niedziela, 29 marca 2026

29 III, Jezu, dziękuję

... Zaklinam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży? Jezus mu odpowiedział: Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego na obłokach niebieskich. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Jak wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci. Wówczas zaczęli pluć Mu w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go i szydzili: Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Cię uderzył!...  (Mt 26, 14 – 27, 66)

W tym roku uderzyło mnie to upokorzenie, którego dopuszczają się wobec Jezusa najpierw Żydzi (jak w tym cytowanym wyżej fragmencie), jak też potem żołnierze rzymscy.
I Jego cierpliwość.
Jezu, patrzę na Ciebie. Trudne to jest patrzenie. Nie jestem lustrem, które odbija Twoją postawę... 
Jezu, zmiłuj się nade mną. Wybaw mnie ode mnie... i zła wszelkiego.
Dziękuję Ci, Jezu.

Fot. Jerozolima, przy kościele w Betfage, skąd Jezus jechał na osiołku do miasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz