niedziela, 31 marca 2013

31 III, dar Życia

«Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: „Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie”». Łk 24, 1-12

Nie potrafię wielbić Boga za ten dar, za dar Jego Życia, Jego zmartwychwstania, a przede wszystkim, za dar Jego zmartwychwstania w nas przez łaskę chrztu świętego. Niesamowite jest oglądać "na żywo" i z bliska nowe narodziny neofitów, "alter Christus" (chrześcijanin, to drugi Chrystus). 10 nowo ochrzczonych w katedrze szczecińskiej.
Dlatego wielbię Boga za nich słowami psalmisty:

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś 
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie. 
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.  Ps 30

Życzę Tobie i sobie, żyjmy pełnią tego Życia, które jest w nas! Żyjmy miłością, która większa jest niż jakakolwiek zadawana nam śmierć.

***

http://www.katedra.szczecin.pl/archidiecezja/aktualnosci/Wielka-Sobota--30-marca-2013r_855
Pod tym adresem można obejrzeć zdjęcia z Wigilii Paschalnej.

sobota, 30 marca 2013

30 III, wielka cisza

Wielka Sobota ma w sobie coś z rzeczywistości opisanej w pierwszych fragmentach Księgi Rodzaju: wielka cisza spowija Kościół, który czeka na ożywcze tchnienie Ducha unoszącego się nad wodami chrztu. Wszystko zostało już przygotowane. Źródło chrzcielne, źródło łaski zbawienia niebawem wytryśnie, rozsadzając twardą skałę grobu Pańskiego, aby do końca świata obmywać i ożywiać Ciało Chrystusa, którym jesteśmy. Okryjmy się ciszą Wielkiej Soboty, aby odrodzić się do nowego życia. (Oremus)

Pomódlcie się też za trzódkę 10 katechumenów z katedry szczecińskiej i 2 po za nią. Oni tęsknią i pragną wody chrztu i pokarmu Eucharystii.

Fot. Grób w katedrze szczecińskiej.

piątek, 29 marca 2013

29 III, Ducha dał

... Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». 
Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» 
I skłoniwszy głowę oddał ducha... J 19,1-42

Chcę przyjąć Jezusowego DUCHA. Chcę przyjąć Jego Miłość.
Nie płakać nam trzeba nad śmiercią Jezusa, trzeba nam serce otworzyć na Jego Miłość, na Jego Ducha.
Szymonie z Cyreny, módl się za mną. Doświadczenie niesienia krzyża Jezusowego przemieniło twoje serce, módl się o przemianę mojego.

czwartek, 28 marca 2013

28 III, umiłował

Było to przed Świętem Paschy. Jezus widząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. J 13, 1-15

Dzień dzisiejszy - niecodzienny.
W Kościele świętym nowy początek. Uświadomiłam sobie rano, że skończyło się stare, zacznie się nowe.
Uświadomiłam to w kontekście świętych olejów, które z zeszłego roku zostały spalone wczoraj i nie ma nic... Skończyła się materia świętych sakramentów kapłaństwa i in... Najświętszy Sakrament również się skończy - przed Mszą Wieczerzy Pańskiej będzie puste tabernakulum.
A Jezus na nowo zbiera Kościół na swą Paschę i na nowo dar swej miłości w sakramentach ofiaruje.
Przyjmijmy z otwartością Jego niepojętą Miłość, którą umiłował bez końca.
Życzę sobie i Tobie, nowości w żarliwości serca, nowości w oddaniu się Bogu i nowości w wydawaniu się ludziom.

środa, 27 marca 2013

27 III, od złego broń mnie

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam». A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać...  Mt 26, 14-25

Jeden z Dwunastu. Jeden z nas. Coś ze mnie... coś mojego...
Jest we mnie, jest w każdym z nas, coś z Judasza, coś co chce "po swojemu", coś co szuka sposobności, coś co sprzedaje Jezusa, coś co myśli (do czasu), że wygrywa. Do czasu!!!

Dlatego w pokorze proszę, Cię, mój Panie:

Duszo Chrystusowa, uświęć mnie.
Ciało Chrystusowe, zbaw mnie.
Krwi Chrystusowa, napój mnie.
Wodo z boku Chrystusowego, obmyj mnie.
Męko Chrystusowa, wzmocnij mnie.
O dobry Jezu, wysłuchaj mnie.
W ranach swoich ukryj mnie.
Nie dopuść mi się oddalić od Ciebie.
Od złego wroga obroń mnie.
W godzinę śmierci wezwij mnie.
I każ mi przyjść do siebie,
Abym z świętymi Twymi chwalił Cię,
Na wieki wieków. Amen. (modlitwa św. Ignacego)   

wtorek, 26 marca 2013

27 III, TA miłość nie cofa się

Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swymi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi»... J 13, 21nn

Wzruszenie Jezusa. Wie, zna serca swoich uczniów. Takich wybrał, takich umiłował. Takich roześle po świecie. I nie przeszkadza Mu słabość człowieka, jeśli tylko jest w nim miłość.
Próbuję być blisko Serca Jezusa, próbuję czuć z Nim. On kocha mimo zdrady, mimo zaparcia się Go. Fale naszej niewierności nie rozbijają Jego miłości, wręcz przeciwnie wołają o miłosierdzie, którego udzielić pragnie.
Miłość w sercu do Jezusa przeprowadziła Piotra przez gorycz zdrady, w łzach oczyściła się.
Drogi Judasza powtórzyć nie życzę nikomu, a i ona otwiera się przed nami, mamiąc fałszywymi obietnicami...

Wczoraj uczestniczyłam w obrzędzie przyjęcia Wielkiej Schimy przez s. Miriam od Krzyża - pustelnicy przy klasztorze "Miłości Miłosiernej" sióstr Karmelitanek w Szczecinie. Duża Schima - to szata mnisza, rodzaj szkaplerza, symbolizująca przyjęcie dobrowolnego znoszenia upokorzeń i cierpień na cześć Jezusa i za zbawienie ludzi.
Nie jest to awans - tak zaznaczył kaznodzieja - (choć jest to trzeci najwyższy stopień profesji monastycznej), tylko konieczna pomoc w tym stylu życia, do jakiego Bóg powołuje.
Zatrzymały moją uwagę słowa profesji, całości nie powtórzę, ale jedno zdanie i owszem: "... świadoma swojej grzeszności i słabości przyzywam Ducha Świętego, by przemieniał moją słabość w pokorę..."

poniedziałek, 25 marca 2013

25 III, okazać Jezusowi miłość

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. J 12,1-11

Jezus w domu przyjaciół. Czas uczty, czas radości. Jednak Maria wyczuwa serce Mistrza, które dąży do wypełnienia się Jego godziny. Jezus jest w drodze do Jerozolimy, by dać się położyć do grobu (Łazarz wyszedł z grobu, Jezus tam da się położyć...).
Jezus w tym czasie potrzebuje oznak miłości, to czas osamotnienia. Wylanie olejku drogocennego nardowego na stopy Jezusa to gest iście miłosny. Potrzebny Jezusowi.
Maria uklękła przy stopach Jezusa, a Jezus za kilka dni też uklęknie przy stopach Piotra i wszystkich Apostołów. Będzie to nauka przykazania nowego, przykazania miłości.
Maria dziś nie czyni według przykazania, czyni według serca kochającego.
Duchu Święty, dotknij mego serca, by potrafiło kochać, by potrafiło rozpoznawać potrzeby Jezusa i na nie odpowiadać z wielkodusznością, radośnie i z miłością.

 ***
Trochę lektury
Bł. Jan Paweł II (1920-2005), Adhortacja apostolska "Vita Consecrata" § 104:

"...Dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Pana Jezusa, jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy działania. 
Rozlanie drogocennego olejku — znak czystej miłości, nie podyktowany żadnymi względami „utylitarystycznymi” — jest dowodem bezinteresowności bez granic, która wyraża się przez życie oddane całkowicie miłości Chrystusa i Jego służbie, poświęcone Jego Osobie i Jego Mistycznemu Ciału. Ale właśnie to życie, tak szczodrze „rozlane”, napełnia wonią cały dom. 
Życie konsekrowane jest dzisiaj tak samo jak w przeszłości cenną ozdobą Domu Bożego, czyli Kościoła... Życie konsekrowane... ma wielkie znaczenie właśnie dlatego, że wyraża nieograniczoną bezinteresowność i miłość, co jest szczególnie doniosłe zwłaszcza w świecie zagrożonym przez zalew spraw nieważnych i przemijających".

niedziela, 24 marca 2013

24 III, mój Król

Jezus ruszył na przedzie zdążając do Jerozolimy.
Gdy przyszedł w pobliże Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów, mówiąc: „Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie oślę uwiązane, którego nikt jeszcze nie dosiadł. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj. A gdyby was kto pytał, dlaczego odwiązujecie, tak powiecie: «Pan go potrzebuje»”.
Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział. A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: „Czemu odwiązujecie oślę?” Odpowiedzieli: „Pan go potrzebuje”. I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa. Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze.
Zbliżał się już do zbocza Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. I wołali głośno:
„Błogosławiony Król,
który przychodzi w imię Pańskie.
Pokój w niebie i chwała na wysokościach”.
Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego:
„Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom”.
Odrzekł: „Powiadam wam, jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą”. Łk 19,28-40

Nie można zamilnąć wobec chwały Bożej. Nawet gdyby wszyscy przestaliby mowić o Bogu i przestali wierzyć, to samo stworzenie, przyroda, kamienie mówić będą...
Niech palemka dzisiejsza w moim ręku będzie wyznaniem wiary w Jezusa, który jest moim Królem. Chcę by był Królem mego serca, mego życia.
Przychodzi Król pokorny a zwycięski. Chcę być przy Nim dziś i jutro, i w Wielki Piątek, i w Poranek Zmartwychwstania.

Fot. Jordania - Petra. Takiego osiołka przyprowadzili uczniowie do Jezusa... Ja też... siebie przyprowadzam :)

sobota, 23 marca 2013

23 III, dać się zgromadzić

Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, [...] wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. J 11, 45-57

Cena pojednania, cena bycia nierozproszonym, cena bycia przy Bogu - zapłacona.
Zbawienie niejako nam już podane na dłoni, trzeba je tylko odebrać samemu. A my niestety tak często.. każdy w swoją stronę.
Jezus, pochwyć mnie, chcę się poddać Twej jednoczącej miłości.
Zgromadź nas w jedno. Otwórz nasze oczy, byśmy nie błądzili. Żebyśmy Cię szukali z całego serca  - nie po to, by Cię zabić - lecz by z Tobą umrzeć i zmartwychwstać.

Fot. Mozaika w kościele Dominus flevit, gdzie Pan zapłakał nad Jerozolimą. Jak kokosz gromadzi swe pisklęta, tak chciał zgromadzić rozproszone dzieci...

piątek, 22 marca 2013

22 III, relacja do Ojca

"Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu". I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. J 10, 31-42

Ojciec jest we Mnie - więź Jezusa z Ojcem jest tak mocna w miłości, że nie można jej nie zauważyć. Wszelkie zarzuty, osądzenie, męka, śmierć, a wcześniej każda nauka i każdy znak, były w odniesieniu do Ojca.
Ojciec cieszył się zaufaniem Syna w każdej okoliczności.
Jestem dzieckiem Ojca, od chrztu. Tak sobie dziś myślę, czy moje działania, moje wybory, moje czyny świadczą o mojej więzi z Ojcem? Jak ta więź wygląda? Czy to pulsowanie miłości i zaufania?
Oby tak było.
Niech tegoroczna Pascha będzie kolejną szansą bycia z Jezusem i uczenia się od Niego tej zażyłości z Ojcem, zaufania także w śmierci.

Fot. Na Górze Błogosławieństw - "błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą"...

czwartek, 21 marca 2013

21 III, blask dnia Pańskiego

Odpowiedział Jezus: «Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: „Jest naszym Bogiem”, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy kłamcą. Ale Ja Go znam i słowo Jego zachowuję.
Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień, ujrzał go i ucieszył się». J 8, 51-59

A od kogo ja "chwałę odbieram"? Na opinii kogo mi zależy? Komu chcę się przypodobać?
Odpowiedź na te pytania kieruje mnie ku I przykazaniu dekalogu: "nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną".
Poznanie Ojca i zachowanie Jego słowa - tym się legitymuje Jezus. Zaufanie Ojcu do końca, do oddania Ducha.
Abraham - ojciec wiary - "ujrzał i ucieszył się" z dnia Pańskiego, z daru życia, jaki otrzymał w Izaaku. Tam na górze Moria ofiarując syna, otrzymał go z powrotem żywego, doświadczył więc życia, które większe jest niż smierć.
Jakim zmysłem, narzędziem można poznać Boga? Odpowiadam dziś sobie, że tym narzędziem poznania Ojca, tym zmysłem, którym możemy Go doświadczyć, jest po prostu ZAUFANIE. Tylko wchodząc w sytuacje życiowo trudne z całym zaufaniem Ojcu, możemy doświadczyć mocy Jego łaski, doświadczyć po prostu zmartywchwstania. Czyli "ujrzeć" dzień Pański pośród własnej nocy i ucieszyć się...

Fot. Miasto skalne - Petra, w Jordanii.

środa, 20 marca 2013

20 III, wolni?

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: "Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" [...]
"Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni". J 8, 31-42

Dwie ważne sprawy dziś mi Jezus nakreśla. Najpierw to, że wiara moja musi podlegać rozwojowi. Bo może być i tak, że zatrzymam się na jakimś etapie wiary, na takim, gdzie jest mi dobrze, doświadczam radości poznania itp.
Jezus dziś mówi do Żydów, którzy uwierzyli, a mówi zapraszając ich do kolejnego kroku, trudniejszego, bardziej wymagającego.
Druga sprawa, to pośrednictwo Syna. Tylko Jezus, Syn Boga, może nas (mnie) uczynić rzeczywiście wolnymi. Ale najpierw muszę zobaczyć swoją niewolę! Przyznać się przed sobą i prze Nim, że grzech ma władzę nade mną, że jestem mu uległa, jak niewolnik.
Dlatego chcę przeżyć tegoroczne święta paschalne jako wołanie do Syna, jako dzięczynienie Synowi, jako zjednoczenie z Synem.
Jezu, Syna Boga Żywego, uwolnij mnie ode mnie samej, od moich grzechów i wprowadzaj mnie do domu Ojca...

wtorek, 19 marca 2013

19 III, Józefie

«Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. Łk 2, 41-51

Proszę od kilku dni św. Józefa o wstawiennictwo, modlę się za przełożych. Widzę pewne podobieństwo jego postawy i zadań przełożonego.
Józefie, jak było być "ojcem", opiekunem Syna Bożego, kogoś kto do Ciebie nie należał, a jednak był Ci poddany?
Przełożony też ma w jakimś stopniu "władzę" nad osobami, które nie należą do niego, a są mu posłuszne.
Józefie, bądź mi przyjacielem, pomóż szukać woli Ojca i spełniać ją w życiu osobistym i wspólnotowym.

JÓZEFIE, 
Nie będzie poezji
Wszak sama proza życia
Byłeś blisko
Mimo wszystko
Niosłeś wiele z NIĄ (sam jeszcze więcej...) 
Dziękuję i proszę
Naucz nas bliskości pomocnej. (2005 r.)

***
Piękna pieśń o św. Józefie, warto zajrzeć i posłuchać:
http://barankowy.blogspot.com/2012/03/19-iii-jest-taka-miosc.html

Fot. Dom św. Józefa w Nazarecie. Pozostałości.

***
Fragment homilii inaugurującej pontyficat papieża Franciszka:
"...Chciałbym prosić wszystkich tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli: bądźmy "opiekunami" stworzenia, Bożego planu wypisanego w naturze, opiekunami bliźniego, środowiska. Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu! By jednak "strzec" musimy też troszczyć się o nas samych! Pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość, pycha zanieczyszczają życie! Tak więc strzec oznacza czuwać nad naszymi uczuciami, nad naszym sercem, gdyż z niego wychodzą intencje dobre i złe: te, które budują i te, które niszczą! Nie powinniśmy bać się dobroci, ani też wrażliwości!
Dołączam do tego jeszcze jedną uwagę: troszczenie się, strzeżenie wymaga, by było ono przeżywane z wrażliwością. W Ewangeliach św. Józef jawi się jako człowiek silny, mężny, pracujący, ale w jego charakterze pojawia się wielka wrażliwość, która nie jest cechą człowieka słabego - wręcz przeciwnie - oznacza siłę ducha i zdolność do zwrócenia uwagi, współczucia, prawdziwej otwartości na bliźniego, miłości. Nie powinniśmy bać się dobroci, czułości!
Dzisiaj wraz z uroczystością świętego Józefa obchodzimy początek posługi nowego Biskupa Rzymu, Następcy Piotra, która pociąga za sobą także pewną władzę. Oczywiście, Jezus Chrystus dał władzę Piotrowi, ale o jaką władzę chodzi? Po potrójnym pytaniu Jezusa do Piotra o miłość, następuje potrójne zaproszenie: Paś baranki moje, paś owce moje. Nigdy nie zapominajmy, że prawdziwą władzą jest służba i że także papież, by wypełniać władzę musi coraz bardziej wchodzić w tę posługę, która ma swój świetlisty szczyt na krzyżu, musi spoglądać na pokorną, konkretną, pełną wiary posługę św. Józefa i tak jak on otwierać ramiona, aby strzec całego Ludu Bożego i przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych, tych których św. Mateusz opisuje w sądzie ostatecznym z miłości: głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych, w więzieniu (por. Mt 25,31-46). Tylko ten, kto służy z miłością potrafi strzec!
W drugim czytaniu, św. Paweł mówi o Abrahamie, który "wbrew nadziei uwierzył nadziei" (Rz 4, 18). Wbrew nadziei mocny nadzieją! Także dzisiaj, w obliczu tak wielu oznak szarego nieba, musimy dostrzec światło nadziei i dać nadzieję samym sobie. Strzec stworzenia, każdego mężczyzny i kobiety, ze spojrzeniem czułości i miłości, to otworzyć perspektywę nadziei, to otworzyć promień światła pośród wielu chmur, to przynieść ciepło nadziei! Dla człowieka wierzącego, dla nas chrześcijan, jak Abraham, jak św. Józef, nadzieja, którą niesiemy ma perspektywę Boga, która nam została otwarta w Chrystusie, zbudowana jest na skale, którą jest Bóg.
Strzec Jezusa wraz z Maryją, strzec całego stworzenia, strzec każdej osoby, zwłaszcza najuboższej, strzec nas samych: to właśnie jest posługa, do której wypełniania powołany jest Biskup Rzymu, ale do której wezwani jesteśmy wszyscy, aby zajaśniała gwiazda nadziei: Strzeżmy z miłością tego, czym Bóg nas obdarzył!..."