sobota, 18 września 2021

18 IX, nie rozumiem

... Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. (Łk 2, 41-52)

Dla mnie od czwartku trwa czas niezrozumienia.
Sercem i modlitwą jestem obecnie sześćset kilometrów od Krakowa przy łóżeczku szpitalnym umierającego niemowlęcia. Nagle się wydarzyło łapanie tchu, tomograf i diagnoza... Operacja - jednak nie pomocna. Zbyt nagłe gaśnięcie zapalonego światełka... Nie do pojęcia. 
Nie umiem pocieszyć rodziców niemowlęcia, brak mi słów. Nie rozumiem, choć dalej wciąż ufam dobremu Bogu. Wiara daje pewność, że doczesność to nie wszystko, że spotkamy się w Domu Ojca. Prędzej czy później.
Piszę o tym, by i Ciebie, Czytelniku, poprosić o westchnienie do Boga. 

Nawet, gdy dzisiejsze I czytanie z Księgi Mądrości mówi:
... Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł.
Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości.
A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność. (Mdr 4, 7-15)
to i tak Boże drogi zrozumiemy dopiero po przejściu nimi. I po tamtej chyba już stronie.

piątek, 17 września 2021

17 IX, kobiety w Ewangelii

Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które zostały uwolnione od złych duchów i od chorób, Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, rządcy Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały, udzielając ze swego mienia. (Łk 8, 1-3)

Ciekawe, jak o mnie napisałby Łukasz :)...
Kobiety uwolnione. 
Ważna uwaga, że uwolnienie to wydarzenie z naszego chrztu. Bo byliśmy niewolnikami, a zostaliśmy uwolnieni i jesteśmy dziećmi Boga. Weszliśmy do Jego Królestwa.
A więc jestem kobietą uwolnioną przez Jezusa i kobietą idącą za Nim. Jestem cała Jego poprzez śluby zakonne. To mój sposób udzielania siebie dla Niego.

wtorek, 14 września 2021

14 IX, tajemnica krzyża

... Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. (J 3, 13-17)

Czytam sobie komentarze ludzkie do dzisiejszego Słowa. Wiele w nich poszukiwań, wiele odkryć, wiele wdzięczności, wiary, miłości do Jezusa. To cieszy. 

Kiedy jednak staję pod krzyżem naszego Pana, kiedy ten krzyż codziennie zakładam na habit, staję wobec tajemnicy. Staję wobec czegoś, co nie jest ludzkie tzn. naturalne... Tak Bóg udowodnił swoją miłość? Nie! Miłość nie jest na udowodnianie, ona jest na przeżywanie! Bóg tak kocha. Bóg kocha. Miłość.

wtorek, 7 września 2021

7 IX, całą noc trwał na modlitwie

Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu... Łk 6,12-19

Moje młode siostry, które niebawem zaczną nowicjat, mam zawieść jutro do Zawichostu. Słucham tej dzisiejszej Ewangelii i bardzo mnie wzrusza, że wybór każdej z nas jest głęboko w sercu Jezusa. Że nasze powołanie jest wynikające z rozmowy Jezusa z Ojcem. Że serce Ojca jest naszym Źródłem i Szczęściem...

niedziela, 29 sierpnia 2021

29 VIII, gdzie ci bliżej?

«Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji».

Czcić Boga można nie wierząc, ale wierząc nie można nie czcić - zasłyszane dziś.

Fot. taki widok za oknem :) kotek kłaniał się aniołkowi

piątek, 27 sierpnia 2021

27 VIII, kupić?

Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”... (Mt 25, 1-13)

Tę odpowiedź w sensie duchowym pomaga zrozumieć Izajasz:
Kupujcie i spożywajcie, <dalejże, kupujcie> bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!  Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? Iz 55,1-2
Czy można coś kupić bez pieniędzy? Za darmo?
Zbawienia się nie kupi. Ktoś za nie zapłacił życiem, ale jest dla nas dziś za darmo. I tę łaskę jak oliwę trzeba zbierać i mieć ją w swojej lampie.

Fot. drzwi do "kupowania" łaski są otwarte

czwartek, 26 sierpnia 2021

26 VIII, przez Maryję

Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej (Ga 4, 4-7).

Jakkolwiek bardzo miłuję Maryję i cieszę się Jej uroczystością, to jednak dzisiejsze drugie czytanie poprowadziło mnie do... Ojca. Przez Jezusa. A skoro przez Jezusa, to i przez Maryję. Każdy ma swoje miejsce w systemie bożym.
Moje miejsce jest też niepowtarzalne. I je dziś chcę zgłębiać i zajmować z całą odpowiedzialnością... syna i dziedzica, czy
córki i dziedziczki. W Jezusie w Jego Duchu wobec Ojca.

Fot. dzięki łasce chrztu - wciąż przez wielu nieodkrytej...

środa, 25 sierpnia 2021

25 VIII, "biada" pobielanym i jest to dobra nowina

"Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa...".(Mt 23, 27-32)

Ważnym światłem było dziś dla mnie, żeby tę Ewangelię słuchać w łączności z pierwszym czytaniem. A tam padło m.in.: gdy przejęliście słowo Boże, usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale jako to, czym jest naprawdę – jako słowo Boga, który działa w was, wierzących (1 Tes 2).
A cała sprawa polega na tym, że jeśli tylko w kluczu ludzkiego słowa usłyszę Jezusowe "biada", to mi to nic nie da, może ewentualnie załamać. Ale jeśli przyjmę je jako słowo Boga, to wówczas ma ono moc mnie przemienić.
Myślę, że doświadczenie własnej nędzy, plugastwa czy wręcz grobu, ma każdy, który jakoś realnie na siebie patrzy. A i obłuda nie jest nam obca, kiedy nam na czymś, na kimś, bardzo zależy. Chcemy się wówczas pokazać z najlepszej strony, niejako wybielić... Jednak wybielanie z zewnątrz nie leczy wnętrza. I tu jest miejsce na Dobrą Nowinę: Jezus nie cofa się przed naszym grobem, przed dochodzącym cuchnięciem z niego (por. grób Łazarza). Jezus nas z grobów wydobywa. I tylko On ma moc to uczynić.
Takim wydarzeniem jest m.in. sakrament spowiedzi.
***
Fot. iść z stronę słońca :)
Jest Światłość, której ciemność nie ogarnęła. Prowadzi mnie to słowo w tym roku. W tym duchu przyjmuję podarowany mi dziś Ps 27.

wtorek, 24 sierpnia 2021

24 VIII, sortowanie fig

... powiedział o nim: «Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu». Powiedział do Niego Natanael: «Skąd mnie znasz?». Odrzekł mu Jezus: «Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym»... (J 1, 45-51)

Co się działo po drzewem figowym? 
Mi dzisiaj się wyjaśniło... Rekolekcjonista poprowadził do księgi Jeremiasza:
Pan pokazał mi w widzeniu: Oto dwa kosze fig ustawione przed świątynią, [...].  Jeden kosz zawierał wyborne figi, jakimi są wczesne figi, drugi natomiast kosz zawierał figi zepsute, tak zepsute, że się nie nadawały do jedzenia. Pan zaś powiedział do mnie: «Co widzisz, Jeremiaszu?» Odpowiedziałem: «Figi. Figi wyborne są bardzo dobre, a złe są zepsute, tak zepsute, że nie można już ich jeść»... Jer 24,1n

Roman Brandstaetter właśnie do tego momentu odnosi wydarzenie z Natanaelem w w swoim poemacie "Jezus z Nazaretu". Ukazuje go jako człowieka mającego swoją przywarę: oceniającego i etykietującego innych. Ale kiedy we śnie staje przed figowcem i ma sortować zbierane figi, biorąc w ręce kolejną, w której rozpoznaje siebie samego... nie umie jej ocenić. Widzi dobro w sobie, ale widzi też wady. I z tym dylematem zostaje.
Kiedy więc słyszy od Jezusa z Nazaretu ("co dobrego może być z Nazaretu"), że opisuje go jako Izraelitę w którym nie ma podstępu, nie tylko zadziwia się, ale i wyznaje wiarę.
Jednak Jezus mówi mu coś więcej niż tylko rozwieja wątpliwość o nim samym. Nie tylko objawia mu prawdę o nim, ale też prawdę o Sobie. Jezus ukazuje mu Siebie, jako drabinę Jakubową, ukazuje mu Siebie jako łącznika ziemi z niebem.
Poznając w prawdzie siebie samych, poznając siebie takimi, jakimi nas Pan widzi, poznajemy Boga. Już św. Augustyn mówił: "obym poznał siebie, obym poznał Ciebie". 

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

23 VIII, dobra turbulencja

..."Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą..." Mt 23,13-22

Słuchanie takich słów "biada", do tego jeszcze podczas rekolekcji, może być swoistą turbulencją. 
A przecież motywacją, prawdą, tych słów jest oświetlenie drogi, prowadzenie do dobra tych, którym się wydaje, że idą dobrze, a pobłądzili. Jest to więc pytanie o szczęście we mnie samej i tego, co wokół siebie roznoszę. 
Noszenie habitu i życie w zakonie samo z siebie "nie przenosi" mnie do królestwa niebieskiego. I albo otwieram się na królestwo w sobie i jestem jego świadkiem, albo jestem antyświadectwem i zamykam drogę innym, którzy ze mną się stykają.
Czemu się mówi, że można obrzydzić drugiemu człowiekowi coś, co jest piękne i dobre. Czemu przedstawia się często siostry zakonne jako infantylne kobiety? Czemu wreszcie we wspólnotach przełożeni zakonni bywają często wyśmiewani czy pogardzani?... Nie odpowiem na te pytania, natomiast zadam sobie inne:
Czy siostry z mego domu doświadczają w nim szczęścia królestwa niebieskiego, pomimo trudów życia codziennego? - to bardzo ważne pytanie i muszę je sobie zadawać często. 

niedziela, 22 sierpnia 2021

22 VIII, "nie daj mi z Tobą rozłączyć się"

...Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że Ty jesteś Świętym Bożym». (J 6, 55. 60-69)

Pytania "kryzysowe" są potrzebne. Dobrze, że padają, choć wielu z nas ich boi się. A one porządkują. Weryfikują. I dopingują, jeśli wybieramy według najgłębszej intencji serca, a nie idąc za tym, co przyjemniejsze, czy łatwiejsze.

