, w czym więc ja pokładam nadzieję?
A potem... wołać szczerym i tęskniącym sercem słowami dzisiejszego refrenu psalmu responsoryjnego: Nasyć nas, Panie, Twoim miłosierdziem. Ps 90
sobota, 13 października 2012
13 X, cieszę się błogosławieństwem
«Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś».
Lecz On rzekł: «Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je». Łk 11, 27-28
Szczęście Maryi, bo o Niej dziś mowa, nie jest zarezerwowane tylko Maryi. Owszem, Ona pierwsza jest tą słuchającą i tą która zachowała Słowo aż tak, że ONO w Niej stało się Ciałem.
Jednak doświadczenie, by w sercu swoim przyjąć i zachować Słowo, by w postawach i czynach Je ukazać, może być doświadczeniem moim i twoim. I wtedy jesteśmy błogosławieni=szczęśliwi, bo Jezus jest w nas i "rodzi się" w nas dla świata!
Jezus i dziś chce się objawiać światu, ale jak to robi dziś? Najczęściej przez martyria, przez świadectwo chrześcijan. Czy to będzie aż męczeństwo? Niekoniecznie... czasem wierność w codzienności jest oddawaniem kropla po kropli siebie, swojej krwi...
***
Przed 19 laty, tego dnia, wyruszyłam z domu rodzinnego w drogę za Barankiem. Czuję dziś radość i ogromną wdzięczność za tę Łaskę. I cieszę się dzisiejszym ewangelicznym błogosławieństwem.
Szczęście Maryi, bo o Niej dziś mowa, nie jest zarezerwowane tylko Maryi. Owszem, Ona pierwsza jest tą słuchającą i tą która zachowała Słowo aż tak, że ONO w Niej stało się Ciałem.
Jednak doświadczenie, by w sercu swoim przyjąć i zachować Słowo, by w postawach i czynach Je ukazać, może być doświadczeniem moim i twoim. I wtedy jesteśmy błogosławieni=szczęśliwi, bo Jezus jest w nas i "rodzi się" w nas dla świata!
Jezus i dziś chce się objawiać światu, ale jak to robi dziś? Najczęściej przez martyria, przez świadectwo chrześcijan. Czy to będzie aż męczeństwo? Niekoniecznie... czasem wierność w codzienności jest oddawaniem kropla po kropli siebie, swojej krwi...
***
Przed 19 laty, tego dnia, wyruszyłam z domu rodzinnego w drogę za Barankiem. Czuję dziś radość i ogromną wdzięczność za tę Łaskę. I cieszę się dzisiejszym ewangelicznym błogosławieństwem.
piątek, 12 października 2012
12 X, Mocniejszy jest moim Panem
... A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze wszystką broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda.
Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza... Łk 11, 15-26
Mocne są dzisiejsze słowa Jezusa i oceniające rzeczywistość, i oceniające nasze wybory.
Nie mogę się wykręcić, że mnie to nie obchodzi. O ile nie zbieram z Jezusem - rozpraszam. O ile lekceważę zło - poddaję się złu. O ile sama podejmuję walkę ze złem, bez Jezusa - robię głupotę, bo sama w walce ze złem nigdy nie zwyciężę.
To Jezus jest tym Mocniejszym, który pokonał Złego. I ma On moc pokonać go we mnie.
I najważniejsze po takim zwycięstwie jest to, by pozwolić już Jezusowi na panowie we mnie, uczynić Go swoim Panem. Bo jeśli nie, to niestety scenariusz (ciąg dalszy dzisiejszej Ewangelii) może się powtórzyć... Co nie daj Boże!
Moim Panem jest Jezus! Gospodarzem mego serca jest Jezus. Pasterzem moim i moich bliskich jest Jezus. Każdego, kogo kocham i kogo spotykam, pragnę do Jezusa doprowadzić.
Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza... Łk 11, 15-26
Mocne są dzisiejsze słowa Jezusa i oceniające rzeczywistość, i oceniające nasze wybory.
