... Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać z tego sprawę.
Niech to czynią z radością, a nie wzdychając, bo to nie byłoby z korzyścią dla was. Bóg zaś pokoju, który na mocy krwi przymierza wiecznego wyprowadził spomiędzy zmarłych Wielkiego Pasterza owiec, Pana naszego, Jezusa, niech was uzdolni do wszelkiego dobra...(Hbr 13, 15-17. 20-21)
Zlecił mi Pan posługę przełożonej w tym roku, więc dotyka słowo, które mówi o przełożonych.
Czuwanie nad duszami, cóż to jest? Muszę to wiedzieć, skoro z tego zdać sprawę będę musiała.
Będąc mistrzynią, rozumiem to lepiej i mam świadomość, że mogę w rozmowach czy też w wykładach to czuwanie obudzić w sercach tych, którym przewodzę. Ze starszymi trudniej. Same są świadome tego, że odpowiadają za własną formację, ale właśnie relacja z przełożoną jest miejscem, gdzie objawia się zaufanie też Bogu. Tu wolność człowieka spotyka się czasem z niespodzianką...
Ale też nie o tym dziś. Ale o przełożonej, która wzdychając (czy też narzekając, bo i tak można przetłumaczyć to słowo greckie στεναζοντες) nie przynosi korzyści tym, którzy są jej oddani na czas posługi. Ciekawe, że owo narzekanie połączył list do Hebrajczyków z przełożonymi a nie z podwładnymi... Przecież to ci, podlegający władzy szemrzą i narzekają. :)
A tu masz ci los: to przełożeni narzekają i to nikomu nie służy.