
Dla mnie dziś naocznym komentarzem do Ewangelii było obserwowanie małego dziecka, które sobie wędrowało po katedrze. Chodziło jak nakręcona zabawka :). Ale w momencie podejścia do małego schodka, który miał może 5 cm wysokości stawało, jakby natrafiało na mur nie do przebycia. Jeszcze nie potrafiło podnieść nóżki, jeszcze nie umiało.
Ale przecież za kilka miesięcy a może i wcześniej będzie to robiło bez zastanowienia.
Ja w życiu duchowym nie raz podchodzę do jakiegoś schodka, który wydaje mi się ogromną górą, nie do przebycia.
A jednak nawet talenty u bankierów musiały mieć czas na procentowanie... :)
Mój Boże, dzięki Ci za Twoją cierpliwość i za czas na moje dorastanie do odpowiedzi na Twoją miłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz