piątek, 27 czerwca 2014

27 VI, uwielbiam Twoje Serce

Ty jesteś narodem poświęconym twojemu Panu Bogu. Ciebie wybrał twój Pan Bóg, byś spośród wszystkich narodów, które są na powierzchni ziemi, był ludem będącym Jego szczególną własnością. Pan wybrał was i znalazł upodobanie w was nie dlatego, że[...], lecz dlatego, że Pan was umiłował.Pwt 7,6-11

Dlaczego Bóg nas (mnie) kocha?
Nie ma innego powodu, niż tyko Jego uprzedzająca, bezinteresowna i niesamowita Miłość.
Któż to pojmie?
Ktoś prosty, pojedynczy, szczery i otwarty.
"Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie..." Mt 11,25n

Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nade mną.
Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nade mną.
Zapełnianie zelżywością ludzką... a pełne miłości. O Ty, mój Jezu, jesteś niesamowitym przerabiaczem, jedno w Ciebie wpada, a wychodzi z Ciebie coś zupełnie innego.
Ty nauczyłeś swoją Matkę jak przekleństwo Ewy zamienić na błogosławieństwo. Ona też miała Twoje Serce... i tak fizycznie w łonie, i nauczyła swoje bić w rytmie Twojego. Dlatego jest Nieustającą dla nas Pomocą - dziś na zapleczu... Twego Serca. :-)
I ja tak chcę, tak bardzo chcę żyć rytmem Twego Serca. Z Tobą mówić: Abba...

czwartek, 26 czerwca 2014

26 VI, dom

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. [...]
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony...» Mt 7,21-29

Wiem, że jestem mała... tzn. że nie dorastam do rozumienia, do interpretowania, do życia Ewangelią... Ale też prawdą jest moja szczera wola i konkretne próby nawracania się, kiedy dostrzegam sama albo ktoś mi pokaże, że poszłam za swoim egoizmem.
Czemu tak osobiście dziś zaczynam? Gdyż na modlitwie wróciło doświadczenie bankructwa, o którym parę tygodni temu pisałam a przyszło ono w nowy cudowny wręcz sposób - z doświadczeniem DOMU.
Tak się stało, że w ostatnim czasie doświadczyłam pewnego krachu... ale dziś na modlitwie doświadczyłam, że mam dom! Że pomimo owego bankructwa mam coś, Kogoś, gdzie mogę się schronić jak w domu. Tym domem jest sam Pan i Jego relacja do mnie, więc i moja do Niego. Jednym słowem MIŁOŚĆ, która jest darem przyjętym i powoli realizowanym...
Jezu, Skało moja wierna, dzięki, że mogę na Tobie budować swoje serce, mój dom doczesny.... Twoje Serce - moim DOMEM!
Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nade mną...

Piosenka "Ktoś zbudował dom..." od dzieciństwa mi towarzyszyła.

środa, 25 czerwca 2014

25 VI, owocowanie

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Mt 7,15-20

Żeby drzewo wydało owoc trzeba trochę poczekać. Żeby poznać człowieka po jego owocach, trzeba pozwolić mu dojrzewać i cierpliwie czekać na czas jego owocowania. Na siebie samego, na własne owoce też trzeba poczekać...
Ważna ta prawda, gdy myślę o formacji. Żeby zbyt wcześnie nie ocenić... ale też, by nie przeoczyć owoców,  jeśli już są i są dawane braciom...
Pomyślałam dziś o owocu kasztana. Łupina kolczasta i nieprzyjemna w dotyku... ale w swoim czasie pęka, wydając owoc lśniącego kasztana.

Fot. ze strony foto.recenzja.pl

wtorek, 24 czerwca 2014

24 VI, zamiary Boga

Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Łk 1,57nn

Długo czekali Elżbieta i Zachariasz na to, co się wydarzyło w liturgicznym dziś.
Wraz z narodzeniem Jana miłosierdzie i radość - owoce oczekiwania.
Syn, jeśli chciany przez Boga, to czemu aż tak późno podarowany?, bo po ludzku można by pomyśleć, że na odczepnego...
A przecież, urodzony dziś Jan jest poprzednikiem Pana Jezusa, jest tym, który wskazał Baranka Bożego. Czyli jest tym przewidzianym, zaplanowanym, chcianym przez Boga!
Patrzę na moje życie, patrzę i myślę, że wiele cierpliwości mi potrzeba :), takiej do czekania na wielkie dzieła Boże. I trzeba mi zrozumienia, że to co przychodzi z wyczekania, co po ludzku nie powinno się wydarzyć (jak narodzenie Jana ze starej i niepłodnej Elżbiety) niesie w sobie doświadczenie miłosierdzia. I rodzi radość.
Niepojęty jest mój Abba, Wszechmogący Ojciec, ale jedno pewne, że ma dobre zamiary i je realizuje!

Fot. Miejsce narodzin Jana Chrzciciela.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

23 VI, czemu widzę tak?

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim wy sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Mt 7,1-5

Czemu widzę więcej u kogoś niż mogę to zobaczyć u siebie?
Jezus jest dobrym psychologiem. Ale nie przyszedł błyszczeć mądrością ludzką, przyszedł zbawić.
Nie wyciągnę sama belki ze swego oka, ale skoro widzę drzazgę w oku mego brata, to jest okazja, by zastanowić się, czy to nie aby moja belka odbija się tam jak w lustrze?
Drzazga i belka tej samej natury - coś, co mnie kłuje w drugim, jest też jakoś i we mnie... I potraktować tę sytuację jako okazję, by wrócić do siebie, do swego serca. I z własnym sercem iść do Zbawiciela.
A i brata też przedstawić Zbawicielowi okazja się zdarza.

niedziela, 22 czerwca 2014

22 VI, bez woli Ojca nie dzieje się nic

Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dla tego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. 
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Mt 10,26-33

Jeśli mnie Bóg doświadcza, to mogę się na NIM oprzeć.
Jeśli w sporcie mistrz doświadcza, to widzi więcej niż sam zainteresowany i można na mistrzu się oprzeć.
A na Bogu tym bardziej, można się oprzeć! I tylko na Nim.
Jestem ważna. Jesteśmy ważni - usłyszeć to w końcu trzeba i uwierzyć w to.
Dziś moją modlitwą będzie uśmiech, po prostu uśmiech do Ojca. Miłosny. I to proste słowo, którego od wczoraj się uczę jak alfabetu: abba. Zresztą, to są dwie pierwsze litery alfabetu a i b. Abba...

Fot. I kto te włosy policzy? (a ile już siwych ;)) Jeden taki jest - mój Abba.

sobota, 21 czerwca 2014

21 VI, ABBA

Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Mt 6,24-34

Przypatrywanie się ptakom powietrznym wprawia mnie w zdumienie i w zachwyt.
Rozumiem więc, że Jezus chce bym im się przypatrywała. By rodziła we mnie ufność. Uwielbienie jest owocem ufności - jakoś dzisiaj do mnie to dotarło mocno. Tylko ufając mogę uwielbiać, tylko ufając Bogu nie będę służyć mamonie, w różnych jej odsłonach.
Dlatego moja modlitwa dziś przerodziła się w jedną prośbę do Jezusa:
naucz mnie, Jezu, jednego słowa, naucz mnie wypowiadać jedno słowo, wypowiadać je życiem, wypowiadać je w rytmie Twego serca, razem z Tobą, jedno słowo chcę wypowiedzieć sobą z Tobą: ABBA, Ojcze!...