Lubię modlić się po komunii modlitwą przypisywaną św. Tomaszowi z Akwinu. Jest w niej też element tego wytrwania i wyboru, o którym dziś wiele w liturgii Słowa: 
Duszo Chrystusowa, uświęć mnie.
Ciało Chrystusowe, zbaw mnie,
Krwi Chrystusowa, napój mnie.
Wodo z boku Chrystusowego, obmyj mnie.
Męko Chrystusowa, pokrzep mnie.
O dobry Jezu, wysłuchaj mnie.
W ranach swoich ukryj mnie.
Nie daj mi z Tobą rozłączyć się.
Od złego wroga obroń mnie.
W godzinę śmierci wezwij mnie.
I każ mi przyjść do siebie,
Abym z świętymi Twymi chwalił Cię,
Na wieki wieków. Amen.

sobota, 21 sierpnia 2021

21 VIII, wszystkie siostrami jesteśmy

...A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi... (Mt 23, 1-12)

Kolejny dzień posiedzeń kapitulnych. Bolą już plecy i to, na czym się siedzi :).  Jednak sprawy idą do przodu. Kolegialnie popychane. Wszystkie jesteśmy równe na kapitule, wszystkie jesteśmy siostrami.
Kaplica nam też to uświadamia podczas liturgii.

Fot. wejście do kaplicy w OFLu w Zawichoście. 

piątek, 20 sierpnia 2021

20 VIII, czemu nie miałaby być miłowana Miłość?


Bardzo mnie poruszyło dzisiejsze czytanie brewiarzowe (z kazania św. Barnarda), którym się dzielę, nie komentując:

Miłość sama przez się wystarcza; w sobie samej i ze względu na siebie znajduje upodobanie. Ona stanowi zasługę, ona też jest nagrodą dla siebie. Poza sobą nie szuka dla siebie uzasadnienia ani korzyści. Jej korzyścią jest miłowanie. Miłuję dlatego, bo miłuję, miłuję po to, by miłować.
Jakże wielką rzeczą jest miłość, jeśli tylko zwraca się ku swej przyczynie, jeśli kieruje się ku swym początkom, jeśli wracając do swego źródła, czerpie zeń nieustannie, aby na nowo wypłynąć. Spośród wszystkich poruszeń duszy, spośród wszystkich uczuć i przeżyć, jedynie miłość pozwala stworzeniu odpowiedzieć swemu Stwórcy wzajemnością, wprawdzie nie równą, ale podobną. Albowiem gdy Bóg miłuje, niczego innego nie pragnie, jak tego, by być miłowanym. Miłuje nie dla czego innego, jak tylko po to, by Go miłowano, wiedząc, że ci, którzy miłują, mocą tej miłości dostępują szczęścia.
Miłość Oblubieńca albo raczej Miłość, która jest Oblubieńcem, niczego innego nie pragnie, jak tylko wzajemnej miłości i wierności. Niech zatem wolno będzie Umiłowanej odwzajemnić się miłością. Jakże bowiem nie miałaby miłować Oblubienica, i to Oblubienica Miłości? Czemu nie miałaby być miłowana Miłość?
Słusznie przeto zrzekając się wszystkich innych uczuć, cała poświęca się wyłącznie miłości, starając się odpowiedzieć na miłość wzajemną miłością. A choćby nawet cała zamieniła się w miłość, cóż to jest wobec owego niewyczerpanego źródła Miłości. Bynajmniej nie tą samą gorącością miłują: miłujący i Miłość, dusza i Słowo, oblubienica i Oblubieniec, Stwórca i stworzenie. Różnica w tym wypadku nie jest mniejsza niż pomiędzy człowiekiem, który pragnie, a źródłem wody.
Cóż zatem? Czy ustanie i zniknie zupełnie pragnienie tej, która oczekuje zaślubin; czy ustanie tęsknota wzdychającej, żar miłującej, wierność ufającej, dlatego że nie potrafi dotrzymać w biegu olbrzymowi, że nie umie współzawodniczyć w słodyczy z miodem, w łagodności z barankiem, w białości z lilią, w jasności ze słońcem, w miłości z Tym, który jest Miłością? Choć bowiem stworzenie miłuje mniej z powodu swej ograniczoności, to jednak jeśli miłuje ze wszystkich sił, wówczas niczego nie brakuje takiej miłości. Wszak obejmuje wszystko. Dlatego miłować w ten sposób znaczy tyle, co święcić gody, ponieważ nie można tak bardzo miłować i być mniej miłowaną. Doskonały bowiem i pełny związek polega na wzajemności oblubieńca i oblubienicy. Chyba że ktoś nie dowierza, iż dusza jest miłowana przez Słowo i pierwej, i bardziej.