Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielgrzymka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielgrzymka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 sierpnia 2014

26 VIII, stągiew, służba i pielgrzymowanie

A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. J 2,1-11

Jestem z jednej strony stągwią, która ma być wypełniona aż po brzegi... Czym? - moją codziennością, zwykłymi obowiązkami, spotkaniami, pracą, zwyczajnością, moją miłością, zaangażowaniem w pełni.
Ale jestem też służbą, która napełnia tę stągiew codzienności prostą wiarą aż po brzegi!
Reszta należy do Pana, który przemienia wodę codzienności mego życia w najlepsze wino... W którym momencie to się dzieje? Nie wiem! Ale wiem, że przemienia, jeśli tylko ja napełniam i Mu przynoszę.

A Maryja jest i czuwa. Zawsze Mu podpowie na czas... Więc Ona w życiu naszym jest KONIECZNA! Trzeba Ją zapraszać, zabierać do naszych spraw.
W tym celu, ale też w celu pozdrowienia Maryi w dniu Jej jasnogórskich imienin pielgrzymowałam (23-26 VIII) ze współsiostrą (same we dwie) z Krakowa na Jasną Górę.

niedziela, 10 marca 2013

10 III, pielgrzymowanie w codzienności

Manna ustała następnego dnia, gdy zaczęli jeść plon tej ziemi. Nie mieli już więcej synowie Izraela manny, lecz żywili się tego roku z plonów ziemi Kanaan. Joz 5, 9a.10-12

Wróciłam z pielgrzymowania, by dalej w codzienności pielgrzymować.
Chodziłam przez te kilkanaście dni za Jezusem po śladach Jego historycznych, by teraz dalej w codzienności iść Jego śladami. Widziałam miejsca, dotykałam miejsc Jego obecności. Przekonywał mnie o miłości, uczył mnie miłowania.
Czy jestem pojętną uczennicą? Nie wiem, to się okaże...
Chciałabym Go zaskoczyć. Zaskoczyć, że pomimo wszystko słuchałam Go uważnie i patrzyłam, że chłonęłam, że niosę w sobie Jego naukę, że Jego miłość odcisnęła się w moim sercu jak pieczęć.
Wróciłam do siebie, do swej dzisiejszej ziemi obiecanej, ziemi danej mi przez Pana. Tu i teraz danej. I tu i teraz będę się żywić plonami z tej ziemi.
Tu łamie dla mnie Chleb - swoje Ciało i nie pozwala się smucić nienasyceniem. Laetare wzywa do radości. Nie zabraknie niczego, bo wszystko w zasięgu ręki: "moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy..." Łk 15, 31

Dziś tylko tyle pisania. Będę jakoś powoli wrzucać "pamiątki" duchowe z Ziemi Świętej, by oddać chwałę Panu przez dzielenie się Jego darami.

Fot. Daje się Pan poznać po łamaniu Chleba. Ostatnie zdjęcie już po opuszczeniu Jerozolimy, zdjęcie zrobione przeze mnie w Emaus.

środa, 27 lutego 2013

27 II, oto idziemy do Jerozolimy

Mając udać się do Jerozolimy,
Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich:
«Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie.
Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Mt 20, 17-28

"Oto idziemy do Jerozolimy"...
Jak realnie brzmią dziś te słowa...
Polecam się modlitwie, by nie był to czas stracony. Bym zbliżyła się wewnętrznie do Jezusa, bym w Nim bardziej się rozmiłowała.
I bym dotknęła pustego grobu z wielką bojaźnią i wielką radością.
Jezu, otwórz moje oczy i moje serce. Uwielbiony bądź w tej pielgrzymce.