
"Którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty"... podpisałabym się dziś pod tym zdaniem :). Bardzo wcześnie trafiłam do winnicy Pańskiej, a "południe" chyba właśnie nadchodzi. Czuć więc ciężar dnia i spiekoty. Teraz może i "chciało by się" postać bezczynnie na rynku...
A właśnie "myśli Moje, nie są myślami waszymi" (Iz 55,8), bo "Ja jestem dobry" (Mt 20,15) i wiem, że bycie w Mojej winnicy (pomimo trudu) daje sens i radość. Jezus sam "nie skorzystał ze sposobności" i "nie stał bezczynnie na rynku", tylko wziął krzyż na swoje ramiona i "znosił" ciężar naszych grzechów i spiekotę naszych tęsknot.
Modlę się więc dziś i błagam Ojca, o Ducha Syna Jego, bym chciała świadomie i dobrowolnie pracować w Twojej winnicy (choć może czasem "nie chce mi się", a to jest całkiem coś innego niż "ja chcę"). Proszę o Twego Ducha Panie, bym uradowała się wezwaniem (!), bym czuła się w Domu, bym napełniona Twą miłością cieszyła się, że rozdajesz denara (życie wieczne) każdemu, kto świadomie przekroczy próg Twego Kościoła.
Lubimy mówić o sobie ja wszystko tymi rękami, a tymczasem wszystko mamy z łaski Pana.
OdpowiedzUsuńPatrząc na świętych: męczenników - jak Wawrzyniec, biedaków - jak Franciszek, napiętnowanych - jak Edyta Stein... patrząc na chrześcijan współczesnych prześladowanych mordowanych przez przyjaciół i rodzinę na Bliskim Wschodzie, na chrześcijanki gwałcone w Pakistanie, na chrześcijan umierających w Afryce tak jak inni, z głodu...
OdpowiedzUsuńdziękuję Naszemu Panu, że jest Miłosierny tak bardzo...
że i mnie, która przepracuję ledwo "godzinę" mozołu, do tego marudząc na upał, że i mnie w Miłosierdziu Swoim da denara Swojej zbawczej Ofiary.
Dziękuję. Dziękuję za poszerzenie horyzontu...
OdpowiedzUsuń