Fot. Taki sobie ptak niebieski zajada sobie rybkę morską :) Jestem autorką tego zdjęcia - owoc przypatrywania się :)

piątek, 20 czerwca 2014

20 VI, jak tam na koncie?

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza mszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Mt 6,19-23

Boże, jak ta Ewangelia dotyka serca...
Zewnętrznie mogłabym chlubić się tym, że nie mam skarbów na ziemi. Ale to nie wszystko...
Jak wygląda moje "konto" niebieskie?
Nie myślę tu o tzw. zasługach, ile to ja modlitw, umartwień, czy postów mam za sobą..., bo śmieszne jest takie zestawienie. Bo to nie są żadne skarby, tylko konieczne wydatki tego życia!!!
A skarby?
A takie czasem wpadają w moje życie :-). I wiem, ile mnie kosztują... I nie zawsze mnie stać na przesunięcie ich do nieba...
Już przed laty, jeszcze w nowicjacie zapisałam sobie na kartce, którą wciąż mam i która czasem mnie otrzeźwia i raduje, zdanie: "Jedynym, który nie traci drogiej mu osoby, jest ten, kto posiada wszystkich w TYM, KTÓREGO nie można stracić". Nie wiem już od kogo ono pochodzi, ale jest jakimś dobrym komentarzem do dzisiejszego Słowa.
Modlę się dziś prosto, bym miała serce całe przy Jezusie.

Fot. Co innego chciałam zamieścić, ale jakoś na to oko wpadło... Wdzięczność bardzo porządkuje serce, wiem, bo praktykuję.

***
Z dzisiejszej homilii papieża Franciszka, za deon.pl:

Zastanawiając się nad tym, o jakie skarby Pan Jezus miał na myśli, Ojciec Święty wskazał na trzy.
Pierwszym z nich jest złoto, pieniądze, bogactwa, które łatwo można stracić. Zauważył, że jest to niebezpieczny skarb, chociaż może też czynić wiele dobra - na przykład wspierać rodzinę, ale kiedy gromadzimy je dla siebie jako skarb, to mogą nam one skraść duszę. Pan Jezus w Ewangelii przestrzega przed pokładaniem nadziei w bogactwach - przypomniał papież. 
Kolejnym skarbem na który wskazał papież Franciszek jest próżność: ubieganie się o prestiż, o to, aby być dostrzeżonym. Dodał, że Pan Jezus zawsze potępiał taką postawę i przypomniał krytykę kierowaną przez Pana Jezusa pod adresem faryzeuszów i uczonych w Piśmie, kiedy pościli, dawali jałmużnę, czy też modlili się w taki sposób, aby być widzianymi przez innych ludzi. Próżność, ma w końcu także swój kres i jak mawiał św. Bernard stanie się pastwą robaków. 
Trzecim skarbem, na jaki wskazał Ojciec Święty jest próżność, żądza władzy. Papież przypomniał opisane w pierwszym dzisiejszym czytaniu (2 Krl 11,1-4.9-18.20) dzieje upadku okrutnej królowej Atalii. Jej wielka władza trwała siedem lat, a następnie została zabita. Franciszek zaznaczył, że władza ustaje. "Jakże wielu wielkich, zadufanych w sobie ludzi władzy zostało zapomnianych, zakończyło życie w biedzie lub więzieniu" - zauważył Ojciec Święty. Zachęcił, by nie gromadzić pieniędzy, nie szukać próżności, pychy, władzy. 
Przypomniał, że Pan Jezus zachęca nas natomiast do gromadzenia sobie skarbów w niebie. "To właśnie jest orędzie Jezusa: jeśli bowiem twoim skarbem będą bogactwa, próżność, władza, pycha - to twoje serce będzie do nich przykute! Twoje serce będzie niewolnikiem bogactwa, próżności, pychy.
Natomiast Jezus pragnie, abyśmy mieli serce wolne. To jest dzisiejsze orędzie. Jezus nam mówi: proszę was, niech wasze serce będzie wolne. 
Mówi nam o wolności serca, którą zapewniają skarby w niebie: miłość, cierpliwość, posługiwanie innym, adorowanie Boga. To są prawdziwe bogactwa, które nie zostaną nam skradzione. 
Inne bogactwa obciążają serce. Obciążają serce, wiążą je, nie dają mu wolności!" - powiedział Franciszek. 
Papież dodał, że serce zniewolone jest pogrążone w ciemnościach, natomiast serce wolne jaśnieje, oświeca innych, ukazuje drogę wiodącą ku Bogu. 
"Serce jaśniejące, które nie jest przykute, serce które idzie naprzód i dobrze się starzeje, jak dobre wino: dobre wino, kiedy się starzeje jest dobrym starym winem. Natomiast serce, które nie jest jasne, podobne jest do niedobrego wina, które z czasem psuje się coraz bardziej i staje się octem. Niech Pan da nam tę duchową roztropność, byśmy zrozumieli, gdzie jest moje serce, do jakiego skarbu przywiązane jest moje serce. Niech nam da także moc, aby je uwolnić, jeśli jest zniewolone, aby stało się wolne, jaśniejące i dało nam to piękne szczęście dzieci Bożych, tę prawdziwą wolność" - zakończył swoją homilię Ojciec Święty.

***
 I jeszcze św. Faustyna:
"O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę an wszystko okiem wiary. łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi i nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na wieki" (Dz.62).

czwartek, 19 czerwca 2014

19 VI, święto Miłości

Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. J 6,51-58

Niesamowite święto. Bardzo mnie rusza wewnętrznie. Bóg nie tylko bliski, ale tak po prostu między nami i tak, żeby aż w nas...
A ja wciąż Panie, Twej miłości się uczę, jak dziecko alfabetu. Jednak wierzę, że dzięki Twej łasce wypowiem swoim życiem jedyne słowo - słowo miłości - wypowiem sobą Ciebie!

***
Trochę lektury:
„Bądź blisko Mnie. To dzień mojej wielkiej miłości. Obchodź jego rocznicę na swój najprostszy i najserdeczniejszy sposób. Dostrzegaj przede wszystkim miłość. Dawaj przede wszystkim miłość. Szukaj przede wszystkim miłości, a będziesz taką, jaką cię pragnę. Moja biedna córeczko, wszystko inne jest niczym! Czy tego nie czujesz? Daj to odczuć innym, a będziesz postępować naprzód po swej drodze apostolstwa. Jakaż to byłaby dla Mnie radość, gdyby wszystkie wasze chwile były chwilami miłości! Byłaby to bardzo pobożna odpowiedź na moje życie ziemskie. Widzisz, nie mogę ci dziś mówić o niczym innym. Czy myślałaś czasem o ciężarze miłości, który doprowadził Mnie do ustanowienia Sakramentu Eucharystii: tego ścisłego zjednoczenia wewnętrznego i zewnętrznego? Płonąłem chęcią przebywania z wami, pozostania w waszym posiadaniu aż do ostatniego dnia, bycia jakby waszą rzeczą braną, spożywaną i pitą. Chciałem być zamknięty w waszych kościołach, oczekiwać was tam, słuchać was tam, pocieszać was tam w najściślejszym zjednoczeniu. Czy nie powinniście kochać Mnie za to odrobinę więcej? Jakiego języka mam użyć by dać się wam zrozumieć? Jeżeli twoja wiara nie jest dość silna, by znaleźć gorące słowa, proś Mnie bym to Ja mówił o tobie, Ja sam do Siebie samego. Umieść swoje serce pomiędzy moimi palcami jak nastrojoną i napiętą harfę. Wydobędę z niej dźwięki, których harmonia zachwyci ziemię i niebo. Czy chcesz być tym instrumentem?”
- Tak, Panie mój, z jakąż radością!
- „I razem będziemy śpiewać na ten sam ton: ‚Ojcze składamy Ci dzięki za to, że dzień ten się narodził’. Będziesz powtarzała, jak biedne dziecko, które uczy się alfabetu miłości”. (Gabriela Bossis, ON i ja, t. III nr 228)

środa, 18 czerwca 2014

18 VI, strzeż się

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie..." Mt 6,1-6

Dobre czyny wówczas są dobre, jeśli dobre są intencje, jeśli są czyste - jednoznaczne.
A we mnie się plotą czasem jak w warkoczu różne motywacje działań... Jezus mówi: "strzeżcie się"! Nie uniknę swoich słabości, ale mogę uczynić prostymi moje decyzje.
Wiem, co chcę wspierać w sobie i co "usadzać". To ważny pierwszy krok. Następne - w drodze codzienności.

wtorek, 17 czerwca 2014

17 VI, oj ta miłość...

Miłujcie waszych nieprzyjaciół...
jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. Mt 5,43-48

"Kochać drugiego człowieka, oznacza wielką pracę nad sobą..." ks. J. Twardowski
Więc idę pracować ;-)
Wspomóżcie mnie modlitwą.

Fot. źródło: http://narodzic-sie-na-nowo.blog.deon.pl/2013/12/16/bedziemy-sadzeni-z-milosci/

niedziela, 15 czerwca 2014

15 VI, Niepojęta Trójca

Jezus powiedział do Nikodema: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne..." J 3,16-18

Dziś próbujemy uczcić Boga naszego. Stajemy wobec Tajemnicy Trójcy Przenajświętszej.
Chcę doświadczać Bożego życia w sobie, nie tylko teoretycznie. Mam je od chrztu. Moje życie jest zanurzone w imieniu Ojca, Syna i Ducha Świętego. A że nie pojmuję wszystkiego? To dobrze :) Cała wieczność przede mną na zgłębianie Jego Miłości.

Trochę lektury:
'Zauważmy różnicę, jaka zachodzi między tym samym tylko patrzeniem na arcydzieło muzyczne zapisane w nutach, a usłyszeniem tegoż arcydzieła. W obu przypadkach mamy do czynienia z tą samą „rzeczą”: raz w postaci partytury, raz pełnego brzmienia. Różnica w odbiorze i przeżyciu jest olśniewająco wielka! Jest też oczywiste, że mając wybór między „czytaniem” partytury wspaniałej opery i usłyszeniem jej oraz zobaczeniem jej w całej krasie – bez wahania wybralibyśmy piękno żywej muzyki, śpiewu i obrazu.

Podobnie jest z Trójcą Boskich Osób! Gdybyż tak mieć do wyboru: teologiczne traktaty o Trójcy Świętej albo wgląd w Nią samą! Takiego wyboru nikt nam jednak nie proponuje. To Boskie Osoby „muszą” zechcieć nam Się odsłonić. A w dodatku byłoby potrzebne wyposażenie nas w odpowiedni „instrument” poznawczy, by móc „odebrać” objawienie „Przedmiotu” tak bardzo nas transcendującego, przerastającego!" (K. Osuch SJ, źródło:  http://osuch.sj.deon.pl/2014/06/14/k-osuch-sj-bog-ukryty-bog-udzielajacy-sie-uroczystosc-trojcy-przenajswietszej/ )

sobota, 14 czerwca 2014

14 VI, mowa nasza różnoraka

Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. Mt 5,33-37

Ach ta nasza mowa...
Mówimy nie tylko słowami, większy zakres (ponad 60%) komunikujemy gestami, mimiką, tzw. mową niewerbalną.
Obyśmy byli pojedyńczy!
Mowa jest zawsze wobec drugiego człowieka. Ważne z kim rozmawiam. Jak często rozmawiam z Bogiem?
Wchodzimy dziś wieczorem już w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej. Ja chcę uczyć się komunikacji od NICH, tj. od Jedynego Boga w Trzech Osobach: Ojca, Syna i Ducha.