
Żadne nasze czyny zewnętrzne czy wewnętrzne nie mają wpływu na Bożą miłość do nas. Bóg nas kocha, po prostu kocha, to Jego natura. To że my tej miłości nie rozumiemy czy raczej rozumiemy po swojemu, to już inna sprawa.
Kiedy ostatnio mówiłam o chrzcie i o niezatartym znamieniu chrztu świętego, uświadomiłam to sobie raz jeszcze.
Nasze akty nie mają wpływu na Miłość Boga, nie są w stanie zmusić Go do tego, by przestał nas kochać. Możemy "tylko" powiedzieć Bogu "nie" i tym samym spowodować, że rzeczywistość dziecięctwa Bożego zostanie w nas "zamrożona", że nie będziemy korzystać z darów i skarbów, których Bóg w swojej hojności pragnie nam udzielać. Chrzcielne znamię to istotowa zmiana o charakterze wiążącym, miłosnym i wiecznotrwałym.
a my sami? możemy się odłączyć, prawda? z własnej winy lub złego wyboru...
OdpowiedzUsuńmy sami tak, niestety,
OdpowiedzUsuńczasem to my sami jesteśmy dla siebie najniebezpieczniejszym wrogiem...