środa, 15 maja 2013

15 V, "na świat posłałem"

"Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni.[...] 
Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie". J 17, 11b-19

Kilka słów mnie dziś dotknęło.
Najpierw sama prośba za nas, za zachowanie nas w jedności, w jedności z Ojcem i między sobą. Jezus pragnie byśmy byli jedno. A ja, czy tego pragnę? Jak to pragnienie wyrażam? Jak je spełniam?
Następna sprawa, to radość Jezusowa w nas. Temat radości przewija się ostatnio w czytaniach liturgicznych często. Tak siebie dziś pytam, czy moja radość (powody mojej radości) jest tożsama z radością Jezusową? Przecież doświadczam i tego, że smutno po ludzku mi bywa, a jednak wewnątrz mam pokój i radość, bo wiem, że umierając dla siebie, dostaję Życie. I nie tylko to wiem, doświadczam tego.
Kolejna rzecz - prawda. Jezus jest prawdą. Ile jest we mnie Jezusa, tyle jest we mnie prawdy.
I posłanie, to sprawa ostatnia. Jesteśmy, jestem posłana. Po co posłana? By kochać, by ludzie poznali Miłość Ojca, Syna i Ducha, by być świadkiem Miłości. Jestem posłana. Nie wolno o tym zapomnieć!

wtorek, 14 maja 2013

14 V, przy-jaźni Jezusa

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.[...] Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. J 15, 9-17

Wytrwać w miłości Jezusa - skąd w nas trudność w tej materii?
Czemu bywa tak, że człowiek odchodzi od konfesjonału po spowiedzi i jest dalej smutny? Czemu trudno jest uwierzyć w miłość Boga?
Jezus nazywa nas przyjaciółmi. Wszystko swoje nam dał. Jest przy nas, w nas i prosi nas o bycie z Nim.
Czasem człowiek nie potrafi być przy sobie... to też sztuka, żeby siebie rozumieć i przyjmować.
Jezus jest przy-"jaźni" mojej, zaprasza mnie bym była przy-"jaźni" Jego, bym była w Jego wyborach, w Jego miłowaniu. Jestem Jego przyjaciółką! Chcę nią być! Cieszę się z tego. Mam moc miłowania będąc z Nim.
Miłować znaczy oddawać swoje życie... Jak Baranek...

***
Zachęcam do zajrzenia - wczorajsza homilia papieża Franciszka, o działaniu Ducha Świętego w nas, o łasce pamięci!
http://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,339,papiez-franciszek-proscie-o-laske-pamieci.html

A to dzisiejsza, o tym czym się różni miłość od egoizmu:
http://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,347,franciszek-czym-sie-rozni-milosc-od-egoizmu.html

poniedziałek, 13 maja 2013

13 V, zwyciężać miłością

Odpowiedział im Jezus: «Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną. To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat». J 16, 29-33

Są czasem chwile, w których uważam, że wszystko wiem, że wierzę mocno i jestem pewna siebie. Takie chwile, kiedy stawiam bardziej na siebie, nie na Niego. O takich chwilach mówi Jezus. Wówczas kolejny krok to: rozproszenie - burza piasku zamiast wierności skały.
Myślę, że każdy jakoś to doświadczenie w sobie niesie. Ja tak.
A jednak słyszę wyraźnie słowa pociechy: Jezus o tym mówi, bo wie, że tak jest. Mówi o po, bym miała pokój w Nim. On wie, że ucisk świata nie raz mnie rozbije, a jednak to Jezus dodaje mi odwagi. Nie swoją mocą, Jego mocą, mogę wchodzić jak baranka w świat i... zwyciężać miłością.

niedziela, 12 maja 2013

12 V, nawróć się i błogosław

""... w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. [...]". 
Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich... Łk 24, 46-53

Nie da się nawrócić, jeśli człowiek nie zmieni myślenia! A to nie takie proste. Trzeba zakwestionować siebie, trzeba otworzyć się na Prawdę, na Jezusa, na Ducha.

Jezus wstępując do nieba błogosławi! Błogosławić znaczy "mówić dobrze". Jesteśmy zaproszeni, byśmy błogosławili - mówili dobrze! Wówczas, jak powiada ks. Węgrzyniak, nasza dusza wstępuje do nieba.

***
Z kazania św. Augustyna:
"W dniu dzisiejszym nasz Pan, Jezus Chrystus, wstąpił do nieba: podążajmy tam sercem razem z Nim.
Posłuchajmy Apostoła, który mówi: "Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi". Chrystus wstąpił do nieba, ale nie odszedł od nas. Tak i my, już tam jesteśmy razem z Nim, choć jeszcze nie spełniło się w naszym ciele to, co jest nam obiecane.
Chrystus już jest wyniesiony ponad niebiosa; cierpi jednak na ziemi, ilekroć my, Jego członki, doznajemy utrapień. On sam daje tego dowód, gdy woła z niebios: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?", oraz: "Byłem głodny, a daliście Mi jeść".
Czemuż to i my tak nie wysilamy się tu na ziemi, aby dzięki wierze, nadziei i miłości, które łączą nas z Nim, z Nim też radować się pokojem niebios? On, który tam przebywa, jest również i z nami; a my, którzy tu jesteśmy, i tam razem z Nim jesteśmy. Chrystus jest w niebie w swoim Bóstwie, mocy i miłości; my nie możemy tam przebywać tak jak On, jednakże możemy tam być naszą miłością, ale w Nim..."

sobota, 11 maja 2013

11 V, proś "w imię Jezusa"

O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. J 16, 23b-28

Jeśli stajemy na modlitwie w postawie synowskiej, innymi słowy, jeśli stajemy "w imię Jezusa", Ojciec przyjmuje nas jak Jezusa, słyszy nasze prośby. Porzućmy wszelką wątpliwość, że Bóg nie chce nam dać tego, co dobre.
Prośmy raczej o serce zdolne na przyjęcie daru. Za darem stoi Dawca - Ojciec. W jakiej jesteś relacji z Nim?

Zauważmy, co dzisiejsza kolekta mówi, o co prosi Boga:
Prosimy Cię, Boże, pobudzaj zawsze nasze serca do pełnienia dobrych uczynków, abyśmy dążąc do tego, co doskonałe, nieustannie przeżywali paschalne misterium.
Co znaczy nieustannie przeżywać paschalne misterium? Umierać dla grzechu i zmartwychwstawać do życia łaską. Do tego potrzebujemy Ducha, więc prośmy Ojca o Ducha Świętego, jako Jego dzieci.

piątek, 10 maja 2013

10 V, radość większa od ucisku

"Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat.
Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać.
W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać". J 16,20-23

Z greki dosłownie tłumaczy się tak: "kobieta... już nie przypomina sobie ucisku z powodu radości, że zrodził się człowiek na świat". Moja Mama wiele razy powtarzała mi prawie takimi samymi słowami tę prawdę, kiedy wspominała o moim narodzeniu.
Ja fizycznie nie rodziłam. A jednak ból czy ucisk "rodzenia" duchowego dobrze znam. I radość z nowego życia rozradowywała nie raz moje serce.
Z dzisiejszej Ewangelii najbardziej tajemniczym wydaje mi się ostatnie zdanie, słowa o nie stawianiu pytań. Ale czuję, że intuicyjnie wyczuwam ich sens. Bo nie raz już przyszło takie wydarzenie, które przyniosło ze sobą tyle światła, że pytania nabrzmiałe zbladły i popękały jak bańki mydlane.

Czekajmy i wołajmy o Ducha! I przyjdzie. I będziemy tańczyć...

czwartek, 9 maja 2013

9 V, do niebawem :)

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie». 
[...] Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość» J 16, 16-20

Kiedy cierpię, kiedy się smucę, to ten czas wydaje się mi być wiecznością. Jezus dziś mówi mi dobrą nowinę: ten czas to chwila, to tylko momencik. Ta chwila się skończy niebawem.
Niebawem... Pewna znajoma osoba lubi powtarzać "do niebawem" a ja zauważyłam, że lubię tego słuchać. Uświadomiłam sobie, że w tym zwrocie jest coś z "nieba", jest oczekiwanie i pewność na niebo. Chyba stąd jest we mnie ta radość, kiedy słyszę to "niebawem".
Smutek, którego doświadczam w mojej drodze ku Ojcu, cierpienie, które nie omija, ma swoje granice czasowe. Skończy się. "I ujrzycie Mnie" - będę widzieć Jezusa, ja Go zobaczę.

Przypomina mi się Hiob, który jeszcze w Starym Testamencie tak mówił i wierzył (i doczekał się):
"Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni. 
Potem me szczątki skórą odzieje, i ciałem swym Boga zobaczę. 
To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny... " Hi 19,25-27

środa, 8 maja 2013

8 V, zadbaj o tę pewność

I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Rz 8, 31-39

To Pawłowe "jestem pewien" mnie dopinguje.
I ja i Ty, możemy być pewni, że nic nas od miłości Boga nie może odłączyć.
Po prostu tej pewności strzec trzeba jak źrenicy oka, na niej budować trzeba wybory jak na fundamencie.
Jeśli bywa inaczej... jeśli czujemy się niepewni, to wołajmy o Ducha, by był w nas pamięcią naszej  prawdziwej tożsamości, tożsamości dziecka Bożego!

niedziela, 5 maja 2013

5 V, czekanie na Ducha

A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem. 
Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. 
Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. J 14, 23-29

Tęsknię za Duchem Świętym. Pragnę Go. Czekam na Niego. I wołam: przyjdź!

Jezus nie mówi: uspokójcie się. Jezus DAJE pokój.
Bez Jego Daru jestem pusta, albo pełna egoizmu i grzechu.
Wolę być pusta, oddaję grzech w spowiedzi, by mieć miejsce na Ducha, by przyjąć Go. Czekam jak dziecko. Całą sobą. I wierzę, ON obiecał!

sobota, 4 maja 2013

4 V, w świecie ale nie własność świata

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was miłował jako swoją własność". J 15, 18-21

Nie dziwię się, że czasem spotykam się z nieuzasadnioną niechęcią czy wręcz wrogością.
Habit (a przez niego odniesienie do Boga) prowokuje. Świat wie, przeczuwa, że nie jest sensowny tylko w tym co ziemskie, że musi odkrywać zamazane ścieżki transcendencji.
Obym sama nosząc habit (dziś właśnie mija 19 rocznica moich obłóczyn) była w świecie czytelnym znakiem Obecnego w nim Boga.

piątek, 3 maja 2013

3 V, podobieństwo do Matki

Jezus rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». 
I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. J 19, 25-27

Zabrać do siebie Maryję, do swego serca, do swoich spraw, do swego myślenia...
Przyjąć Ją u siebie jako Matkę, czyli tą, która kształtuje, decyduje, rodzi i chroni życie. Przyjąć Maryję u siebie jako Matkę, to pozwolić rodzić się Jezusowi w moich postawach, w moim myśleniu, moich uczuciach...
Przyjąć Maryję u siebie, to przyjąć Ją z całym Jej zaufaniem Bogu. To uczynić w sobie przestrzeń na zaufanie. Wówczas stanie się tak, jak śpiewamy dziś w psalmie responsoryjnym, który jest wyjęty z księgi Juduty:
"Twoja ufność nie zatrze się aż na wieki w sercach ludzkich wspominających moc Boga".

Wielbię dziś Boga za dar Jego Matki dla nas wszystkich, dla Polaków, dla mnie osobiście.
Pragnę bardzo i o to proszę, by Jej ufność nie zatarła się w sercach naszych. Byśmy byli Jej dziećmi. Byśmy byli podobni do Niej w ufności.
Kiedy patrzę na swoją rodzoną Mamę i widzę w różnych aspektach podobieństwo do niej, to jestem pewna, że w duchowym wymiarze będę coraz bardziej upodabniała się do Maryi. Bo przecież jest moją Matką.

Fot. "Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami..." (Ap 11) - kiedy słyszę te słowa, zawsze wówczas przywołuję Maryję Ostrobramską! :)

czwartek, 2 maja 2013

2 V, pełna radość

«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna». J 15, 9-11

Wolę radość przeżywać niż o radości mówić.
Radość promienieje od środka, chociaż jest raczej odpowiedzią na coś niż inicjatywą.
Radość Jezusa, o niej dziś mowa, jest odbiciem, uświadomieniem, przeżywaniem miłości Ojca. I gdy Jezus pragnie naszej radości, to pragnnie właśnie takiej - świadomego przyjęcia miłości Ojca i odpowiedzi na nią całą postawą życia (zachowywaniem przykazań).
Nawet po ludzku, gdy człowiek czuje się kochany, to się cieszy. A gdy to Bóg, gdy Jezus, tak kocha mnie i ciebie, to musielibyśmy być niewrażliwi, żeby serce w nas nie poruszyło się i nie promieniowało...
Wrażliwości więc na Bożego Ducha, wrażliwości na miłość życzę sobie i Tobie, i o to się modlę. Aby radość nasza wypełniała się odwzajemnioną miłością Bożą!

środa, 1 maja 2013

1 V, wszystko, co mamy, jest Twoje

Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. J 15, 1-8

Przy śniadaniu rozmówiłam się z siostrą, która zauważyła, że to przecież latorośl "ma" owoce a nie pień! Ale z drugiej strony właśnie pień jest czymś, co daje soki, daje moc i możliwość owocowania latorośli.
Ile od obserwowania przyrody możemy się nauczyć!
Owocuję. Tak wiem, że daję. I dobrze wiem, skąd to mam, z jakiego pnia czerpię soki miłości. I wdzięczna jestem Dawcy, wdzięczna jestem, że trwać mogę w Jezusie.
Codzienna Eucharystia niech będzie świadomą wymianą między Jezusem i mną.
Przypomniała mi się właśnie piosenka śpiewana w młodości: "wszechmocny Dawco Miłości składamy na Twoim Stole, wszystko co mamy, choć i tak od wieków jest Twoje..." 

***
 ...Skoro inni, a zwłaszcza Bóg, tak wiele mi dali, to znaczy, że muszę być cenny. Byle kogo nie obdarowuje się. Dar jest potwierdzeniem wartości obdarowywanego. (M. Łusiak SJ)