Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. (2 Kor 4,7n)
Serdecznie i radośnie rozbroił mnie ten tekst. Zwłaszcza, że od kilku dni przyplątało się jakieś choróbsko, z którym nie daję sobie rady. Czuję się więc jak rozbite gliniane naczynie, które szuka swoich części i chciałoby jakoś się posklejać :)...
Wierzę, że scalenie nastąpi i chyba nie moją siłą, ale tymczasem mogę się skupić bardziej na Skarbie, jaki to naczynie zawiera. Skarbem tym jest życie Jezusa we mnie, od chrztu we mnie obecne. Życie Jezusa, które karmi się Komunią świętą. Cieszę się, że wczoraj udało mi się przyjąć Jezusa w "Bożym Ciele"- w Najświętszym Sakramencie. (Polecam dobrą lekturę o Trawieniu Boga).
Ten mój Skarb dotykam w modlitwie, ten mój Skarb oglądam i spotykam w decyzjach i nawróceniach, ten mój Skarb kocham moim własnym sercem. Wiem, że ten Skarb "rwie się" do Właściciela... jak Syn do Ojca. Wdzięczność jest we mnie, kiedy rozpoznaję i odnajduję w sobie to, co mi udzielono.
Tymczasem trwając w niemocy zdrowotnej przypominam sobie i dzielę się tym, że:
- jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe ... nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga (Rz 8,38).
- dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach. Natomiast trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni (ĆD [23] - czyli św. Ignacy), aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele (por. 2 Kor 4,7-15.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obojętność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obojętność. Pokaż wszystkie posty
piątek, 16 czerwca 2017
niedziela, 29 września 2013
29 IX, cezura obojętności
"Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz..." Łk 16.19-31
Nie bogactwo jest tu piętnowane i nie żebranie jest wychwalane.
To obojętność jest tą cezurą, która oddziela bogacza od Łazarza.
Ilu z nas słucha tej przypowieści Jezusa i myśli, że niewiele ma wspólnego z bogaczem?! Ale ta cezura obojętności nie idzie według majątku, tylko według serca.
Jezu, uczysz mnie wrażliwości. I na tego bezimiennego dla mnie biedaka, którego wolę ominąć na ulicy, i na tą osobę, która mieszka blisko mnie, a też może z własnymi wrzodami nie radzi sobie...
Jezu, uczyń serce moje według Serca Twego.
Nie bogactwo jest tu piętnowane i nie żebranie jest wychwalane.
To obojętność jest tą cezurą, która oddziela bogacza od Łazarza.
Ilu z nas słucha tej przypowieści Jezusa i myśli, że niewiele ma wspólnego z bogaczem?! Ale ta cezura obojętności nie idzie według majątku, tylko według serca.
Jezu, uczysz mnie wrażliwości. I na tego bezimiennego dla mnie biedaka, którego wolę ominąć na ulicy, i na tą osobę, która mieszka blisko mnie, a też może z własnymi wrzodami nie radzi sobie...
Jezu, uczyń serce moje według Serca Twego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

