... był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. Łk 19,1-10Ciekawe, co jest moją sykomorą na którą się wdrapałam, by widzieć i ogarniać przechodzącego Jezusa? Z jakich "wyżyn" ja muszę zejść i to prędko, bo Jezus chce się zatrzymać w moim domu?
W czym czuję się mała, że muszę "z góry" podchodzić do rzeczywistości?
Jezu, wypatruję Cię... spojrzyj w moją stronę, zajrzyj w moje oczy - chcę Cię przyjąć u siebie, bo Ty schodzisz do mnie.