Nie mogę się wykręcić, że mnie to nie obchodzi. O ile nie zbieram z Jezusem - rozpraszam. O ile lekceważę zło - poddaję się złu. O ile sama podejmuję walkę ze złem, bez Jezusa - robię głupotę, bo sama w walce ze złem nigdy nie zwyciężę.
To Jezus jest tym Mocniejszym, który pokonał Złego. I ma On moc pokonać go we mnie.
I najważniejsze po takim zwycięstwie jest to, by pozwolić już Jezusowi na panowie we mnie, uczynić Go swoim Panem. Bo jeśli nie, to niestety scenariusz (ciąg dalszy dzisiejszej Ewangelii) może się powtórzyć... Co nie daj Boże!
Moim Panem jest Jezus! Gospodarzem mego serca jest Jezus. Pasterzem moim i moich bliskich jest Jezus. Każdego, kogo kocham i kogo spotykam, pragnę do Jezusa doprowadzić.
czwartek, 11 października 2012
11 X, należy wołać o Ducha
... o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. Łk 11, 5-13
Proście, a będzie wam dane... Dane będzie tym, którzy proszą.
Może nam się wydaje, że "zarobimy", na Ducha sami, uczynkami swymi. Może myślimy, że nam się należy, więc sam przyjdzie...
ON jest Darem. Ale Darem tak cennym, że potrzebuje przyjęcia. Stąd postawa prośby jest tu najwłaściwsza.
To zestawienie z pokarmem, z chlebem, który potrafimy sami dawać innym..., myślę, że Jezus pokazuje, jak bardzo Duch Święty jest KONIECZNY do życia.
Tak sobie jeszcze przemodliłam to nasze czasem myślenie, że "nam się należy". I owszem, jest to dar dla nas dlatego, że jesteśmy synami, dlatego, że Ojciec chce dawać Ducha synostwa, dlatego, że bez Niego jesteśmy martwi, dlatego się "należy".
Ale to "należy" rozumiem nie jako wymuszanie od Ojca, bo i tak to On czeka, by dać, ale to "należy" mówię do siebie i do Ciebie, że NALEŻY wołać o Ducha. I Go przyjąć z wdzięcznością.
Proście, a będzie wam dane... Dane będzie tym, którzy proszą.
Może nam się wydaje, że "zarobimy", na Ducha sami, uczynkami swymi. Może myślimy, że nam się należy, więc sam przyjdzie...
ON jest Darem. Ale Darem tak cennym, że potrzebuje przyjęcia. Stąd postawa prośby jest tu najwłaściwsza.
To zestawienie z pokarmem, z chlebem, który potrafimy sami dawać innym..., myślę, że Jezus pokazuje, jak bardzo Duch Święty jest KONIECZNY do życia.
Tak sobie jeszcze przemodliłam to nasze czasem myślenie, że "nam się należy". I owszem, jest to dar dla nas dlatego, że jesteśmy synami, dlatego, że Ojciec chce dawać Ducha synostwa, dlatego, że bez Niego jesteśmy martwi, dlatego się "należy".
Ale to "należy" rozumiem nie jako wymuszanie od Ojca, bo i tak to On czeka, by dać, ale to "należy" mówię do siebie i do Ciebie, że NALEŻY wołać o Ducha. I Go przyjąć z wdzięcznością.
środa, 10 października 2012
10 X, wejść w słowo-rzeczywistość
«Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów».
A On rzekł do nich: "Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze..." Łk 11, 1-4
Najpierw utożsamiam się z uczniem proszącym Jezusa, z uczniem widzącym, co mają uczniowie Jana... zazdroszczącym im...
Modlitwa jest wyrazem więzi, relacji, miłości wzajemnej. Warto jej zazdrościć! Bo jest wartością wielką.
Jezus odpowiada na prośbę ucznia i moją prośbę.
Zatrzymałam się dłużej na pierwszym słowie proponowanej mi modlitwy.
Pierwsze słowo wprowadza w rzeczywistość, jest kluczem, otwarciem czegoś, do czego mam prawo.
Co więc otwiera, w co wprowadza wypowiedziane przeze mnie (a nauczone przez Jezusa) słowo "OJCZE"?
Najpierw uświadamia mi Obecność Ojca.
Dalej ukazuje istniejącą więź, przynależność.
Jest w wypowiadaniu tego słowa poczucie bezpieczeństwa.
Jest świadomość otrzymanego daru synostwa.
Rodzi decyzję zawierzenia się i oddania.
Jest zrelatywizowaniem doznanych krzywd.
I jest wołaniem o dar wytrwania.
Zanim weszłam dziś w medytację, rano po wstaniu spontanicznie (pewnie za łaską Ducha) zwróciłam się tą modlitwą do mego Boga. To była łaska. Bo wiem przecież, że nie zawsze świadomie, z wagą poszczególnego słowa wypowiadam tę modlitwę.
Jakże radośniej, w wolności i służbie przebiegałby mój dzień, gdybym "załapała" już od rana to jedno słowo, które wypowiadam...
A On rzekł do nich: "Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze..." Łk 11, 1-4
Najpierw utożsamiam się z uczniem proszącym Jezusa, z uczniem widzącym, co mają uczniowie Jana... zazdroszczącym im...
Modlitwa jest wyrazem więzi, relacji, miłości wzajemnej. Warto jej zazdrościć! Bo jest wartością wielką.
Jezus odpowiada na prośbę ucznia i moją prośbę.
Zatrzymałam się dłużej na pierwszym słowie proponowanej mi modlitwy.
Pierwsze słowo wprowadza w rzeczywistość, jest kluczem, otwarciem czegoś, do czego mam prawo.
Co więc otwiera, w co wprowadza wypowiedziane przeze mnie (a nauczone przez Jezusa) słowo "OJCZE"?
Najpierw uświadamia mi Obecność Ojca.
Dalej ukazuje istniejącą więź, przynależność.
Jest w wypowiadaniu tego słowa poczucie bezpieczeństwa.
Jest świadomość otrzymanego daru synostwa.
Rodzi decyzję zawierzenia się i oddania.
Jest zrelatywizowaniem doznanych krzywd.
I jest wołaniem o dar wytrwania.
Zanim weszłam dziś w medytację, rano po wstaniu spontanicznie (pewnie za łaską Ducha) zwróciłam się tą modlitwą do mego Boga. To była łaska. Bo wiem przecież, że nie zawsze świadomie, z wagą poszczególnego słowa wypowiadam tę modlitwę.
Jakże radośniej, w wolności i służbie przebiegałby mój dzień, gdybym "załapała" już od rana to jedno słowo, które wypowiadam...
wtorek, 9 października 2012
9 X, nie pouczaj Pana
...pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.
Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: "Panie, czy ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła".
A Pan jej odpowiedział: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona". Łk 10, 38-42
Żeby Pana słuchać, trzeba Go najpierw przyjąć u siebie, zaprosić do swego domu. I tu widzę wielkość Marty, to dzięki niej Maria miała możliwość słuchania Pana. Ale gdy już Pan wejdzie, to On staje się gospodarzem spotkania. I trzeba zostawić Mu pierwszeństwo i decydowanie! On przychodzi i pierwszy obdarowuje. Chcę przyjąć Jego Słowo.
Gdy jestem w pokornej postawie przyjmowania od Pana wszystkiego, nie pozbawi mnie swej łaski.
A Pan jej odpowiedział: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona". Łk 10, 38-42
Żeby Pana słuchać, trzeba Go najpierw przyjąć u siebie, zaprosić do swego domu. I tu widzę wielkość Marty, to dzięki niej Maria miała możliwość słuchania Pana. Ale gdy już Pan wejdzie, to On staje się gospodarzem spotkania. I trzeba zostawić Mu pierwszeństwo i decydowanie! On przychodzi i pierwszy obdarowuje. Chcę przyjąć Jego Słowo.
Gdy jestem w pokornej postawie przyjmowania od Pana wszystkiego, nie pozbawi mnie swej łaski.
poniedziałek, 8 października 2012
8 X, od wzruszenia...
Pewien zaś Samarytanin, gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go.
Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł... Łk 10,25-37
Pewien Samarytanin... zobaczył, wzruszył, podszedł, opatrzył, wyjął denary i dał.
Tak. Innej Ewangelii nie ma (por. I czytanie Ga 1,6-12), jest jedna Ewangelia - Dobra Nowina o miłosierdziu Jezusa. Ewangelia o wydaniu się dla nas i za nas.
I nie ma innego konkretu miłosierdzia, jak wydanie się dla drugiego. Żeby we mnie się to dokonało, najpierw muszę zobaczyć, wzruszyć (to coś więcej niż uczucie), podejść... tak się zaczyna rodzić miłosierdzie we mnie.
Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł... Łk 10,25-37
Pewien Samarytanin... zobaczył, wzruszył, podszedł, opatrzył, wyjął denary i dał.
Tak. Innej Ewangelii nie ma (por. I czytanie Ga 1,6-12), jest jedna Ewangelia - Dobra Nowina o miłosierdziu Jezusa. Ewangelia o wydaniu się dla nas i za nas.
I nie ma innego konkretu miłosierdzia, jak wydanie się dla drugiego. Żeby we mnie się to dokonało, najpierw muszę zobaczyć, wzruszyć (to coś więcej niż uczucie), podejść... tak się zaczyna rodzić miłosierdzie we mnie.
niedziela, 7 października 2012
7 X, jak dziecko
„Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. Mk 10,2-16
Co to dla mnie znaczy: przyjąć królestwo Boże jak dziecko? W moim konkrecie dziś?
Miotają mną (jak każdym) różne przeciwności, utrapienia zewnętrzne i wewnętrzne uciski. Jednak czas obecny jest spokojny na tyle, że nie narusza mojej tożsamości i przynależności do Ojca. Jak się martwię, to martwię raczej na przyszłość...
I właśnie tu jest miejsce, gdzie łapie się na tym, że nie przyjmuję królestwa Bożego jak dziecko. Że nie pozwalam sobie ucieszyć się jak dziecko. Tu i teraz bez obaw na przyszłość.
W prostocie bez lęku - jak dziecko - potrzeba mi podejść do Jezusa DZIŚ i ucieszyć się Jego obecnością i swoją przy Nim.
Jeszcze jedno dzisiejsze zaskoczenie. Bóg słyszy i odpowiada na niewypowiedziane też zmagania. Co do tych zmartwień na przyszłość, zaskoczyła mnie dziś antyfona na wejście, która rozwiała nagromadzone wątpliwości:
"Panie, wszystko podlega Twej władzy i nikt nie może sprzeciwić się Twej woli. Ty bowiem stworzyłeś wszystko: niebo i ziemię, i cokolwiek istnieje w przestworzach niebios. Ty jesteś Panem wszechświata".
***
Dar małżeństwa, który przewija się przez dzisiejsze Słowo, z racji że nie korzystam z niego, zszedł na drugi plan w mojej modlitwie. Jednak czuję natchnienie, by wołać o skruszenie serc tych, którzy ten dar udzielony zapodziali. Bo dwoje przed Bogiem już są zawsze jedno a jeśli jest inaczej, to puste miejsce dopominać się będzie o swoje. O swoje (!) - bo cudze i tak nie wypełni ku jedności...
Co to dla mnie znaczy: przyjąć królestwo Boże jak dziecko? W moim konkrecie dziś?
Miotają mną (jak każdym) różne przeciwności, utrapienia zewnętrzne i wewnętrzne uciski. Jednak czas obecny jest spokojny na tyle, że nie narusza mojej tożsamości i przynależności do Ojca. Jak się martwię, to martwię raczej na przyszłość...
I właśnie tu jest miejsce, gdzie łapie się na tym, że nie przyjmuję królestwa Bożego jak dziecko. Że nie pozwalam sobie ucieszyć się jak dziecko. Tu i teraz bez obaw na przyszłość.
W prostocie bez lęku - jak dziecko - potrzeba mi podejść do Jezusa DZIŚ i ucieszyć się Jego obecnością i swoją przy Nim.
Jeszcze jedno dzisiejsze zaskoczenie. Bóg słyszy i odpowiada na niewypowiedziane też zmagania. Co do tych zmartwień na przyszłość, zaskoczyła mnie dziś antyfona na wejście, która rozwiała nagromadzone wątpliwości:
"Panie, wszystko podlega Twej władzy i nikt nie może sprzeciwić się Twej woli. Ty bowiem stworzyłeś wszystko: niebo i ziemię, i cokolwiek istnieje w przestworzach niebios. Ty jesteś Panem wszechświata".
***
Dar małżeństwa, który przewija się przez dzisiejsze Słowo, z racji że nie korzystam z niego, zszedł na drugi plan w mojej modlitwie. Jednak czuję natchnienie, by wołać o skruszenie serc tych, którzy ten dar udzielony zapodziali. Bo dwoje przed Bogiem już są zawsze jedno a jeśli jest inaczej, to puste miejsce dopominać się będzie o swoje. O swoje (!) - bo cudze i tak nie wypełni ku jedności...
sobota, 6 października 2012
6 X, ucieszyć się warto
Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. Łk 10,17-24
Radość z tego, kim się jest. Nie z tego, co się udaje, nie z sukcesów, ale z tożsamości.
Moje imię jest zapisane - od mego chrztu - w niebie. Jestem dzieckiem Ojca. Po prostu nim jestem, czy mi wszystko udaje się czy idzie na opak.
W prostocie codzienności, w szarym dniu, wśród deszczu i wilgoci, czując się tak czy siak... dziś, tu i teraz, cieszę się, że jestem córką Ojca, cieszę się, że Jezus do mnie się przyznaje.
Uwielbić chcę dziś Ojca każdym oddechem i każdym uśmiechem.
Radość z tego, kim się jest. Nie z tego, co się udaje, nie z sukcesów, ale z tożsamości.
Moje imię jest zapisane - od mego chrztu - w niebie. Jestem dzieckiem Ojca. Po prostu nim jestem, czy mi wszystko udaje się czy idzie na opak.
W prostocie codzienności, w szarym dniu, wśród deszczu i wilgoci, czując się tak czy siak... dziś, tu i teraz, cieszę się, że jestem córką Ojca, cieszę się, że Jezus do mnie się przyznaje.
Uwielbić chcę dziś Ojca każdym oddechem i każdym uśmiechem.
piątek, 5 października 2012
5 X, odpowiedzi udzielić trzeba
...gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc we włosiennicy i w popiele.
Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam... Łk 10,13-16
Łatwo i przyjemnie jest cieszyć się pomyślnością i tym, co przychodzi bez trudu. Często już i tego niestety nie doceniam, bo wydaje mi się takie naturalne.
Dziś Słowo przekonuje mnie, że ŁASKA otrzymana domaga się odpowiedzi.
Tak też konsekwencją miłosierdzia otrzymanego od Boga ma być miłosierdzie wobec braci. Doświadczam Bożej miłości, to fakt. Ale czy będzie mi lżej na sądzie?... Na pewno nie, jeśli nie pozwolę tej miłości przetrawić me serce i wylać się w bezinteresownej służbie.
Dziękując Bogu za św. Faustynę, dziękuję Mu dziś za Serce Jezusa, dziękuję za miłosierdzie. I modlę się o własne nawrócenie. Pomódl się i ty ze mną, za mnie. Proszę.
Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam... Łk 10,13-16
Łatwo i przyjemnie jest cieszyć się pomyślnością i tym, co przychodzi bez trudu. Często już i tego niestety nie doceniam, bo wydaje mi się takie naturalne.
Dziś Słowo przekonuje mnie, że ŁASKA otrzymana domaga się odpowiedzi.
Tak też konsekwencją miłosierdzia otrzymanego od Boga ma być miłosierdzie wobec braci. Doświadczam Bożej miłości, to fakt. Ale czy będzie mi lżej na sądzie?... Na pewno nie, jeśli nie pozwolę tej miłości przetrawić me serce i wylać się w bezinteresownej służbie.
Dziękując Bogu za św. Faustynę, dziękuję Mu dziś za Serce Jezusa, dziękuję za miłosierdzie. I modlę się o własne nawrócenie. Pomódl się i ty ze mną, za mnie. Proszę.
czwartek, 4 października 2012
4 X, wysłani do mnie
...wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. [...]
i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże». Łk 10,1-12
Wysłannik jest tylko wysłannikiem. Zapowiada i przygotowuje miejsce temu, kto zamierza przyjść. Z tego faktu dwie rzeczy mi się jawią:
1) by nie gardzić żadnym wysłannikiem. Usłyszeć raczej zapowiedź bliskości królestwa.
2) ożywić świadomość, że to Pan chce (zamierza) do mnie przyjść. I otwierać swe serce.
Prośbę do Pana żniwa o robotników też wysyłam.
Dziś w pierwszy czwartek będziemy modlić się o to w katedrze szczecińskiej od 18.00.
i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże». Łk 10,1-12
Wysłannik jest tylko wysłannikiem. Zapowiada i przygotowuje miejsce temu, kto zamierza przyjść. Z tego faktu dwie rzeczy mi się jawią:
1) by nie gardzić żadnym wysłannikiem. Usłyszeć raczej zapowiedź bliskości królestwa.
2) ożywić świadomość, że to Pan chce (zamierza) do mnie przyjść. I otwierać swe serce.
Prośbę do Pana żniwa o robotników też wysyłam.
Dziś w pierwszy czwartek będziemy modlić się o to w katedrze szczecińskiej od 18.00.
środa, 3 października 2012
3 X, dyspozycyjność dla Drogi
Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”.
Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”. Łk 9,57-62
Jest łaską iść za Jezusem.
Jeśli to jest odpowiedź na Jego zaproszenie, to nie wolno odmawiać. I trzeba iść natychmiast. ON jest zapraszający i ON sam jest drogą. Po prostu dać się Mu poprowadzić.
Ostatnio jakoś doszło mi do świadomości prawda (przy okazji rozważania tajemnicy różańcowej przemienienia na Górze Tabor), że gdy wydaje się nam, że tak blisko jesteśmy Pana Jezusa i jest nam dobrze z naszą pobożnością, to niestety, na tym etapie nie możemy pozostać. Trzeba iść, bo On jest w drodze. ON jest drogą.
Różnie bywa z mą ochotą... więc po prostu wołam dziś: Podnieś mnie Jezu i prowadź do Ojca...
Jest łaską iść za Jezusem.
Jeśli to jest odpowiedź na Jego zaproszenie, to nie wolno odmawiać. I trzeba iść natychmiast. ON jest zapraszający i ON sam jest drogą. Po prostu dać się Mu poprowadzić.
Ostatnio jakoś doszło mi do świadomości prawda (przy okazji rozważania tajemnicy różańcowej przemienienia na Górze Tabor), że gdy wydaje się nam, że tak blisko jesteśmy Pana Jezusa i jest nam dobrze z naszą pobożnością, to niestety, na tym etapie nie możemy pozostać. Trzeba iść, bo On jest w drodze. ON jest drogą.
Różnie bywa z mą ochotą... więc po prostu wołam dziś: Podnieś mnie Jezu i prowadź do Ojca...
Subskrybuj:
Posty (Atom)












