I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. [...]
«Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze». Mt 15, 29-37
Dzisiejsze Słowo zaprasza mnie do przyjścia do Jezusa z tym wszystkim co we mnie chrome, ułomne, niewidome, nieme itp... On chce mnie uzdrawiać.
A jeśli już to uczynił, to zaprasza mnie do przyprowadzania do Niego tych, których mi daje w codzienności, chorych, ułomnych, bo wielu takich na ciele i na duchu jest wśród nas.
Jezus dobrze zna nasze braki, potrzeby, powiedziałabym - nasze głody. I pozwalając na głód, chce nas przygotować do prawdziwej uczty. Każdy z nas przecież wie, że kiedy po poście czy po diecie zasiadamy do nakrytego stołu, jakże inaczej smakują nam potrawy.
Nie bójmy się więc spotkać z naszym głodem, przede wszystkim z naszym głodem miłości. Jezus wie o nim doskonale. Nie zapychajmy go przelotnym hamburgerem uczucia, ale pozwólmy jedynej prawdziwej Miłości zastawić stół dla nas i w nas...
W nas... dla innych!
***
Jeszcze jedno... Podczas uczty i ucztujący się cieszą, i przygotowujący ucztę. Jest pewna wymiana dóbr. Chcę zacytować św. Faustynę, która w Dzienniczku w nr 1120 napisała:
Nie umiem żyć bez Boga, ale czuję, że i Bóg nie może zaznać szczęścia beze mnie, choć absolutnie sam sobie wystarcza.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczucia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczucia. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 grudnia 2012
poniedziałek, 12 marca 2012
12 III, gniewie mój, o co chodzi?
Pełen gniewu [Naaman] zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: „Mój ojcze, gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał?... 2 Krl 5,1-15a...Na słowa [Jezusa] wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go... Łk 4,24-30
Dzisiejsze Słowo medytuję pod znakiem gniewu.
Co za tym gniewem się mieści? Myślę, że niespełnione oczekiwania.
Poddanie się takiemu gniewowi zamyka drogę do uzdrowienia, do przyjęcia zbawienia, wyrzuca Jezusa z życia.
Mi też nie jest obcy gniew. Jest to uczucie głęboko ludzkie. I dobrze, bo przez nie też Bóg przemówić potrafi. Katechizm mówi, że uczucia są neutralne, ale postępowanie według nich podlega ocenie moralnej.
Gdy rodzi się we mnie gniew, to bardzo dobry moment, by zapytać co on mi chce powiedzieć. On niesie konkretne przesłanie ze sobą. Jeśli niesie ze sobą frustrację niespełnionych oczekiwań, to jest to zbawienny moment do nawrócenia.
środa, 7 marca 2012
7 III, na "wzór" Jezusa
...Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. Mt 20,17-28"Na wzór Syna Człowieczego"...
Kiedyś studiowałam matematykę. Ile radości sprawiało odkrycie wzoru, według którego można już było rozwiązać szereg zadań z pewnego obszaru.
Może miłość do matematyki sprawiła, że dzisiaj właśnie na tym słowie "wzór" się zatrzymałam. :)
W formacji się mówi, że Chrystus ma być naszą formą, w pewnym sensie takim wzorem, według którego mamy kształtować swoje działania, swoje myślenie. Nie mogę jednak podejść do tego zewnętrznie, ten "wzór" nie działa w sposób mechaniczny...
"Na wzór" Jezusa, to znaczy mając Jego postawę i Jego uczucia wobec ludzi i wobec Ojca. Inaczej wszystko do kitu, bo jak pisze św. Jan od Krzyża "nawet szatan potrafi trochę pocierpieć dla wywyższenia się".
***
Trochę lektury. Vita Consecrata, nr 65:
Głównym celem procesu formacyjnego jest przygotowanie człowieka do całkowitego poświęcenia się Bogu przez naśladowanie Chrystusa w służbie misji. Odpowiedzieć „tak” na Boże powołanie i osobiście troszczyć się o rozwój własnego powołania — oto niezbywalna powinność każdego powołanego, który musi otworzyć przestrzeń swojego życia na działanie Ducha Świętego i ofiarnie zaangażować się w proces formacyjny, przyjmując z wiarą pomoc ludzi, których daje mu Bóg i Kościół.
Formacja musi zatem docierać głęboko do wnętrza osoby, tak aby każda jej postawa i czyn, zarówno w doniosłych momentach życia, jak i w codziennych okolicznościach, ujawniała jej całkowitą i radosną przynależność do Boga. Zważywszy, że ideałem życia konsekrowanego jest upodobnienie się do Pana Jezusa i do Jego całkowitej ofiary z siebie, cała formacja powinna zmierzać przede wszystkim do osiągnięcia tego celu. Ma to być proces stopniowego przyswajania sobie myśli i uczuć Chrystusa ku Ojcu.
piątek, 13 stycznia 2012
13 I, ucieszyć się
Wydarzenie z paralitykiem (Mk 2,1-12) jeszcze bardziej umocniło mnie w powrocie do psalmu responsoryjnego:
Błogosławiony lud, który umie się cieszyć
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem,
wywyższa ich Twoja sprawiedliwość.
Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi,
a przychylność Twoja dodaje nam mocy.
Bo do Pana należy nasza tarcza,
a król nasz do Świętego Izraela. Ps 89
Umieć cieszyć się. Umieć ucieszyć Bogiem. Umieć ucieszyć się człowiekiem. Umieć ucieszyć się sobą. Umieć ucieszyć się trudem. Umieć ucieszyć się spotkaniem. Umieć ucieszyć się wymaganiem. Umieć ucieszyć się walką. Umieć ucieszyć się chorobą. Umieć ucieszyć się docieraniem się.
Wszystko się dzieje w Jego obecności. Jego przychylność (i bądźmy jej pewni!) dodaje nam mocy. Szczęśliwy więc lud, który umie się cieszyć!
Po prostu uczmy się cieszyć, uczmy się ucieszyć małym dobrem.
czwartek, 17 listopada 2011
17 XI rozpoznawać Obecność
Chcę dziś zatrzymać się przy Jezusie właśnie takim ludzkim i zapłakać wraz z Nim. Zapłakać też nad sobą, że nie rozpoznaję czasu Jego nawiedzenia i nie poznaję częstokroć tego, co służy pokojowi.
Modlę się więc o łaskę rozpoznawania Jego Obecności i przyjęcia Jego Obecności: w euforii i w depresji... Jego pokój jest głębszy niż uczucia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
