Dobra Nowina z tej Ewangelii jest taka, że te wszystkie "biada" Jezus przyjął na siebie. Biada jest przekleństwem. A Pismo też mówi, że "przeklęty każdy, którego powieszono na krzyżu".
Jeśli rozpoznaję się w którymś "biada", to znaczy, że Słowo żywe jest i skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Ale też w spotkaniu z Jezusem, w przylgnięciu do Niego, każde "biada", każde przekleństwo przemienić się może w błogosławieństwo. To ON przeprowadza ze śmierci do życia. Tylko ON:
Sam zaś Pan nasz, Jezus Chrystus, i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam wiecznego pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi w każdym działaniu i dobrej mowie. (2 Tes 2, 14-17)
nie daję dziesięciny z mięty, kopry i l kminku, więc to chyba nie o mnie jest.
OdpowiedzUsuńNie zacytowałam w całości, tam jest więcej "biada".
Usuńja myślę, że usłyszałabym: biada ci, bo nie zachowujesz tradycji, zbyt często zdarza ci się w imię czyjegoś dobra olać choćby piątkowy post, nie dość bronisz religijnych nakazów i czci swojego Boga. A o czystości moich kubków z którejkolwiek strony nie rozmawiajmy...
Usuń