Nawet będąc z Nim nie ominą nas burze. I nie będziemy lepsi od apostołów, będziemy wołać z pretensjami: "gdzie jesteś? dlaczego? nie obchodzi Cię?"
Wołajmy! Budźmy Go!
Nie szukajmy zbawienia poza Jezusem. Bądźmy z Nim. U-spokoi nas.
Fot. przez to właśnie jezioro się przeprawiali, kiedy przyszła burza
***
coś z netu (od benedyktynów):
"... nie każda myśl, która się pojawia, jest już problemem – problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy ją zauważać. [...] brak czujności nie jest neutralny. Bo jeśli nie pytamy, dokąd prowadzą nasze myśli, bardzo szybko zaczynają one prowadzić nas same – zwykle w kierunku, którego nie wybralibyśmy świadomie".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz