Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. (Mk 4,35-41)
Przy zbudzeniu Jezusa wyszła na jaw cała pretensja ludzka, jaką człowiek obdarza swego Stwórcę: nie obchodzę Cię!
Rozpoznajmy też w sobie tę pretensję, przyznajmy się do niej, każdy jakąś cząstkę tego ma... Ale też zróbmy jeszcze coś, zauważmy Jego Obecność w naszej łodzi życiowej. On jest we wszystkich naszych burzach, kryzysach, niepokojach. Jeśli śpi, to Go budźmy. On jest Panem tych wzburzonych fal.
Jeszcze słowo do I czytania (2 Sm 12,1-7a.10-17). Natan opowiada przypowieść Dawidowi i ten, mając wrażliwe serce oburza się. Ta przypowieść była o nim i Natan mu to pokazał, a Dawid uznał swój grzech. Czasem bywamy tak zafiksowani, że nie widzimy swoich błędów, ale jeśli jest w nas odrobina wrażliwości to słuchając przypowieści Jezusa i modląc się modlitwą rachunku sumienia, jesteśmy wstanie zobaczyć siebie w danej przypowieści. Ku nawróceniu, ku życiu. Bo Bóg jest dobry.
Fot. z internetu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty
sobota, 30 stycznia 2016
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
18 VIII, idź za Jej głosem
«Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?»
Odpowiedział mu: «Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania» [...]
«Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną».
Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Mt 19,16-22
Ta Ewangelia nie pozostawia mnie obojętną. Ona wprowadza mnie w kryzys, domaga się pewnego zmagania, walki, decyzji...
Życie według przykazań prowadzi ku Życiu. Jednak... "jeśli nie miałbym miłości, to nawet gdybym rozdał na jałmużnę wszystko co posiadam, nic mi nie pomoże..." (por 1 Kor 13)
"Chodź za Mną" - ale najpierw zostaw swoje - Miłość wzywa, wzywa Ten, który jedynie jest Dobry. Bywam czasem zasmucona, bo nie chcę zostawić swojego, bo to moje dodaje mi pewności (nawet jeśli tylko pozornej...). Czy zaufam Jezusowi? Czy kolejny krok za Nim uczynię? Nawet jeśli to krok ku Golgocie...Jego droga jest taka, ale sprawdzona.
Szczęście i radość jest na wyciągnięcie ręki (i ma swoją cenę), wybór należy do mnie (jak w Twoim życiu - do Ciebie).
Nie potrafię się oprzeć, by tego nie napisać.
Przed wyjazdem do klasztoru Mama podrzuciła mi kartkę ze słowami: "Gdy Miłość cię woła, idź za Jej głosem". Gdzie Ona idzie? - poszła na krzyż, tam się wypełniła, stała się doskonała, bezinteresowna. Dziś mi się to przypomniało, po 21 latach, przypadkowo? Chyba nie :).
«Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną».
Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Mt 19,16-22
Ta Ewangelia nie pozostawia mnie obojętną. Ona wprowadza mnie w kryzys, domaga się pewnego zmagania, walki, decyzji...
Życie według przykazań prowadzi ku Życiu. Jednak... "jeśli nie miałbym miłości, to nawet gdybym rozdał na jałmużnę wszystko co posiadam, nic mi nie pomoże..." (por 1 Kor 13)
"Chodź za Mną" - ale najpierw zostaw swoje - Miłość wzywa, wzywa Ten, który jedynie jest Dobry. Bywam czasem zasmucona, bo nie chcę zostawić swojego, bo to moje dodaje mi pewności (nawet jeśli tylko pozornej...). Czy zaufam Jezusowi? Czy kolejny krok za Nim uczynię? Nawet jeśli to krok ku Golgocie...Jego droga jest taka, ale sprawdzona.
Szczęście i radość jest na wyciągnięcie ręki (i ma swoją cenę), wybór należy do mnie (jak w Twoim życiu - do Ciebie).
Nie potrafię się oprzeć, by tego nie napisać.
Przed wyjazdem do klasztoru Mama podrzuciła mi kartkę ze słowami: "Gdy Miłość cię woła, idź za Jej głosem". Gdzie Ona idzie? - poszła na krzyż, tam się wypełniła, stała się doskonała, bezinteresowna. Dziś mi się to przypomniało, po 21 latach, przypadkowo? Chyba nie :).
Subskrybuj:
Posty (Atom)

