Bardzo smutna ta perykopa.
Rzecz się ma dopiero po rozmnożenia chleba. Jednak faryzeusze domagają się znaku w tej chwili. Testują Jezusa, chcą mieć nad Nim kontrolę, by czynił cuda na ich warunkach.
Czy nie bywam czasem do nich podobna?
***
Dobre słowo, aktualizacja tej perykopy do nas (za deon.pl):
Zawsze są takie miejsca, takie okoliczności, czy też są ‘jacyś faryzeusze’, którzy będą wystawiać nas ‘na próbę’, ‘domagając się jakiegoś znaku’ czy oczekując jakichś zachowań. To może być także moje ‘niezadowolenie’ z tego, co mam, co dane mi jest przeżyć. Takie ‘wystawianie Boga na próbę’, niezadowolenie albo i nieumiejętność dostrzegania, że to, co przeżywam jest rzeczywiście wyjątkową łaską, która jest najlepszą i jedyną odpowiedzią na moje potrzeby. Człowiek zbyt przywiązany do własnych wyobrażeń i skoncentrowany na swoich potrzebach nie jest w stanie dostrzec daru łaski, jaki ma na wyciągnięcie ręki. (P. Kosiński SJ)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz