Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gościnność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gościnność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 listopada 2011

15 XI zejść z "wyżyn"

... był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. Łk 19,1-10

Ciekawe, co jest moją sykomorą na którą się wdrapałam, by widzieć i ogarniać przechodzącego Jezusa? Z jakich "wyżyn" ja muszę zejść i to prędko, bo Jezus chce się zatrzymać w moim domu?
W czym czuję się mała, że muszę "z góry" podchodzić do rzeczywistości?
Jezu, wypatruję Cię... spojrzyj w moją stronę, zajrzyj w moje oczy - chcę Cię przyjąć u siebie, bo Ty schodzisz do mnie.

niedziela, 18 lipca 2010

przyjęcie Jezusa w moim życiu

Ostatni dzień pierwszej połowy życia... Oczywiście pod warunkiem, że "jesteśmy mocni"... :)
W każdym bądź razie jakiś przełom.

W tym kontekście przeżywam dzisiejsze Słowo. Doświadczam, że Jezus zatrzymuje się u mnie. Że we mnie, w moim życiu są Marta i Maria. Jezus mówi mi dziś, na półmetku, co jest najważniejsze: mówi o cząstce w moim życiu, której nie zostanę pozbawiona.
Nawet jeśli proporcja Marty i Marii w moim sercu nie zawsze jest właściwa, to dziś cieszę się, że ta cząstka miłości Marii jest! Nią się cieszę. A i "moja" Marta przy "mojej" Marii dojrzewa w coraz bardziej bezinteresownej służbie.

Jezu, cieszę się i dziękuję Ci, że moje życie jest miejscem Twojej przyjaźni.
.