Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je.
Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Łk 6,43-49
Chrystus nie obiecuje, że nie będzie burz.
Obiecuje natomiast i to jest dobra nowina, że przychodząc do Niego, słuchając Go i idąc za Nim (wypełniając Słowo w życiu), nie rozwalę się jak dom bez fundamentu.
Dom jest miejscem bezpiecznym i potrzebnym dla każdego człowieka. Tym bardziej dom własnej tożsamości - moje serce.
Fot. z internetu. Ujęło mnie to zdjęcie :) - myślę, że tak serce czuje się we mnie, kiedy zaufa Bogu i daje się prowadzić!
sobota, 13 września 2014
piątek, 12 września 2014
12 IX, praca nad sobą
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?
Jak możesz mówić swemu bratu: "Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz?..." Łk 6,39-42
Dziś psychologowie nazwaliby to projekcją. Czego nie akceptujemy u siebie samych, to bardzo skrzętnie zauważamy i to w powiększonych rozmiarach u innych.
Nawracanie się jest wielkim wyzwaniem dla każdego z nas.
Zapisałam kiedyś w notatkach, ale niestety bez autora:
"Wierzyć w Ducha Bożego, to wierzyć w Boga, który kieruje światem od wewnątrz, a nie w Boga, który manipuluje swoim stworzeniem".
Praca nad własnym sercem, nad zmianą myślenia, po prostu nawrócenie, jest współpracą z Bogiem i ma ogromny sens.
Maryja, której imię dziś świętujemy, pomaga nam w tej współpracy.
Fot. z internetu.
Dziś psychologowie nazwaliby to projekcją. Czego nie akceptujemy u siebie samych, to bardzo skrzętnie zauważamy i to w powiększonych rozmiarach u innych.
Nawracanie się jest wielkim wyzwaniem dla każdego z nas.
Zapisałam kiedyś w notatkach, ale niestety bez autora:
"Wierzyć w Ducha Bożego, to wierzyć w Boga, który kieruje światem od wewnątrz, a nie w Boga, który manipuluje swoim stworzeniem".
Praca nad własnym sercem, nad zmianą myślenia, po prostu nawrócenie, jest współpracą z Bogiem i ma ogromny sens.
Maryja, której imię dziś świętujemy, pomaga nam w tej współpracy.
Fot. z internetu.
czwartek, 11 września 2014
11 IX, możność miłowania
"Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. [...]
A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych..." Łk 6,27-38
Wydanie interlinearne NT tłumaczy "przyjemny dla niewdzięcznych i złych".
Czy tak się da? Po ludzku sądzę, że nie. Ale Jeden Człowiek tak potrafił - Jezus, Syn Najwyższego. I tą możnością z nami się dzieli!
Jesteśmy synami Najwyższego, z Jego woli jesteśmy na świecie, a przez chrzest jesteśmy złączeni, wszczepieni w Jezusa, mamy w sobie Jego miłość i moc, która de facto ujawnia się właśnie wówczas, kiedy nie doświadczamy klimatu do kochania...
Wówczas ta miłość "hartuje się" (zob. Łusiak SJ) i w bezwarunkowości błyska światłem z Nieba!
W konkrecie życia uczę się takiej miłości małymi krokami: że nie oddam "pięknym za nadobne" i zadziwiam się, że tak można i przeżyłam :) że się tak da, choć nie własną mocą... Potem, jak pozwolę Duchowi działać, to wyjdzie z mych ust i dobre słowo, i wyjście-ku z mojej strony itp., i modlitwa, i przyjemna twarz... I inne postawy we-mnie-nie-ze-mnie, które mnie samą nieraz zadziwiają miłosierdziem :)... Jest to działanie łaski (niewątpliwie)! Ale by jej doświadczyć, trzeba sobie na nią pozwolić...
Fot. z internetu. Wybrałam to zdjęcie, bo "mówi", że jeśli miłość jest, to zostaje, pomimo wszystko...
A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych..." Łk 6,27-38
Wydanie interlinearne NT tłumaczy "przyjemny dla niewdzięcznych i złych".
Czy tak się da? Po ludzku sądzę, że nie. Ale Jeden Człowiek tak potrafił - Jezus, Syn Najwyższego. I tą możnością z nami się dzieli!
Jesteśmy synami Najwyższego, z Jego woli jesteśmy na świecie, a przez chrzest jesteśmy złączeni, wszczepieni w Jezusa, mamy w sobie Jego miłość i moc, która de facto ujawnia się właśnie wówczas, kiedy nie doświadczamy klimatu do kochania...
Wówczas ta miłość "hartuje się" (zob. Łusiak SJ) i w bezwarunkowości błyska światłem z Nieba!
W konkrecie życia uczę się takiej miłości małymi krokami: że nie oddam "pięknym za nadobne" i zadziwiam się, że tak można i przeżyłam :) że się tak da, choć nie własną mocą... Potem, jak pozwolę Duchowi działać, to wyjdzie z mych ust i dobre słowo, i wyjście-ku z mojej strony itp., i modlitwa, i przyjemna twarz... I inne postawy we-mnie-nie-ze-mnie, które mnie samą nieraz zadziwiają miłosierdziem :)... Jest to działanie łaski (niewątpliwie)! Ale by jej doświadczyć, trzeba sobie na nią pozwolić...
Fot. z internetu. Wybrałam to zdjęcie, bo "mówi", że jeśli miłość jest, to zostaje, pomimo wszystko...
środa, 10 września 2014
10 IX, szczęśliwy paradoks
„Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni będziecie, gdy..." Łk 6,20-26
Błogosławieństwa są darem. I tylko tak przyjęte niosą życie. Jest w nich paradoks... I tylko otwierając się na to, co Pascha Jezusa przyniosła, jestem w stanie wejść w paradoks mojej paschy.
Wpadło mi ostatnio w oko i nie sposób nie zacytować dziś:
„Błogosławieni są wszyscy ci, którzy przeszli przez ciasne drzwi dzięki darowi łaski. Nikt nie przeszedłby o własnych siłach przez „ściśnięte gardło”, które prowadzi do Królestwa, gdyby nie Ten, który przeszedł przez ściśnięte możliwości ludzkiego losu – Chrystus, pierwszy błogosławiony spośród żyjących.
On świadomie – wyłącznie ze względu na nas – zrezygnował z pełni możliwości (por. Flp 2,5–8), by w nieprzeniknionej dla człowieka ścianie, która odgradzała niebo od ziemi, świętość od grzeszności, zrobić miłosierny wyłom.
Błogosławieni są wszyscy ci, którzy w Chrystusie pokładają nadzieję (por. 1 J 3,3), ukrywszy swoje skromne życie w Tym, który jest drogą – wąską bramą do życia obfitego” (M. Biskup OP, „Zaskoczony wiarą. Między Jerychem a Jerozolimą”).
Fot. Grób Pański w katedrze Szczecińskiej z 2013r.
Błogosławieństwa są darem. I tylko tak przyjęte niosą życie. Jest w nich paradoks... I tylko otwierając się na to, co Pascha Jezusa przyniosła, jestem w stanie wejść w paradoks mojej paschy.
Wpadło mi ostatnio w oko i nie sposób nie zacytować dziś:
„Błogosławieni są wszyscy ci, którzy przeszli przez ciasne drzwi dzięki darowi łaski. Nikt nie przeszedłby o własnych siłach przez „ściśnięte gardło”, które prowadzi do Królestwa, gdyby nie Ten, który przeszedł przez ściśnięte możliwości ludzkiego losu – Chrystus, pierwszy błogosławiony spośród żyjących.
On świadomie – wyłącznie ze względu na nas – zrezygnował z pełni możliwości (por. Flp 2,5–8), by w nieprzeniknionej dla człowieka ścianie, która odgradzała niebo od ziemi, świętość od grzeszności, zrobić miłosierny wyłom.
Błogosławieni są wszyscy ci, którzy w Chrystusie pokładają nadzieję (por. 1 J 3,3), ukrywszy swoje skromne życie w Tym, który jest drogą – wąską bramą do życia obfitego” (M. Biskup OP, „Zaskoczony wiarą. Między Jerychem a Jerozolimą”).
Fot. Grób Pański w katedrze Szczecińskiej z 2013r.
wtorek, 9 września 2014
9 IX, zszedł na dół
...całą noc spędził na modlitwie do Boga [...].
Zeszedł z nimi [z Apostołami] na dół i zatrzymał się na równinie. [...]
A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich. Łk 6,12-19
Noc jest symbolem ciemności, też tych duchowych. Wówczas normalnie nie chce się modlić... A jednak właśnie wówczas warto!
Zejście na dół... Niby szczegół taki a jakie ma znaczenie! Oddaję głos o. Józefowi Augustynowi SJ - fragment wprowadzenia do medytacji o dwóch sztandarach z Ćwiczeń Duchowych.
Św. Ignacy zachęca nas, aby rozważyć, jak Chrystus, Pan nasz, staje na wielkim polu w okolicy Jerozolimy, na miejscu niskim, cały piękny i miły (ĆD, 144). O ile szatan siada na wielkim tronie, jakby z ognia i dymu, przybiera postać straszną, by budzić grozę, to Chrystus staje na miejscu niskim, cały piękny i miły (ĆD, 140, 144). Mamy tu ukazany kontrast dwóch rzeczywistości tak różnych, jak różne może być piekło od nieba, śmierć od życia, nienawiść od miłości, pycha od pokory.
Kontemplujmy w tej modlitwie niskie miejsca, w których pojawia się Chrystus na kartach Ewangelii: stajenkę betlejemską, ubogi domek w Nazarecie, Pustynię Judzką, rozległe pola Galilei, Jezioro Genezaret, Ogród Getsemani.
Najniższym jednak miejscem Jezusa jest Jego krzyż. Jest to miejsce niewolnika i złoczyńcy. Niskie miejsca, które zajmuje Jezus, wyrażają Jego Boską pokorę. To właśnie owa pokora czyni Go pięknym i miłym. Piękna i miła postać Jezusa objawia nam piękne i miłe Oblicze Ojca.
Prośmy gorąco, abyśmy w naszej świadomości nie przypisywali Bogu cech budzących grozę i lęk.
Módlmy się, abyśmy doświadczali sercem, że dobry jest Pan, miły, łaskawy i piękny. Prośmy o łaskę demaskowania działania złego ducha w nas. Prośmy, byśmy nie pozwolili się straszyć Bogiem. Zły duch bowiem posługując się naszymi bolesnymi doświadczeniami życiowymi, ciągle straszy nas Bogiem i nie pozwala nam doświadczać, jak dobry, miły i piękny jest nasz Pan.
Zeszedł z nimi [z Apostołami] na dół i zatrzymał się na równinie. [...]
A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich. Łk 6,12-19
Noc jest symbolem ciemności, też tych duchowych. Wówczas normalnie nie chce się modlić... A jednak właśnie wówczas warto!
Zejście na dół... Niby szczegół taki a jakie ma znaczenie! Oddaję głos o. Józefowi Augustynowi SJ - fragment wprowadzenia do medytacji o dwóch sztandarach z Ćwiczeń Duchowych.
Św. Ignacy zachęca nas, aby rozważyć, jak Chrystus, Pan nasz, staje na wielkim polu w okolicy Jerozolimy, na miejscu niskim, cały piękny i miły (ĆD, 144). O ile szatan siada na wielkim tronie, jakby z ognia i dymu, przybiera postać straszną, by budzić grozę, to Chrystus staje na miejscu niskim, cały piękny i miły (ĆD, 140, 144). Mamy tu ukazany kontrast dwóch rzeczywistości tak różnych, jak różne może być piekło od nieba, śmierć od życia, nienawiść od miłości, pycha od pokory.
Kontemplujmy w tej modlitwie niskie miejsca, w których pojawia się Chrystus na kartach Ewangelii: stajenkę betlejemską, ubogi domek w Nazarecie, Pustynię Judzką, rozległe pola Galilei, Jezioro Genezaret, Ogród Getsemani.
Najniższym jednak miejscem Jezusa jest Jego krzyż. Jest to miejsce niewolnika i złoczyńcy. Niskie miejsca, które zajmuje Jezus, wyrażają Jego Boską pokorę. To właśnie owa pokora czyni Go pięknym i miłym. Piękna i miła postać Jezusa objawia nam piękne i miłe Oblicze Ojca.
Prośmy gorąco, abyśmy w naszej świadomości nie przypisywali Bogu cech budzących grozę i lęk.
Módlmy się, abyśmy doświadczali sercem, że dobry jest Pan, miły, łaskawy i piękny. Prośmy o łaskę demaskowania działania złego ducha w nas. Prośmy, byśmy nie pozwolili się straszyć Bogiem. Zły duch bowiem posługując się naszymi bolesnymi doświadczeniami życiowymi, ciągle straszy nas Bogiem i nie pozwala nam doświadczać, jak dobry, miły i piękny jest nasz Pan.
poniedziałek, 8 września 2014
8 IX, ku dobremu
Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą. Rz 8,28-30
To czytanie jest dla mnie dobrą nowiną. Zwłaszcza, kiedy zaglądam do oryginału, który mówi dosadniej, że wszystko współpracuje ku dobremu dla miłujących Boga. Wszystko służy Bogu, by obdarzać mnie dobrem.
Nawet gdy po ludzku mam czas trudniejszy i chciałabym inaczej... przyjmuję, jak stągiew, wlewaną wodę obecnej niełatwej codzienności, by mnie wypełniła po brzegi. Wierzę, że wszystko to służy dla mego dobra.
Urodziny Maryi - Tej, która podpowiada Synowi, by dobrem mnie nasycał :).
Wszystkiego najlepszego! Ciekawe, jaki Niebie mają dziś tort urodzinowy? Chciałabym kawałeczek... :)
Fot. Ikona Narodzenia Maryi - Jerozolima, kościół św. Anny - tzw. dom Maryi.
To czytanie jest dla mnie dobrą nowiną. Zwłaszcza, kiedy zaglądam do oryginału, który mówi dosadniej, że wszystko współpracuje ku dobremu dla miłujących Boga. Wszystko służy Bogu, by obdarzać mnie dobrem.
Nawet gdy po ludzku mam czas trudniejszy i chciałabym inaczej... przyjmuję, jak stągiew, wlewaną wodę obecnej niełatwej codzienności, by mnie wypełniła po brzegi. Wierzę, że wszystko to służy dla mego dobra.
Urodziny Maryi - Tej, która podpowiada Synowi, by dobrem mnie nasycał :).
Wszystkiego najlepszego! Ciekawe, jaki Niebie mają dziś tort urodzinowy? Chciałabym kawałeczek... :)
Fot. Ikona Narodzenia Maryi - Jerozolima, kościół św. Anny - tzw. dom Maryi.
niedziela, 7 września 2014
7 IX, w cztery oczy
"Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch [...]
Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie..." Mt 18,15–20
To Słowo jest dla mnie niewygodne. Ono mnie osądza i upomina, ale co ważne, nie poniża.
Ono wskazuje kierunek działania, dlatego jest dobre, choć trudne, bo zależy Mu na dobru moim i brata.
Mi zaś łatwiej "opowiedzieć" komuś o kimś niż z tym kimś, kto mnie jakoś dotknął, porozmawiać w cztery oczy. Obmowa i narzekanie jakoś automatycznie się generują, jeśli wcześniej obojętność nie zabije danej relacji...
A jednak miłość prawdziwa, którą kochać mam (i mogę!), jest wymagająca, jest gotowa stracić, wie, że prawda kosztuje, że upomnienie nie jest przyjemne. Ta miłość prawdziwa nie jest interesowna, walczy o brata, nie o racje.
Jezus jest pierwszym, który upomina mnie. Jemu ufam, przyjmuję Jego Słowo, choć nie dorastam... I naśladować Go chcę, też w przyjmowaniu upominanego brata z miłosierdziem (jak On mnie).
Fot. w cztery oczy :)
Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie..." Mt 18,15–20
To Słowo jest dla mnie niewygodne. Ono mnie osądza i upomina, ale co ważne, nie poniża.
Ono wskazuje kierunek działania, dlatego jest dobre, choć trudne, bo zależy Mu na dobru moim i brata.
Mi zaś łatwiej "opowiedzieć" komuś o kimś niż z tym kimś, kto mnie jakoś dotknął, porozmawiać w cztery oczy. Obmowa i narzekanie jakoś automatycznie się generują, jeśli wcześniej obojętność nie zabije danej relacji...
A jednak miłość prawdziwa, którą kochać mam (i mogę!), jest wymagająca, jest gotowa stracić, wie, że prawda kosztuje, że upomnienie nie jest przyjemne. Ta miłość prawdziwa nie jest interesowna, walczy o brata, nie o racje.
Jezus jest pierwszym, który upomina mnie. Jemu ufam, przyjmuję Jego Słowo, choć nie dorastam... I naśladować Go chcę, też w przyjmowaniu upominanego brata z miłosierdziem (jak On mnie).
Fot. w cztery oczy :)
sobota, 6 września 2014
6 IX, ku wolności
W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i wykruszając je rękami, jedli.
Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: "Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?"... Łk 6,1-5
Interpretacja, że to co robili uczniowie Jezusa jest żniwem, jest nadinterpretacją. A ileż ja takich nadinterpretacji w stosunku do działań innych ludzi czynię?...
Jezu, zmiłuj się nade mną! Tyś jest panem szabatu, bo tylko w Tobie jest nasza prawdziwa wolność: i ta od prawa, i ta od osądów.
Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: "Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?"... Łk 6,1-5
Interpretacja, że to co robili uczniowie Jezusa jest żniwem, jest nadinterpretacją. A ileż ja takich nadinterpretacji w stosunku do działań innych ludzi czynię?...
Jezu, zmiłuj się nade mną! Tyś jest panem szabatu, bo tylko w Tobie jest nasza prawdziwa wolność: i ta od prawa, i ta od osądów.
piątek, 5 września 2014
5 IX, dobre wino
Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się zepsują. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków. Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego, mówi bowiem: «Stare jest lepsze» Łk 5,33-39
Zasłyszane dziś: "Nie myśl i nie czyń tak, by ktoś o tobie dobrze pomyślał, ale rzeczywiście bądź dobra" (MM).
A co ma się rozerwać w moim starym bukłaku poprzez nowość miłości Jezusowej, niech się rozrywa. Niech Duch tworzy we mnie młody bukłak i dobre wino!
Fot. z internetu, ucieszyłam się, że cytat z Matki Teresy, dziś wspominanej.
Zasłyszane dziś: "Nie myśl i nie czyń tak, by ktoś o tobie dobrze pomyślał, ale rzeczywiście bądź dobra" (MM).
A co ma się rozerwać w moim starym bukłaku poprzez nowość miłości Jezusowej, niech się rozrywa. Niech Duch tworzy we mnie młody bukłak i dobre wino!
Fot. z internetu, ucieszyłam się, że cytat z Matki Teresy, dziś wspominanej.
czwartek, 4 września 2014
4 IX, decyzja na zaufanie
Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.
Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębie i zarzuć sieci na połów”.
A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”.
Skoro to uczynił, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb... Łk 5,1-11
Bardzo lubię tę odpowiedź Szymona. Bardzo mnie intryguje ten przeskok, który w nim się dokonał między słowami "niceśmy nie ułowili" a "lecz na Twoje słowo".
Zaufanie to nie uczucie, to decyzja!
Szacun dla Szymona Piotra i modlitwa do niego, by w moich kobiecych uzasadnieniach na "nie" dawał mi swoje męskie wsparcie "lecz na słowo Jezusa"...
Fot. Nazaret. Tam gdzie Słowo stało się Ciałem... dzięki Maryjnemu "niech mi się stanie według Twego Słowa".
Bardzo lubię tę odpowiedź Szymona. Bardzo mnie intryguje ten przeskok, który w nim się dokonał między słowami "niceśmy nie ułowili" a "lecz na Twoje słowo".
Zaufanie to nie uczucie, to decyzja!
Szacun dla Szymona Piotra i modlitwa do niego, by w moich kobiecych uzasadnieniach na "nie" dawał mi swoje męskie wsparcie "lecz na słowo Jezusa"...
Fot. Nazaret. Tam gdzie Słowo stało się Ciałem... dzięki Maryjnemu "niech mi się stanie według Twego Słowa".
środa, 3 września 2014
3 IX, prosić Jezusa za...
A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosił Go za nią.
On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im.
O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Łk 4,38-44
"I prosił Go za nią" - krótkie zdanie, które otwiera we mnie przestrzeń do niekończącej się modlitwy wstawienniczej. Zachęca do prośby za bliskich; za tych, którzy proszą; za tych, którzy nie proszą a potrzebują; za tych, których trawi różnego rodzaju wysoka gorączka...
Przynosić, przyprowadzać w modlitwie innych do Jezusa - trzeba to robić i nie będę z tego zwolniona, i nie chcę być z tego zwolniona. "Jesteśmy pomocnikami Boga" - przypomina nam dziś w I czytaniu św. Paweł.
Dziękuję Bogu dziś też za tych, którzy za mnie proszą! Różne gorączki i mnie często trawią, i zatrzymują w posługiwaniu. Potrzebuję bardzo modlitwy wstawienniczej. I jestem za nią wdzięczna.
Jeszcze jedno. "Na każdego kładł ręce" - bardzo ważny jest dobry dotyk. Wszyscy go potrzebujemy. Cieszę się, gdy widzę jak neoprezbiterzy błogosławią, jak rodzice dzieci błogosławią, jak kapłani kładą ręce na czołach ludzkich.
Przyjmujmy z wiarą Boże błogosławieństwo, które przychodzi do nas przez gesty ludzkie i przynosi uzdrowienie.
W czasie pielgrzymki nawiedziłam Leśniów, Sanktuarium Maryi Patronki Rodzin.
Hasło, które zachęca do odwiedzin sanktuarium brzmi: "Leśniów błogosławi". Ojcowie paulini szafują tam błogosławieństwem: matek, dzieci, matek oczekujących potomstwa, narzeczonych, rodzin itp... W ogrodzie wokół sanktuarium są rozliczne gabloty, które przybliżają a to błogosławieństwo w Biblii, a to w KKK, a to gesty błogosławieństw, itd... Fajna sprawa.
"I prosił Go za nią" - krótkie zdanie, które otwiera we mnie przestrzeń do niekończącej się modlitwy wstawienniczej. Zachęca do prośby za bliskich; za tych, którzy proszą; za tych, którzy nie proszą a potrzebują; za tych, których trawi różnego rodzaju wysoka gorączka...
Przynosić, przyprowadzać w modlitwie innych do Jezusa - trzeba to robić i nie będę z tego zwolniona, i nie chcę być z tego zwolniona. "Jesteśmy pomocnikami Boga" - przypomina nam dziś w I czytaniu św. Paweł.
Dziękuję Bogu dziś też za tych, którzy za mnie proszą! Różne gorączki i mnie często trawią, i zatrzymują w posługiwaniu. Potrzebuję bardzo modlitwy wstawienniczej. I jestem za nią wdzięczna.
Jeszcze jedno. "Na każdego kładł ręce" - bardzo ważny jest dobry dotyk. Wszyscy go potrzebujemy. Cieszę się, gdy widzę jak neoprezbiterzy błogosławią, jak rodzice dzieci błogosławią, jak kapłani kładą ręce na czołach ludzkich.
Przyjmujmy z wiarą Boże błogosławieństwo, które przychodzi do nas przez gesty ludzkie i przynosi uzdrowienie.
W czasie pielgrzymki nawiedziłam Leśniów, Sanktuarium Maryi Patronki Rodzin.
Hasło, które zachęca do odwiedzin sanktuarium brzmi: "Leśniów błogosławi". Ojcowie paulini szafują tam błogosławieństwem: matek, dzieci, matek oczekujących potomstwa, narzeczonych, rodzin itp... W ogrodzie wokół sanktuarium są rozliczne gabloty, które przybliżają a to błogosławieństwo w Biblii, a to w KKK, a to gesty błogosławieństw, itd... Fajna sprawa.
wtorek, 2 września 2014
2 IX, mocą Jezusa
"Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży". Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody.
Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: „Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą”. Łk 4,31-37
Bliskość Jezusa prowokuje demona, który się ujawnia poprzez wykrzywianie dobroci Bożej.
Kiedy moje serce nawiedza Jezus, demon będzie kusił jeszcze bardziej... Do niewiary w dobre zamiary Boże.
Muszę to wiedzieć i nie bać się tej konfrontacji.
Jezus ma moc i rozkazuje duchom nieczystym i wychodzą. W imię Jezusa, który w Eucharystii przychodzi do mnie, mogę i ja rozkazać złemu duchowi, by zamilknął i wyszedł ode mnie.
Mocą Jezusa, który jest Panem serca mego i mego życia.
Fot. kaplica w Zawichoście w OFL.
Bliskość Jezusa prowokuje demona, który się ujawnia poprzez wykrzywianie dobroci Bożej.
Kiedy moje serce nawiedza Jezus, demon będzie kusił jeszcze bardziej... Do niewiary w dobre zamiary Boże.
Muszę to wiedzieć i nie bać się tej konfrontacji.
Jezus ma moc i rozkazuje duchom nieczystym i wychodzą. W imię Jezusa, który w Eucharystii przychodzi do mnie, mogę i ja rozkazać złemu duchowi, by zamilknął i wyszedł ode mnie.
Mocą Jezusa, który jest Panem serca mego i mego życia.
Fot. kaplica w Zawichoście w OFL.
poniedziałek, 1 września 2014
1 IX, patrzą i co widzą?
„Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana”. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Łk 4,16-30
Dwie ważne sprawy to Słowo mi dziś przyniosło:
1) Jezus przychodzi z dobrą nowiną, z wyzwoleniem. Bóg planuje dobro! Bóg czyni dobro. Bóg jest dobry!
2) W to dobro zaprasza i mnie. Od chrztu, od bierzmowania i na mnie spoczywa Duch Pański, bo namaścił mnie i posyła każdego dnia do codziennych obowiązków. Pytanie: czy przekazuję dobroć Boga? We mnie też są oczy innych utkwione... najpierw tych najbliższych w moim domu.
Fot. chrzest osoby dorosłej w katedrze szczecińskiej.
Dwie ważne sprawy to Słowo mi dziś przyniosło:
1) Jezus przychodzi z dobrą nowiną, z wyzwoleniem. Bóg planuje dobro! Bóg czyni dobro. Bóg jest dobry!
2) W to dobro zaprasza i mnie. Od chrztu, od bierzmowania i na mnie spoczywa Duch Pański, bo namaścił mnie i posyła każdego dnia do codziennych obowiązków. Pytanie: czy przekazuję dobroć Boga? We mnie też są oczy innych utkwione... najpierw tych najbliższych w moim domu.
Fot. chrzest osoby dorosłej w katedrze szczecińskiej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





