No i zaczęliśmy adwent. Nowy rok liturgiczny. Czymże on jest, jak nie przychodzeniem Pana. Przychodzeniem każdego dnia. A co ze mną? Czy ja jestem w drodze?
Dlatego dziś wybieram Słowo z I czytania i zachęcam samą siebie (i Ciebie, drogi Przyjacielu, który zaglądasz na mego bloga), zachęcam do wyjścia naprzeciw Temu, który przychodzi.
Przywołany w Ewangelii (Mt 24, 37-44) przez Jezusa dziś Noe i jego arka mają coś dla mnie do powiedzenia. Podzielę się komentarzem s. J. Pudełko, bo mi przybliża i "łamie" mi Słowo Boże, żebym była zdolna do przyjęcia tegoż Słowa:
Termin hebrajski oznaczający arkę, pływający obiekt mieszkalny to תֵּבָה (teva). W takiej „skrzynce” ocalony został Mojżesz (Wj 2,3.5). Ale według słownika termin ten oznacza również „słowo”. A zatem - pragniesz ocalenia? „Buduj słowo Boże” w swoim życiu. Czyli dawaj mu czas, miejsce - niech rośnie w Tobie, jak w Maryi! Słowo Boże zaprasza do dynamizmu życia, do wędrówki - na co wskazuje zarówno 1 czytanie (Iz 2,1-5), jaki i Ps 122. Idziemy na Syjon, do Domu Pana - bo tam nastąpi spotkanie, pouczenie, ukojenie w prawdziwym pokoju. Wszyscy są zaproszeni, wszelkie „mnogie ludy”. To oznacza też, że wszystkie wymiary mojej ludzkiej osoby są zaproszone do wędrówki ku pełnej harmonii w Chrystusie. I to ja decyduję, czy dam się poprowadzić, „zabrać” ku komunii z Panem.
Fot. taki obrazek :) - idziemy wzdłuż murów Jerozolimy

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz