sobota, 11 stycznia 2025

11 I, masz życie wieczne?

Kto wierzy w Syna Bożego, ten ma w sobie świadectwo Boga; kto nie wierzy Bogu, uczynił Go kłamcą, bo nie uwierzył świadectwu, jakie Bóg dał o swoim Synu. A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia. O tym napisałem do was, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne. (1 J 5, 5-13)

Jeśli wierzysz w imię Syna Bożego, masz życie wieczne. Ta prawda jest zdumiewająca i jest odnawiająca.
Mam życie wieczne. Koniec. Kropka. Trzeba tę prawdę zasymilować, żeby "żyła" we mnie :)

piątek, 10 stycznia 2025

10 I, dziś spełniają się te słowa

Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: «Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana». (Łk 4, 14-22a)

Jak niezwykłym doświadczeniem jest słuchanie tego słowa w roku ogłoszonego jubileuszu! To się dzieje. "Dziś spełniają się te słowa". Zwłaszcza kiedy słucham ich razem z kandydatami do chrztu czy do bierzmowania (ci drudzy, to często ludzie z pokręconymi ścieżkami życia). Bóg prostuje ich ścieżki, wyprowadza ich na wolność, zaczynają widzieć więcej... 

Fot. jubileuszowy krzyż w katedrze wileńskiej - drzewo życia

wtorek, 7 stycznia 2025

7 I, po Królach ;)

Nie miałam możliwości, żeby wczoraj napisać posta. A dziś już „po Królach”… A co zostało mi po Królach? Złota nie mam, kadzidło wypaliło się na ołtarzu po wczorajszych nieszporach ;), mirra wiedzie mnie właśnie na pogrzeb rodzinny babci Wali…
Zostało też zdjęcie zrobione w katedrze na Mszy świętej z obcokrajowcami - kolęda Cicha noc po chińsku.
Została też nadzieja, że wyruszenie za gwiazdą i droga ta, ma sens. 
Mędrcy wyruszyli w jakimś momencie, nie wiedząc co zobaczą. Czy to, co zobaczyli usatysfakcjonowało ich w pełni? Czy jeszcze na miejscu w Betlejem musieli przebyć drogę z głowy do serca? Czy Bóg ich zaskoczył?
Fakt, że oddali pokłon i zostawili swoje dary. Doszli i spełnili. Ich droga utwierdza, że wierność się opłaca.
Poganami byli. Poganie - pierwsi oddają pokłon. Ostatni pierwszymi.
W moim sercu, w moich myślach i postawach rodzą się czasem decyzje wyruszenia - nie chodzi o ruch zewnętrzny - chodzi o wyruszenie z zasiedziałego gniazdka wygody, przyzwyczajeń czy z gniazdka trosk lub ocen…. Tak sobie myślę, że w drodze powołania, kolejne wewnętrzne nawrócenia, może kiedyś też to ostatnie, będą pierwsze. Będą najistotniejsze. Będą spełnieniem drogi. Będą spotkaniem.
***
Ballada o trzech królach (1944r.)
Krzysztof Kamil Baczyński 

Tajemnicę przesypując w sobie 
jak w zamkniętej kadzi ziarno, 
jechali trzej królowie 
przez ziemię rudą i skwarną. 

Wielbłąd kołysał jak maszt, 
a piasek podobny do wody; 
i myślał król: "Jestem młody, 
a nie minął mnie wielki czas. 

I zobaczę w purpurze rubinów 
ogień, siły magiczny blask; 
może stanę się mocniejszy od czynów
przez ten jeden, jedyny raz". 

Tygrys prężył siłę jak wąż, 
mięśnie w puchu grały jak harfa. 
Na tygrysie jechał drugi mąż, 
siwą grzywę w zamyśleniu szarpał.

"Teraz – myślał – po latach tylu, 
gdy zobaczę, jak płomienie cudu drżą,
moje czary skarbów mi uchylą, 
moje wróżby nabiegną krwią. 

Ziemia pełna jak złoty orzech, 
pęknie na niej skorupy głaz, 
usta jaskiń diamentowych otworzy 
przez ten jeden, jedyny raz." 

Trzeci król na rybie 
wielkiej jak wyspa jechał 
przez stepy podobne szybie 
błękitnej pod wiatru miechem. 

Nucił: "Po latach stu 
kwiat początku i końca ogień 
w jedno koło związanych nut 
gdy zobaczę, sam się stanę Bogiem. 

W suche liście moich ciemnych ksiąg
spłynie mądrość odwiecznych gwiazd 
i osiądzie w misie moich rąk 
przez ten jeden, jedyny raz". 

A w pałacach na lądach zielonych, 
co jak sukno w wzburzonej fali, 
mieli króle trzej błękitne dzwony, 
w których serca swe na co dzień chowali. 

A tak śpiesznie biegli, że w pośpiechu
wzięli tylko myśli pełne grzechu. 

Więc uklękli trzej królowie zadziwieni,
jak trzy słupy złocistego pyłu, 
nie widzący, że się serca trzy po ziemi
wlokły z nimi jak psy smutne z tyłu. 

I spojrzeli nagle wszyscy trzej, 
gdzie dzieciątko jak kropla światła, 
i ujrzeli, jak w pękniętych zwierciadłach,
w sobie – czarny, huczący lej. 

I poczuli nagle serca trzy, 
co jak pięści stężały od żalu. 
Więc już w wielkim pokoju wracali,
kołysani przez zwierzęta jak przez sny.

Wielbłąd z wolna huśtał jak maszt,
tygrys cicho jak morze mruczał, 
ryba smugą powietrza szła. 

I płynęło, i szumiało w nich jak ruczaj.
Powracali, pospieszali z wysokości 
Trzej królowie nauczeni miłości. 

niedziela, 5 stycznia 2025

5 I, namiot

... A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. (J 1, 1-18)

Jedno zdanie z całego prologu Janowego. Wiemy, że dosłownie z greckiego "εσκηνωσεν" (zamieszkało) oznacza "rozbiło namiot wśród nas". A co na to łacina? :) Po łacinie namiot to jest tabernaculum. 
Nasz Założyciel lubił, kiedy na skrzynkę tabernaculum nakładałyśmy konopea, wówczas wyglądało rzeczywiście jak namiot...

sobota, 4 stycznia 2025

4 I, staję się

... Ktokolwiek narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże; taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga. Dzięki temu można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła: kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata. (1 J 3, 7-10)

No to mamy problem :( pomyślałam. Na pewno ja mam. Grzeszę. Czyżbym z Boga się nie narodziła?
Na szczęście przypomniałam sobie, że kilka stron wcześniej tenże św. Jan pisał: "Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki". 1 J 1, 8-10
Czy mam się nie przejmować grzechem? Brakiem miłości?
Mam się przejmować. 
Bo ciągle się rodzę jako dziecko Boga. Jak to mówili pierwsi chrześcijanie: "chrześcijaninem nie jest się, chrześcijaninem się staje".

piątek, 3 stycznia 2025

3 I, dzięki Jezusowi

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest... (1 J 2, 29 – 3, 6)

Tylko w Jezusie Chrystusie i przez Niego jesteśmy dziećmi Bożymi. Rzeczywiście nimi jesteśmy! Słowo Boże nam to potwierdza. Ale jeszcze w nas jest wiele "świata" Janowego, tego, który Boga nie rozpoznaje. Stąd i sami o sobie nie wiemy, że mamy tę moc, moc miłości Ojca. Musimy ją odkrywać, jej wciąż na nowo doświadczać. 

czwartek, 2 stycznia 2025

2 I, teraz trwajcie

... Teraz właśnie trwajcie w Nim, dzieci, abyśmy, gdy się zjawi, mieli ufność i w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu. (1 J 2, 22-28)

W tym jednym zdaniu jest zadanie na chwilę obecną (teraz trwajcie w Nim), jest owoc tego trwania (ufność) i konsekwencja (nie doznali wstydu, kiedy się zjawi).
Tak niewiele - trwanie w Nim - i tak wiele...

Fot. lampka wieczna przypomina o Jego Obecności pośród nas.

środa, 1 stycznia 2025

1 I, dary na rok jubileuszowy

„Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem”. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił». (Lb 6, 22-27)

Boże,  Ty przez dziewicze macierzyństwo Najświętszej Maryi Panny obdarzyłeś ludzi łaską wiecznego zbawienia, spraw, abyśmy doznawali orędownictwa Dziewicy, przez którą otrzymaliśmy Twojego Syna, Dawcę życia.  (kolekta)

Błogosławieństwo i kolekta z prośbą o orędownictwo Maryi, takie dwa mocne dary dostajemy na początek roku. Pierwsze słowo Boga do nas na początek roku, to słowo błogosławieństwa. Kiedyś słuchałam kazania bpa Grzegorza Rysia z 2019 r na temat błogosławieństwa z Lb (tu link do całego kazania ). Dziś je znowu sobie przywołałam w krótkich słowach, choć robiłam to już temu, ale tym razem i swoje trzy grosze dodam ;):

Niech cię Pan błogosławi - Bóg chce nam dawać. To pierwsze błogosławieństwa dotyczy rzeczy materialnych. "Niech ci Bóg błogosławi, aby to co posiadasz było błogosławione" - hebrajska Biblia.

Niech cię Pan błogosławi i strzeże - Bóg potrafi dać, ale potrafi też ustrzec to, co daje. Bóg nie przeskakuje ludzkich potrzeb.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą - rozumiano to w tradycji żydowskiej tak, że chcę zobaczyć Oblicze Boga w Torze, w Psalmach. Pragnienie człowieka - zobaczenie Boga: "pokaż mi swoją twarz". Nie mogę patrzeć Bogu w twarz, ale mogę popatrzeć w lustro, w którym się Bóg przegląda. To lustro, to Księga Boga, Słowo Boga. Ta Księga promienieje, tzn. daje światło! Rozpromienia się nade mną... 

I niech Cię obdarzy swą łaską - jeśli mam już te 3 powyższe błogosławieństwa (jeśli mam od Boga jeść i pić, jeśli mam minimum dobrobytu i jeśli oglądam odbicie Jego twarzy w Słowie i ono steje się  światłem dla mnie. to czego jeszcze potrzebuję?), to co jeszcze mogę dostać od Boga? Potrzebuję jeszcze łaski. Tę łaskę interpretuje się jako przyjaźń. Człowiek realizuje się w relacjach, Bóg chce nas błogosławić przyjaźnią. Przyjaźnią ze sobą i z ludźmi. Światło, które dostajemy od Boga nie jest tylko dla prywatnego szczęścia...

Niech zwróci ku tobie oblicze swoje...  - tzn., żebym nie musiał odwracać głowy od Boga! Bóg chce byśmy się spotykali się twarzą w twarz. Nie odwraca ode mnie swej twarzy. -> Bóg nie gniewa się na mnie! Potrzeba takich relacji, w których udzielone jest nam przebaczenie!

Na końcu jest życzenie pokoju: i niech cię obdarzy pokojem - jak nie masz pokoju, to to wszystko, co wyżej jest zakwestionowane. W tym błogosławieństwie dostajesz od Boga zdolność, byś pierwszy przemówił do drugiego człowieka, którego uważasz za swojego rywala, wroga, jak Ezawa (wartość liczbowa słowa Ezaw i pokój ta sama). (Jakub był przerażony perspektywą spotkania Ezawa). "Zobaczyłem twoją twarz jako twarz Boga....W twojej twarzy jest twarz Boga" - powiedział Jakub do Ezawa pierwsze słowa w spotkaniu. Pokój jest wtedy, kiedy pierwszy możesz wyjść do kogoś, kogo traktujesz jako swego przeciwnika.

Moc tego błogosławieństwa jest mocą na ten Rok Jubileuszowy, bez mocy tego błogosławieństwa nie damy rady skorzystać z darów, jakie są przygotowane dla nas na ten rok.
Serdeczności moim Czytelnikom, dziękuję, że jesteście, choć często ukryci. Niech każdą z Was i każdego to błogosławieństwo dotknie najczulej i najgłębiej. Przy końcu dnia odmówię to błogosławieństwo myśląc o Was i modląc się za Was. I obyśmy doznawali orędownictwa Świętej Bożej Rodzicielki - Theotokos.

Fot. takie skarby w szczecińskiej katedrze

poniedziałek, 30 grudnia 2024

30 XII, niech nabiera mocy

... A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.  (Łk 2, 36-40)

Niech Dziecię Jezus nabiera w nas (we mnie) mocy, niech rośnie. Niech rośnie Miłość we mnie. A codzienna Eucharystia jest dla mnie jak przebywanie prorokini Anny w świątyni. 
„Jedynym lekarstwem na zwiotczenie słabnącej wiary jest Komunia święta. Najświętszy Sakrament, zawsze w pełni z sobą, doskonały, kompletny i nienaruszalny, nie działa w nikim z nas całkowicie i raz na zawsze. Podobnie jak akt wiary, musi trwać i wzrastać poprzez praktykę”. (John Ronald Reuel Tolkien, List 250 - za deon.pl)

niedziela, 29 grudnia 2024

29 XII, spodziewam się (!)

Rok Jubileuszowy w naszym zasięgu otwarto. W naszym zasięgu, czyli nie tylko już w Rzymie, ale na odległość czasem kilku kilometrów, czasem kilku kroków.
Nie będę się wymądrzać pisząc o jubileuszach w Biblii czy w historii chrześcijaństwa. Tego jest trochę w necie. Sama doświadczyłam łaski jubileuszowej w 2000 roku, składając (będąc dopuszczona:) śluby wieczyste i otrzymując pieczęć konsekracji. 
Odnowienia miłości Bożej we mnie i odnowienia we miłości do Boga i do ludzi - takich łask się spodziewam. I o nie pokornie proszę mego Boga.

Z bulli "Spes non confundit” ogłaszającej Rok Jubileuszowy (cała bulla TUTAJ):

... To właśnie Duch Święty, swoją nieustanną obecnością na drodze Kościoła, promieniuje w wierzących światłem nadziei: podtrzymuje ją jak pochodnię, która nigdy nie gaśnie, aby wspierać i ożywiać nasze życie. Istotnie, nadzieja chrześcijańska nie zwodzi ani nie rozczarowuje, ponieważ opiera się na pewności, że nic i nikt nigdy nie będzie w stanie oddzielić nas od Bożej miłości: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? [...] Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” ( Rz 8, 35.37-39). Dlatego nadzieja ta nie ustępuje w obliczu trudności: opiera się na wierze i karmi się miłością, a tym samym pozwala iść naprzód w życiu. Św. Augustyn pisze na ten temat: „Nie można żyć w jakimkolwiek stanie bez tych trzech uczuć duszy: wierzenia, ufania i kochania”.

... Szczęście jest powołaniem istoty ludzkiej, celem, który dotyczy każdego.

Ale czym jest szczęście? Jakiego szczęścia oczekujemy i pragniemy? Nie przelotnej radości, ulotnej satysfakcji, która raz osiągnięta, domaga się coraz więcej, w spirali chciwości, w której ludzka dusza nigdy nie jest nasycona, lecz coraz bardziej pusta. Potrzebujemy szczęścia, które jest definitywnie spełnione w tym, co nas spełnia, to znaczy w miłości, abyśmy mogli powiedzieć, już teraz: Jestem kochany, a zatem istnieję; i będę istniał na zawsze w Miłości, która nie zawodzi i od której nic i nikt nigdy nie będzie w stanie mnie oddzielić. Przypomnijmy raz jeszcze słowa Apostoła: „Jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8, 38-39). 

...Pozwólmy, by od teraz pociągnęła nas nadzieja i pozwólmy, by przez nas stała się zaraźliwa dla tych, którzy jej pragną. Niech nasze życie mówi im: „Ufaj Panu, bądź mężny, niech się twe serce umocni, ufaj Panu!” (Ps 27, 14). Niech moc nadziei wypełnia naszą teraźniejszość, w ufnym oczekiwaniu na powrót Pana Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie cześć i chwała teraz i na przyszłe wieki.

Fot. pielgrzymka do katedry szczecińskiej z zamku, gdzie stał kiedyś pierwszy kościół, dziś 29 XII 2024 r.

piątek, 27 grudnia 2024

27 XII, życie objawiło się

To wam oznajmiamy, co było od początku, co usłyszeliśmy o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się: my je widzieliśmy, o nim zaświadczamy i oznajmiamy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione – co ujrzeliśmy i usłyszeliśmy, oznajmiamy także wam, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami... (1 J 1, 1-4)
... A jak się objawiło to życie? Albowiem było ono na początku, ale nie było objawione ludziom, lecz było objawione aniołom, którzy je oglądali i spożywali jako swój chleb. Cóż jednak mówi Pismo? "Chleb aniołów spożywał człowiek". A więc samo Życie objawiło się w ciele. Stało się tak dlatego, aby i oczy mogły ujrzeć rzeczywistość dostępną tylko sercu, by i serca zostały uzdrowione. Bo tylko serce może ujrzeć Słowo, ale ciało można dostrzec i oczami ciała. Zostało nam dane ujrzeć Słowo: stało się Ono ciałem, które można oglądać, aby w ten sposób zostało w nas uzdrowione serce, byśmy nim mogli ujrzeć Słowo. (Z komentarza św. Augustyna, biskupa, do Listu św. Jana)

środa, 25 grudnia 2024

25 XII, łaska i prawda

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. (J 1, 1-18)

Wybrzmiały dziś w moich uszach te dwa słowa "łaska i prawda", w tym krótkim fragmencie Ewangelii powtarzają się w bliskości siebie.
Rozkminiam je sobie :)
I tak w kontekście Bożego Narodzenia łaskę odczytuję jako "samoudzielanie się Boga". Ten termin użył, utworzył już kiedyś jakiś teolog. Nie pamietam jaki, więc nie przytaczam.
A "prawda" kieruje mnie do raju, do rozmowy Ewy z wężem i do jadu kłamstwa, jaki Nieprzyjaciel wsączył w człowieka. Nasz brak zaufania Bogu bierze się stąd, że nie widzimy całej Prawdy Bożej.
Łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. I ja chcę je przyjąć. 

wtorek, 24 grudnia 2024

24/25 radość ma być !

Dziś się narodził Chrystus Pan, Zbawiciel

...Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, *
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, *
niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości... (Psalm responsoryjny)

Czasem łatwiej, czasem trudniej jest się ucieszyć, uradować.
Jednak dziś słucham słów liturgii i jej wezwania. Radość, do której wzywa, nie jest wesołkowatością, ale jednak jest jakimś wezwaniem, powiedziałabym darem ziemi Bogu. I o ten dar warto zawalczyć w swoim sercu tej nocy, w te Święta Bożego Narodzenia.