
Przypomniało mi się zasłyszane.
Kiedy coś przeskrobiemy, to idąc do osoby niesiemy często kwiat, ten kwiat trzymamy w ręce, przed sobą, nawet zasłaniamy się tym kwiatem. Chcemy by ten, kogo skrzywdziliśmy najpierw kwiatem się ucieszył a potem i nas przyjął.
Podobnie zachowujemy się i wobec Boga. Ale w tym wypadku, takim "kwiatem" jest dla nas Jezus, to Jego niejako wystawiamy przed siebie i ukazujmy Ojcu, Nim się zasłaniamy.
Cała koronka do Miłosierdzia Bożego na tym przecież polega: "dla Jego bolesnej Męki, miej miłosierdzie dla nas..."
Najpełniej "podnosimy" Jezusa i ukazujemy Ojcu w Eucharystii, podczas wielkiej doksologii: "przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, Tobie Boże Ojcze..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz