Od wyjazdu do klasztoru nie żyję już z moją rodziną. Owszem odwiedzam w wakacje i chętnie przebywam wsród nich. Czasem "odwiedzam" na wideorozmowach. Są mi bliscy. Moi. Kochani. Jest wobec nich modlitwa, życzliwość, troska itp...
Dziś też przed chwilą "byłam" w Wilnie, u moich.
A pisząc ten komentarz, czy raczej echo Słowa Bożego, rodzi się we mnie pytanie: jak mi jest w rodzinie Jezusa? Jest we mnie decyzja na pełnienie woli Bożej, jest jej rozeznawanie i pragnienie... więc jestem z rodziny Jezusa.
On też mnie odwiedza i to codziennie :). Więcej - jest zawsze w moim zasięgu.
Wdzięczność.
Fot. fresk z Kalisza - kto kogo trzyma za rękę, Jezus Maryję, czy Maryja Jezusa? ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz