Weź się i zaprzyj... nie takie to proste :). Przecież po mojemu ma być to czy owo!
Dlatego wciąż uczę się chrześcijaństwa, uczę się drogi z Jezusem.
Fot. zdjęcie z kaplicy adoracji w Ogrodzie Wdzięczności w Szczecinie. Anioł trąca i budzi śpiącego Eliasza, który chce po swojemu...

można też zaprzeć się w sensie uporczywego trwania. Oj, ja to się potrafię zaprzeć, jak uparty osioł, wszystkimi czterema kopytami o ziemię. :) Czasem takim zaparciem się i babskim uporem nadrabiam braki w miłości, wierze i zrozumieniu. Ci, co mnie znają, mówią na mnie: czołg. Nie tylko z powodu masy i gabarytów :P. Nie muszę widzieć, nie muszę wierzyć, zaparłam się i trudno, nie ustąpię. Nie wiem, czy istnieje kategoria świętych z uporu, czy to się nie kwalifikuje. Pewnie nie.
OdpowiedzUsuń